sobota, sierpnia 03, 2013

Graz- austriacka stolica dyni i jabłek



Graz to drugie co do wielkości miasto w Austrii. Spacerując po nim ma się jednak wrażenie, że to bardziej styryjska mieścina, niż prężnie funkcjonujące miasto. Graz wspominam z lekką łezką w oku, gdyż był  moim drugim po Wiedniu przystankiem, do którego po raz pierwszy w życiu udałam się z plecakiem na solo wyprawę. Stolica regionu Styria słynie z zapachu jabłek, smaku dyni i zamiłowania do kulturalnych odjazdów. Jest tu swojsko i przyjemnie! Chodźcie na krótki spacer!


Inspiracje z miasta dyni i jabłek 


Malowany Pensjonat- Austria to miejsce, gdzie narodziło się hotelarstwo przez duże H, a  obsługi klienta Austriacy mogą uczyć wszystkie kraje. Gdziekolwiek nie śpicie- czy to hotel, pensjonat, motel, zajazd, apartament, mieszkanie, mysia nora- tam zawsze jest czysto, a ludzie są mega uprzejmi. Ja trafiłam do przepięknego pensjonatu pod miastem, gdzie właścicielką była malutka starsza babcia. Udostępniła mi pokój, w którym stare jak świat meble malowane były w maki, pościel pachniała bawełnianym proszkiem do prania, a na śniadanie pani babcia zrobiła mi kanapki z morelowym dżemem i nutellą. Podziękowała łamaną angielszczyzną, ucałowała na pożegnanie i machała z okna, aż zniknę za zakrętem. Na samo wspomnienie serce mi ściska. 



Europejska Stolica Kultury- Graz to kultura. W tym mieście nawet najwięksi kulturalni malkontenci znajdą coś dla siebie. Festiwale teatralne, plastyczne, filmowe czy też muzyczne przyciągają sporą publikę nie tylko a Austrii, ale z całego świata.Atmosfera miasta i kontrast, gdzie starość łączy się z nowoczesnością tak ujęło za serca pewną komisję, że w 2003 roku Graz otrzymał tytuł  Europejskiej Stolicy Kultury. 


Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający- Może to efekt pierwszej samotną podróży do obcego kraju, gdzie wszystko mnie przerażało i wszystko wyolbrzymiałam, ale podczas pobytu w Grazu odniosłam wrażenie, że jego mieszkańcy są dziwnie niepokojący. Dużo tam kolorowych ptaków, zbuntowanej głośnej młodzieży i szalonych artystów (jak to w Stolicach Kultur bywa). Patrząc z perspektywy czasu, po wielu już podróżniczych przygodach może nie zrobiło by to dzisiaj na mnie wrażenia, ale wtedy, włócząc się po ulicach miasta z plecakiem, nie czułam się dobrze pod baczną obserwacją szemranych typów. 
Graz, Austria 
Graz, Austria 
Graz, Austria 
Koń jaki jest każdy widzi- Będąc w Wiedniu, na pewno każdy z Was słyszał, że KONIECZNIE trzeba odwiedzić słynną Hiszpańską Szkołę Jazdy, gdzie konie tańczą walca niegorzej niż ludzie. Każdy oczywiście chce na własne oczy zobaczyć tę ostatnią na świecie szkołę uczącą sztuki jeździeckiej, tak więc przed Hofburgiem gromadzą się tłumy turystów. A wystarczy przejechać się w okolice Grazu, gdzie te właśnie słynne konie- Lipicany mają swoją stadninę i jak człowiek się skupi i zaczai w krzakach, to i walca z elementami tango na łące zobaczy- zupełnie za friko i bez kolejek.



Dynia nie tylko na Halloween- Graz to stolica austriackiego rolniczego landu o nazwie Styria, który słynie z dorodnych warzyw, pysznej lokalnej kuchni i równie pysznego wina. Ponieważ Styria ma bardzo głęboko zakorzenione i kultywowane tradycje ludowe, dla miłośników lokalnych produktów stanowi istny raj na ziemi. Jednym z takich cudów nad cudami jest olejek z pestek dyni. W większości restauracji obok solniczki i pieprzniczki stoi właśnie butelka oleju dyniowego, który dodany do sałatek przyprawia o kulinarny orgazm. Ciemny olej nazywany tutaj czarnym złotem Styrii wzmacnia serce, poprawia pamięć i ujędrnia skórę. Mózg mam sprawny, serce też, skórę nie taką najgorszą, więc chyba działa! 



Jak to Ewa jednym jabłkiem narobiła szumu- Kiedyś mój znajomy Austriak powiedział, że to chyba w Styrii był biblijny raj, bo tylko tutaj jabłka tak dobrze smakują, że nawet Adam nie mógł się oprzeć. Stąd właśnie pochodzi większość austriackich jabłek, z których produkuje się wszystko, co tylko możliwe- soki, dżemy, konfitury, nektary, ciasta. Produkuje się także dziwny trunek o nazwie moszcz (nie mylić z moczem), który pija się rozcieńczony wodą. Najfajniejsze jest to, że podczas zbiorów tymi jabłkami i procesem zaaferowani są wszyscy- w każdej styryjskiej rodzinie zbieranie jabłek to jak nasze kiszenie kapusty-stanowi wydarzenie na ogólnowioskową skalę. Może właśnie przez to zamieszanie i pracę, w którą ludzie wkładają całe serce jabłkowe styryjskie specjały są takie pyszne? 



O winie słów kilka- Austria posiada jedno z najbardziej restrykcyjnych praw winiarskich na świecie, a styryjskie wina narodziły się dużo wcześniej niż inne europejskie winorośle. Austriacy wiedzą podobno o winie (szczególnie białym) więcej niż niejeden Włoch, Hiszpan czy Francuz. Nie wiem ile w tym prawdy, ale po dokonaniu analizy sensorycznej styryjskich win, mogę się z tą tezą śmiało zgodzić. 



Kunsthaus Graz- Dość osobliwa budowla miasta, która powstała przy okazji wspomnianego już projektu Europejska Stolica Kultury 2003. zaprojektowana przez Peter'a Cook'a i Collina Fournier'a wygląda jak statek Obcych. Niektórzy się zachwycają, że pięknie kontrastuje z czerwonymi dachówkami miasta, ale dla mnie pasuje tu ni w pięć ni w dziewięć. Ale ja się nie znam na nowoczesnej sztuce w ogóle, więc nie będę zgrywała eksperta w tej dziedzinie. W każdym razie w tym czymś mieści się drugie co do wielkości muzeum w Austrii, dlatego nie należy się zrażać wyglądem- liczy się przecież wnętrze:) 



Pływające UFO- W niedalekiej odległości od muzeum wylądowali kolejni Obcy, z tym że bardziej spektakularnie bo na wodzie. Aiola Island  to kolejna pamiątka po roku 2003, ale jakkolwiek dziwnie wygląda, architektonicznie zaciekawia człowieka. Zaprojektowany przez nowojorskiego artystę Vito Acconci kompleks na rzece Mur, zawiera w sobie bar, kawiarnię, teatr na świeżym powietrzu i plac zabaw dla dzieci. Lekko buja w środku, ale kawa na środku rzeki smakuje dobrze ( i drogo:)


Schlossberg- Żeby popatrzeć na panoramę miasta należy wdrapać się na 473 m górkę o nazwie Schlossberg. Aktywni wybiorą własne nogi, natomiast dla leniwych wybudowano windo-kolejkę, która wydrążona jest w środku góry. Dawna forteca miasta to miejsce, którego nawet Napoleon nie mógł zdobyć. Jak donosi miejski informator, Schlossberg wpisano do Księgi Rekordów Guinessa jako najsilniejszą fortyfikację na świecie. 











































Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger