środa, lutego 14, 2018

Gdzie jest najlepsza gastrofaza? Tylko we Lwowie!



Zaprawdę powiadam Wam- ciężko jest być głodnym we Lwowie. Ogrom miejscówek, które dobrze nas nakarmią oraz napoją sprawia, że człowiek musi czasem wybrać między zwiedzaniem zabytków, a kompulsywnym wrzucaniem lwowskich pyszności do brzuszka. Lwów pachnie kawą, smakuje czekoladą i testuje na nas kresowe specjały. Po dwóch dniach nie wiedziałam już, czy pierogi popić piwem czy zagryźć jabłkowym strudlem, a może barszcz ukraiński doprawić nalewką. Jedno jest pewne- jeśli chcecie dobrze zjeść to tylko we Lwowie! 


GDZIE WARTO ZJEŚĆ WE LWOWIE 

 Meet and Justice ul. Wałowa 20- No to jest przewspaniała miejscówka! Nie dość, że skryci mięsożercy będą się tutaj czuli jak w raju, to jeszcze w gratisie można poheheszkować z pilnującym porządku Katem. Niektórzy w żartach wrzucani są do klatki, inni zakuwani w dyby, a na przykład niczego nieświadome dziewczęta- zmuszane do macania krocza obcych mężczyzn (do dziś wypieram to wydarzenie z pamięci). Meat and Justice to pierwsza grillowa restauracja we Lwowie. Kolejki do niej są znaczne, ale polecam ją z całego serca, bo obok pieczonej kiełbasy i ziemniaka z sosem czosnkowym nie można tak po prostu przejść obojętnie.


U Pani Stefci ul. Prospekt Swobody 10 - Wydaje mi się, że prędzej czy później każdy tutaj trafia. Proste i smaczne jedzenie regionalne, w naprawdę zaskakująco niskich cenach. Lokal ten wybitnie przypadł mi do gustu. Uwielbiam wszystko co proste i nieudziwnione. W tej restauracji tak właśnie jest- czuć zapach jedzenia jak w domu, herbatę pije się ze zwykłych, nierzadko poszczerbionych filiżanek, a w łazience stoi odświeżacz powietrza o zapachu lasu. Koniecznie spróbujcie tu Warenyky i barszczu ukraińskiego!



Śniadanie u Baczewskiego ul Szewska 8- Szczerze? Gdyby nie fakt, że przyszłam tu z czystej hotelarskiej ciekawości, nigdy nie zdecydowałabym się na godzinne oczekiwanie w kolejce po śniadanie. Jak dla mnie miejsce jest w znacznym stopniu przereklamowane. Uważam jednak, że każdy musi się tam wybrać i sam przekonać, bo ile ludzi- tyle opinii. Śniadania w oranżerii u Baczewskiego słyną z tego, że serwuje się od rana alkohol do przysłowiowego omleta (kieliszek wina musującego lub kieliszek wódki), w tle przygrywa pianista, a w klatce ćwierkają kanarki. Jest elegancko i jakby luksusowo. Niemniej, jak to z popularnymi miejscami bywa- obsługa ma totalnie po dziurki w nosie klientów i marzy o tym aby wszystkich pochłonęło piekło. No i niestety, bardzo to w ich serwisie widać. Z racji wykonywanego zawodu, patrzę na takie coś z małą dozą zrozumienia, natomiast.....jeśli przychodzisz do restauracji nie tylko po, żeby zjeść ale też po pewnego rodzaju doświadczenie miejsca- to możesz się tu bardzo rozczarować. Uwielbiam doświadczać miejsc w których jem i piję, a Baczewski w tej materii nie sprawdza się ani trochę.




Kumpel ul. Wynnyczenka 6- Jest to sieć restauracji połączona z lokalnym browarem, gdzie piwo warzone jest na miejscu. Wiecznie pełno tu ludzi ale mimo dzikich tłumów- jedzenie, obsługa i piwo są bardzo w porządku. Spróbowałam nieludzko śmierdzącego serem Banosza oraz pyszne pierogi. Trzeba czasem długo czekać na stolik ale naprawdę warto!




Gdzie na kawę we Lwowie? Lwów to jedno z tych miast, które stawiają na zanikającą już kulturę powolnego delektowania się kawą, w stylowych wnętrzach z duszą. Nie ma tu Starbucksa, ani sieciowych kawiarnii z kawą To Go w papierowych, zunifikowanych kubkach. Są za to miejsca żywcem wyciągnięte z minionych epok, gdzie pachnie drewnianymi meblami, gdzie syczą stare ekspresy do kawy i szeleszczą strony sfatygowanych kart menu. Takim cudownym miejscem jest kawiarnia Atlas na Rynku 45. Strudel jabłkowy i pyszna kawa, w mig postawiły mnie na nogi po ulewno-wietrznym dniu. Dla prawdziwych kawoszy polecam Lwowską Manufakturę Kawy przy Rynku 10 gdzie można nie tylko spróbować kawy parzonej na miliard sposobów, ale również odbyć wycieczkę po kopalni i pogapić się na przeszklony dach, który przypomina trochę halę dworca lwowskiego. Jakby było mało kawy i cukru koniecznie trzeba udać się do Lwowskiej Manufaktury Czekolady na ul. Serbskiej 3, gdzie otworzą się przed nami bramy do czekoladowego raju! Znajdziemy tu wszystko, czego nasza stęskniona za czekoladą dusza potrzebuje.....A wiecie co jest najlepsze? Że nikt nie będzie liczył nam  kalorii, bo każdy kto tam siedzi, umorusany po czubek głowy czekoladą jest tak samo winny zbrodni popełnianych na zgrabnej sylwetce jak my! Czyż nie jest to super??









CO WARTO ZJEŚĆ WE LWOWIE?

Czego warto spróbować we Lwowie? - Kuchnia kresowa to kuchnia prosta ale właśnie w jej prostocie tkwi największa magia. Wpływ smaków żydowskich, polskich, rosyjskich, węgierskich i austriackich miksują w kresowej kuchni mąkę, tłuste sery, kasze, zawiesiste zupy i podlewają to kwasem chlebowym. Pysznie? No raczej! Koniecznie trzeba spróbować barszczu ukraińskiego- ciężkiej zupy z buraków, z dodatkiem boczku, fasoli, papryki i śmietany. Na drugie absolutny mus to Warenyky- ukraińskie pierogi. Są nieco mniejsze niż nasze ale równie odjazdowe w smaku:) Dla wielbicieli prostych i kalorycznych dań polecam wspomniany już Banosz- huculskie danie przygotowywane z mąki kukurydzianej, posypanej obficie bryndzą oraz skwarkami. Jak starczy Wam miejsca w żołądku, spróbujcie kwasu chlebowego, który nie tylko idealnie gasi pragnienie, ale jest rzekomo super zdrowy. A co jak co- zdrowie do ostrej gastrofazy we Lwowie będzie Wam bardzo potrzebne! :) 




Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger