niedziela, lipca 15, 2018

Spacerem po Tbilisi



Spacer po Tbilisi najlepiej rozpocząć powoli. Nieśpiesznie zaglądając do każdego podwórka, skręcając w każdą uliczkę i studiując wszystkie detale na drewnianych balkonach. Można też zacząć od wdychania orientalnych zapachów dochodzących z pobliskich knajp, smaku lokalnego wina lub aromatu kawy w jednej z licznych kawiarni. Ale tak naprawdę to nieistotnym jest, jak nawiążesz swoją znajomość z Tbilisi. Bo i tak stwierdzisz, że stolica Gruzji to miejsce magiczne. I nawet jeśli nie poczujesz tego od razu, to na pewno kolejny pierożek chinkali, bezlitośnie wysysany przez ciebie z farszu, utwierdzi cię w przekonaniu, że to prawda. Miasto stoi na rozwidleniu dróg między Europą i Azją. Świat nieustająco dyskutuje, do kogo przynależy bardziej, a Tbilisi się nie przejmuje i czerpie inspiracje z obydwóch. I robi to po prostu genialnie. Tbilisi to fascynujące historie ukryte w zaułkach ulic, w uśmiechach i gestach spotykanych ludzi, w mikroświatach schowanych za topornymi bramami. Chcesz wiedzieć, gdzie warto się poszwendać w tym mieście? Zapraszam na krótki spacerownik po stolicy Gruzji! 


SPACEREM PO TBILISI. NAJWIĘKSZE ATRAKCJE MIASTA


Stare TbilisiNa początku jest szok i niedowierzanie: budynki popadające w totalną ruinę, zarośnięte ogródki i mnóstwo bezpańskich psów. Pierwsza myśl? Uciekać! Trzeba jednak otworzyć przyzwyczajone do ładnych obrazków oczy i zapuścić się w coraz to głębiej schowane uliczki aby dostrzec, że w tym chaosie jest metoda. Wystarczy zadrzeć głowę w górę i zachwycić się rzeźbionymi balkonami, poszukać architektonicznych detali z dawnych, euroazjatyckich wpływów i pobłądzić bez celu w stromych zaułkach. Może uda się kupić chleb w małej piekarni, gdzie sprzedawca wyciągnie dla ciebie prosto z pieca ciepły bochenek? Albo znajdziesz ukryte niczym tajemniczy ogród podwórko, ze świeżo powieszonym i pachnącym praniem? Opcji do zakochania się w Starym Tbilisi jest mnóstwo! I każda jest lepsza od drugiej. Tylko daj się ponieść labiryntom ulic!












Dzielnica AbanotubaniZdecydowanie najbardziej orientalne miejsce w Gruzji, przywołujące na myśl czasy Jedwabnego Szlaku, o którym czytało się w szkole, z wypiekami na twarzy. Między meczetem i odnowionymi budynkami, skrywają się łaźnie publiczne, w których starsze babinki z ostrymi jak papier ścierny rękawicami, dokonują rzeczy straszno-niebywałych z twoim ciałem. Najpierw cierpisz z bólu, a potem czujesz się jak nowo narodzony. Nie dość, że wchodzisz tam na golasa, to jeszcze dobrowolnie płacisz za te tortury. I jak tu zrozumieć ludzką naturę? W dzielnicy Abanotubani można iść w ślady Aleksandra Puszkina i gościć się w Łaźniach Oberliani, które wyglądają jak perski meczet. Można też spróbować Łaźni Królewskich, z charakterystycznymi ceglanymi kopułami. Pytacie czy byłam? Niestety, mój towarzysz podróży nie był przekonany do obnażenia się przed szorstką ręką starszej pani, toteż nie nalegałam:)






Most Pokoju-pierwsza na świecie podpaska, która łączy stare z nowym- Czy podpaska może łączyć stare z nowym? Jeśli jest mostem zbudowanym w najważniejszym mieście w Gruzji, to a i owszem! Most Pokoju to futurystyczna budowla, która zwana jest przez mieszkańców Tbilisi podpaską. Miała wyglądem przypominać zwierzę, a wyszło..jak zawsze. Idealnie pokazuje kontrast między starym, dobrym i leniwym Tbilisi, a goniącą za nowoczesnością Europy stolicą kraju. Most prowadzi nas na drugą stronę rzeki, gdzie czekają prawdziwe cuda i dziwy! Jest tu budynek przypominający gigantyczną suszarkę, który miał być wizytówką kultury Tbilisi, a obecnie hula po nim tylko wiatr. Jest coś na kształt Ministerstwa Obrony Ziemi z Avengersów, a także Pałac Prezydencki zwieńczony kopułą rodem z Bundestagu. Od siebie daję mocną piątkę, bo bardzo lubię takie dziwaczne kontrasty.  Za Mostem Pokoju znajduje się najpopularniejszy teren rekreacyjny w mieście- Park Rike, gdzie można odpocząć na zielonej trawce i popatrzeć na Stare Miasto, z kubkiem granatowego soku w dłoni. 






Twierdza Narikala i Matka Gruzja- Górujące nad miastem dwie najważniejsze wizytówki Tbilisi- Twierdza Narikala i pomnik Matki Gruzji to punkt obowiązkowy każdego szanującego się citybreakowca- no bo jak inaczej najpiękniej prezentuje się miasto, jeśli nie widziane z góry? Do twierdzy najszybciej można dostać się kolejką linową ze wspomnianego wyżej Park Rike lub na piechotę. Kolejkę linową polecam bardzo! Jedzie około dwóch minut, kosztuje grosze i dostarcza niezapomnianych wrażeń. Widok na miasto jest imponujący. Obok pomnika Matki Gruzji można spotkać uroczego pana, który jest mistrzem sprzedaży bezpośredniej i z rozbrajającym uśmiechem oferuje wszelaki asortiment fantastik. Warto się skusić:) 





Suchy Most- cudowny Pchli Targ- Jeśli spacer po Starym Tbilisi wciąż nie da ci odpowiedzi, czy miasto jest fajne, to tutaj na pewno stwierdzisz, że jest po prostu świetne! Największy pchli targ w Tbilisi daje możliwość poznania nie tylko tradycyjnych wyrobów sztuki użytkowej Gruzji, ale również znalezienia kuriozalnych pamiątek z czasów sowieckich. Popękane solniczki z popiersiem Stalina, eleganckie fajanse, stare paletki do badmintona, wypchany krokodyl i przerażające lalki z wydłubanymi oczami- wszystko to, a nawet więcej znajdziesz przy Suchym Moście. Można się przechadzać bez końca i ciągle będzie mało! Spędziłam tu najwięcej czasu, nie wiedząc co bardziej mnie fascynuje- ludzie, czy przedmioty, które sprzedają. 














Targowiska spożywcze- Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie! Wszak targowiska spożywcze w Tbilisi i całej Gruzji to nie targowiska. To prawdziwy stan umysłu! Tutaj nie bierze się jeńców. Na gruzińskich targowiskach nie ma bakterii, nie ma brudnych rąk, towar jest ultra higieniczny i nie leży na skrzynkach, ceratach i w kubłach niewiadomego pochodzenia. Jak to sobie skutecznie wmówisz, zakupy będą o niebo lepsze, a twoje zdrowie psychiczne (oraz fizyczne) będzie ci wdzięczne. Również dzięki temu, nie będziesz sobie wizualizował salmonelli przeżuwając dziwnie śliski ser, upocony od całodziennego słońca, oraz pijąc świeży sok z brudnej wyciskarki. Poziom zauroczenia- bardzo wysoki! 






Dworce autobusowe- Chcesz poznać miasto od każdej, nawet najgorszej strony? To koniecznie odwiedź dworce autobusowe w Tbilisi. Wygladają jakby czas zatrzymał się tam w latach 30- tych i nigdy nie ruszył z miejsca. Podróżując po Gruzji, chcąc nie chcąc będziesz się pojawiał na nich prawie codziennie. I codziennie kierowcy marszrutek oraz taksówek będą ci czytać w myślach i doskonale wiedzieć, gdzie dzisiaj chcesz jechać. Niektórzy zaczną kombinować, jak cię elegancko oskubać, inni będą cię poznawać już z daleka, machając energicznie i torując drogę do wybranego środka komunikacji. Na początku nie mogłam się w tym odnaleźć. Przytłaczał mnie gwar, chaos, przekrzykiwania, ścisk i niestety, nierzadkie próby robienia nas w konia. A potem już zaakceptowałam ten stan rzeczy i na mój ulubiony dworzec Didube jechałam z lekkim dreszczykiem emocji- co dzisiaj się nam przydarzy?:) 






Tradycyjna kuchnia gruzińska- O gruzińskiej kuchni napiszę osobny post, gdyż nie da się zmieścić tylu nowych smaków i zapachów w jednym zdaniu. Wspomnę jednak, że w Tbilisi przeżyłam kilka kulinarnych pierwszych razów, do których z pełną odpowiedzialnością będę namawiała każdego!  Kuchnia gruzińska tak bardzo pachnie egzotyką i smakuje intensywnością przypraw, że człowiek zapomina, iż jego przemiana materii już nie pracuje tak świetnie, jak kilka lat temu. Po trzech tygodniach byłam chodzącym zlepkiem glutenu ale słowo daję- żodyn pierożek nie uszedł mojej uwadze, żodyn! 



Szlakiem świątyń - Jak już pojesz i popijesz, to może by się tak uduchowić? W Tbilisi koniecznie trzeba zajrzeć do Katedry Sioni na Sioni street, gdzie w skarbcu znajduje się krzyż patronki kraju -św. Nino. Cerkiew jest uznawana za najważniejszy budynek sakralny w kraju. Przepiękna świątynia z cudownie zdobionym wnętrzem. Wart uwagi jest także kościół Metechi, z którego można podziwiać panoramę Starego Tbilisi i odpocząć w cieniu drzew wraz z duchownymi i bezdomnymi kotami. Co kto lubi:) 





Szlakiem streetartu- Streetart w Tbilisi? Muszę pokiwać z uznaniem głową i powiedzieć, że ma się całkiem dobrze. Głównie dominują prace takich artystów jak LAMB oraz Dr. Love. W obrębie centrum można znaleźć kilka, naprawdę fajnych perełek sztuki ulicznej. Najwięcej streeartu jest na ścianach w przejściach podziemnych. Najciekawsze według mnie murale są w przejściu podziemnym do Vake Park. Z Placu Wolności odjeżdżają autobusy numer 140 i 88 (przystanek: Vake Park). Podróż trwa dość długo ale w nagrodę można odpocząć w parku z widokiem na dość kuriozalną fontannę. Czy polecam? TAK! 









Jak bardzo jestem zauroczona Tbilisi? Tak bardzo, że chcę tam jak najszybciej wrócić! Znowu mieszkać w rozwalającym się budynku, pić wino z plastikowej butelki, wycierać w spodnie oblepione tłuszczem z chaczapuri palce i wypatrywać ulubionego naganiacza na dworcu autobusowym. To miasto jest niesamowite i gwarantuję ci, że jak tylko tam dotrzesz, przyznasz mi rację:) 
Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger