niedziela, marca 26, 2017

Hola Andaluzja!


Andaluzja -złocona słońcem południowa kraina Hiszpanii potrafi zauroczyć każdego, nawet najbardziej odpornego na uroki świata marudę. Jest tutaj wszystko, czego potrzeba człowiekowi aby poczuł się szczęśliwy- ciepłe słońce, strzeliste góry, spokojne morze, bezkresny ocean, pyszne jedzenie i życzliwi ludzie. Andaluzja rozbrzmiewa dźwiękami flamenco, pachnie pomarańczami, kusi perłami architektury i sprawia, że już zawsze będzie się chciało tam wracać. Jestem tego najlepszym przykładem- wróciłam  na południe Hiszpanii po dziewięciu latach i wyjechałam jeszcze bardziej zakochana niż poprzednio! Co najbardziej urzeka w tej słonecznej krainie? 

1. Kordoba- Kordoba kupiła mnie od pierwszej minuty, kiedy późnym wieczorem wysiadłam z pociągu na stacji i rozpoczęłam poszukiwania mojego hostelu. Wybitna nieumiejętność posługiwania się mapą sprawiła, że krążąc i błąkając się po jej ulicach co rusz zapuszczałam się w coraz to ciekawsze okolice. Prawdę mówiąc, po jakimś czasie przestałam się przejmować, że robi się coraz później, a ja dalej nie wiem, gdzie jestem, bo byłam tak bardzo urzeczona tym miejscem. Plecak przestał ciążyć, a zmęczenie długą podróżą gdzieś się ulotniło. Ciasne uliczki spowite były ciepłym światłem, a nad dachami  kamienic majestatycznie górowała Mezquita. Moja fascynacja Kordobą spotęgowała się jeszcze bardziej dnia następnego, gdy wyruszyłam na leniwe zwiedzanie budzącego się do życia miasta. Ludzie niespiesznie zamiatali ulice, otwierali patia i okiennice, skutery załadowane towarami do sklepów dzielnie przeciskały się między uliczkami, a dzieci z tornistrami na plecach z bólem serca szły do szkoły. Kordoba to miasto położone w dolinie rzeki Gwadalkiwir i jest miejscem, gdzie historia odcisnęła piętno trzech kultur- chrześcijańskiej, muzułmańskiej oraz żydowskiej.  Największe wrażenie robi La Mezquita- Wielki Meczet Kordoby, który uważany jest za jedną z najwspanialszych islamskich budowli. Wnętrze ogromnej świątyni zdobi przeszło osiemset kolumn, a zdobienia mauretańskie to prawdziwe dzieła sztuki. Po wyjściu ze świątyni warto zapuścić się w labirynt brukowanych uliczek, które pomiędzy niebieskimi doniczkami, prowadzą do obłędnych wręcz zakamarków i kolorowych patio, wiodą przez dzielnicę żydowską, a na końcu wyprowadzają na most Puente Romano, który podobno przez dwa tysiące lat był jedynym mostem w mieście. Kordobie mówię wielkie, zdecydowane TAK! 

La Mezquita, Kordoba 
Panorama Kordoby 
Patio w Kordobie 
La Mezquita, Kordoba 
La Mezquita, Kordoba 
La Mezquita, Kordoba 
Most Puente Romano, Kordoba 
Uliczki Kordoby 
Uliczki Kordoby
Uliczki Kordoby
 Słynna uliczka Calleja del Salmorejo, Kordoba 
 Słynna uliczka Calleja de las Flores, Kordoba 
Uliczki Kordoby 
Uliczki Kordoby
2. Patios jak z bajki- Pozostańmy jeszcze chwilę w Kordobie, która może pochwalić się najpiękniejszymi wewnętrznymi dziecińcami w całej Hiszpanii. Ich ukwiecenie, kolory i zapachy dosłownie zapierają dech w piersiach, takim wrażliwcom na idylliczne obrazki jak ja:) Domy w Kordobie już za czasów starożytnych Rzymian budowano w taki sposób aby w centrum znajdował się dziedziniec. Ta tradycja była kontynuowana również przez Maurów, z tym, że oni dołożyli jeszcze do kolorowych patios fontanny. Spacerując po Kordobie co rusz właziłam komuś do domu aby zobaczyć te ukryte za kratami cudeńka. Niektórzy mieszkańcy chętnie zapraszali do środka, bym mogła zobaczyć dziedzińce w całej okazałości, nie tylko z przyczajki :) Co roku w maju organizowany jest Festival de los Patios Cordobeses, gdzie wybiera się najpiękniejsze patio w całym mieście, i gdzie wszyscy mieszkańcy otwierają swoje dziedzińce dla zwiedzających. Jeśli planujecie w swoich podróżach Kordobę - maj będzie idealnym miesiącem ! I niech kolorowe kwiaty, zapach jaśminu i kwitnących pomarańczy was do tego zachęci:) 

Patio w Kordobie - w tym budynku znalazłam najlepszą knajpę na świecie: ) 
Patio w Kordobie 
Patio w Kordobie
Patio w Kordobie
Patio w Kordobie
Patio w Kordobie 
Patio w Kordobie
Patio w Kordobie

Patio w Kordobie
3. Flamenco - Hiszpańska sztuka flamenco to nie jest jakieś tam zwykłe tupanie nogą i energiczne pląsy. Flamenco to niezwykle fascynująca, prawdziwa istota hiszpańskiego, pierwotnego folkloru. To   odurzająca mieszanka ekspresji, emocji i spotkanie duszy oraz ciała z tańcem. Żeby to zrozumieć, człowiek musi to poczuć i tym przesiąknąć. Cała Andaluzja to serce hiszpańskiego flamenco. Ta forma sztuki rozwijała się tutaj przez przeszło 500 lat, dodając co rusz nowe elementy, dźwięki, zmysłowe ruchy i śpiew. Mówi się, że we flamenco, za sprawą ruchu stopy, ułożenia rąk i mimiki twarzy można opowiedzieć swoje życie. Flamenco dzieli się na cztery podstawowe elementy- głos, taniec, gitara i klaskanie z tupaniem. Niestety aby poznać prawdziwą sztukę tego ekspresyjnego tańca i śpiewu trzeba by było znacznie głębiej zanurzyć się w społeczność andaluzyjskich Cyganów i artystów, gdyż płatne pokazy flamenco mają niewiele wspólnego z autentyczną sztuką. To trochę jak nasze góralskie granie do kotleta w knajpach- grają bo grają, ale bez przekonania- turysta i tak nie rozumie, ale zapłaci. Będąc w Granadzie, warto się zapuścić do najbardziej cygańskiej dzielnicy Sacromonte, która wieczorami jest trochę upiorna i niezbyt bezpieczna ale wtedy jest szansa, że w którejś z jaskiń trafi się na autentyczny i niekomercyjny wybuch tanecznej ekspresji.  Będąc dziewięć  lat temu w Granadzie udało mi się zobaczyć występ flamenco, ale jeszcze wtedy tak bardzo nie interesowałam się istotą tej sztuki i raczej wydaje mi się, że był to mocno komercyjny aniżeli autentyczny pokaz. Przy okazji tego wyjazdu, świadomie nie zdecydowałam się na takie atrakcje  ale za to miałam okazję zobaczyć wspaniałą wystawę zdjęć Isabel Steva, która fotografowała życie cygańskiej tancerki flamenco Carmen Amaya. Muszę przyznać, że czarno-białe zdjęcia i wnikliwe, reporterskie  oko autorki, w pełni nakreśliły to słynne duende we flamenco. Wystawa czynna jest do 6 maja 2017, także warto się rozglądać za biletami lotniczymi:) 

Andaluzja- stolica Flamenco 
Andaluzja- stolica Flamenco 
Wystawa Colita Flamenco. El Viaje sin fin, Alhambra , Granada

4. Hiszpanie- Kiedyś przeczytałam, że mieszkańcy Andaluzji to najbardziej leniwi ale też najbardziej spontaniczni i życzliwi ludzie w całej Hiszpanii. Życie toczy się do sjesty do sjesty i na wszystko jest czas. Muszę przyznać, że dwukrotny pobyt tutaj utwierdził mnie w prawdziwości tego stwierdzenia:) Andaluzyjscy Hiszpanie nauczą cię sztuki radosnego życia, akceptacji siebie, spokoju i cierpliwości. Chyba mało kto choruje tutaj na wrzody żołądka- brak stresów,nieustająca maňana i spokój mogą na początku cię wkurzać, ale potem nabierają sensu. Tutaj nikogo nie dziwią długie pogaduszki przy ladzie sklepowej, brak obsługi w okienku, bo kasjer przy drugim biurku właśnie je obiad i do tego uśmiecha się do ciebie dając znać, że jak skończy to podejdzie. W Granadzie stałam chyba z 10 minut na poczcie oczekując na znaczek, gdyż wszystkie trzy panie w okienku były zabawiane przez jakiegoś szarmanckiego dżentelmena z niepełnym uzębieniem (mniemam, że ichniejszego listonosza) i tak się zanosiły serdecznym śmiechem, że ta radość i uśmiechy zaczęły się udzielać ludziom w kolejce. Warto wiedzieć, że spora część Hiszpanów niezbyt dobrze albo w ogóle nie zna angielskiego toteż komunikacja z nimi bywa czasem zabawna ale zawsze są chętni do pomocy i nigdy nie zostawiają człowieka bez odpowiedzi.  W Kadyksie przeprowadziłam w hostelu długą rozmowę  o mieście i Polsce z recepcjonistą i panią sprzątającą hostel, używając  translatora w telefonie oraz rąk i dźwięków - takie komunikacyjne kalambury nieźle aktywizują szare komórki :) 

Uliczka w Kordobie
5. Sewilla - Sewilla nazywana jest najpiękniejszym miastem w całej Andaluzji. W przewodniku przeczytałam, że jest nawet takie powiedzenie, iż kto nie widział Sewilli, ten nigdy nie patrzył z zachwytem. Miasto znane jest głównie z największej ilości barów tapas w Andaluzji oraz monumentalnej gotyckiej katedry (reprezentującej gotyk hiszpański, południowy) z grobowcem Krzysztofa Kolumba i minaretem La Giralda. Potrzeba tak naprawdę kilku dni, żeby dobrze poczuć to miasto. Osobiście miałam tylko 1,5 dnia , podczas którego pokonałam tyle kilometrów i wchodząc w każdą najmniejszą uliczkę, iż wieczorem miałam wrażenie, że moje nogi znają już wszystkie zakamarki w tym mieście:). W Sewilli największe wrażenie zrobił na mnie Alkazar, który może nie jest tak bardzo majestatyczny jak Alhambra w Granadzie ale niezwykle urzekający swoimi detalami i misternymi zdobieniami. Azulejos czyli kolorowe kafelki mają tutaj takie intensywne kolory i wzory, że nie chciało mi się w ogóle wychodzić z budynku. Polecam też spacer na Plac Hiszpański, który w lecie musi być jak wielka, rozgrzana do czerwoności patelnia, gdyż w kwietniowym słońcu spacer po tym odsłoniętym terenie był nie do wytrzymania i trzeba było szukać cienia aby się nie rozpuścić:) Tutejsze barierki i mosty, w całości pokryte kolorowymi płytkami również nie pozostawiają człowieka bez zachwytu:) Na koniec warto przedreptać na drugą stronę rzeki, do dzielnicy Triana. Dawniej były to szemrane okolice, enklawa Cyganów i tak zwana zła strona rzeki . Dzisiaj to modne miejsce pełne knajpek, barów i restauracji z widokiem na starą Sewillę.  Mój pobyt w Sewilli skończyłam na późnym tapas i piwie, podczas którego dowiedziałam się od pewnego uroczego, starszego pana (trochę po angielsko-hiszpańsku trochę na migi), że Polacy i Hiszpanie mimo dzielących nas kilometrów, są jak bracia- mają mocne charaktery oraz wielkie serca i nic nas nie złamie. Na koniec naszej pogawędki przy barowym ogródku, tenże wiekowy człowiek, ucałował mnie w rękę i odjechał na starej Vespie, życząc wspaniałego życia. Także liczę, że takie właśnie będzie:) 
Sewilla, jeden z wielu barów Tapas 
Uliczki Sewilli 
Katedra i La Giralda, Sewilla 
Katedra i La Giralda, Sewilla  
Mauretański Alkazar, Sewilla  
Mauretański Alkazar, Sewilla  
La Giralda- jedyny ocalały minaret meczetu, Sewilla 
Uliczki Sewilli
La Giralda, Sewilla 
Panorama Sewilli z La Giraldy 
Plac Hiszpański, Sewilla 
Plac Hiszpański, Sewilla 
Plac Hiszpański, Sewilla 
Plac Hiszpański, Sewilla 
Plac Hiszpański, Sewilla
Dzielnica Triana, Sewilla 
Dzielnica Triana, Sewilla 
Dzielnica Triana, Sewilla 

6. Kadyks- Kadyks poznałam w całej swojej okazałości podczas baaardzo długiego spaceru w pełnym słońcu, taszcząc przy tym ciężki plecak i bezskutecznie szukając swojego hostelu. Ekspedientka zapytana przeze mnie w sklepie o ulicę, na której znajduje się mój nocleg, pokazała mi  chyba najdłuższą do niego drogę. Cała spocona, zmęczona,  wkurzona i zrezygnowana dotarłam na miejsce po dobrej godzinie ale kiedy w drzwiach przywitał mnie ciepły uśmiech właścicielki hostelu, szybko zapomniałam o wszelkich niedogodnościach. Kadyks to małe miasto, których granice wyznacza cypel leżący nad Oceanem Atlantyckim. Otoczone błękitną wodą pobielałe miasto zrobiło na mnie piorunujące wrażenie, ale nie za sprawą architektury ale za sprawą ludzi...Muszę przyznać, że od  pierwszej chwili poczułam się tutaj swojsko i bezpiecznie jak w domu. W tym małym mieście wszyscy się znają, każdy się pozdrawia na ulicy, starsze panie wymieniają ploteczki w bramach kamienic, dzieci grają w klasy, a  matki z wózkami zatrzymują się przy ławkach aby pogadać i złapać trochę słońca. Do Kadyksu przyjechałam w sobotę rano, w dniu kiedy zazwyczaj wszyscy wychodzą z domu na kawę, zakupy, obiad i spotkania towarzyskie. W sklepach tłoczno, w barach tłoczno, w knajpach też.  W tym całym gwarze, hałasie, piskach dzieci i tłumach czułam się naprawdę dobrze:) Dodatkowo w tym dniu odbywał się strajk feministek, więc całe miasto rozbrzmiewało też okrzykami kobiet, bębnami oraz gwizdkami.  Spacer po tym mieście nie jest łatwy, gdyż może jest ono małe, ale ma klika wewnętrznych placów więc jak po raz kolejny idąc w stronę Katedry,wyszłam w tym samym miejscu, zaczęłam się lekko irytować:) Obowiązkowym przystankiem w Kadyksie jest Mercado Central - miejsce, w którym spędziłam najwięcej czasu. Słynny targ rybny, w którym chodziłam od stoiska do stoiska odkrywając zdumiona, jakie ryby i stworzenia żyją w wodach oceanu. Po drugiej stronie budynku, rozłożono stoiska z kiełbasami, szynkami (omnmomnm),  owocami, chlebem i punkty gastronomiczne, w których można było spróbować tych wszystkich specjałów z targu. Ruch, energia miasta, gwar, jedzenie i szum oceanu- czy można chcieć czegoś więcej?:) 
Plaża w Kadyksie 
Plaża w Kadyksie 
Uliczki w Kadyksie
Catedral Nueva, Kadyks 
Catedral Nueva, Kadyks 
Catedral Nueva, Kadyks 
Panorama Kadyksu 
Uliczki w Kadyksie 
Uliczki w Kadyksie 
Widok na Catedral Nueva, Kadyks 
Uliczki w Kadyksie 
Uliczki w Kadyksie 
Catedral Nueva,Kadyks  
Uliczki w Kadyksie 
Uliczki w Kadyksie 
Uliczki w Kadyksie
Mercado Central, Kadyks 
Mercado Central, Kadyks
Mercado Central, Kadyks
Mercado Central, Kadyks
Mercado Central, Kadyks
Mercado Central, Kadyks
Mercado Central, Kadyks
Mercado Central, Kadyks

7. Granada- Granada nazywana jest ostatnim bastionem Maurów na Półwyspie Iberyjskim. Usytuowana pomiędzy wzgórzami, a łańcuchem gór Sierra Nevada, zaserwowała mi swoisty szok termiczny. Wyruszając rano z upalnego Kadyksu, nie sądziłam, że wjadę do Granady, w której dzień wcześniej świeciło słońce, a w dniu mojego przyjazdu spadnie śnieg. Z temperatury 28 stopni, płynnie przeszłam do 5-ciu, nie mając nic ciepłego do ubrania w plecaku. Trzy dni w Granadzie były prawdziwą próbą reakcji mojego organizmu na huśtawki pogodowe, z których na szczęście wyszłam obronną ręką:) Granadę sprzed dziewięciu laty zapamiętałam trochę inaczej. Wtedy wszystko wydawało mi się takie ogromne, nowe i egzotyczne. Być może wynikało to z faktu, że była to moja pierwsza zagraniczna podróż samolotem, więc emocje zrobiły swoje:) Dzisiaj odebrałam Granadę jako spokojne, trochę senne miasto, w którym można się przyjemnie zgubić w plątaninie ulic na wzgórzach Albaicín czy szukając ducha flamenco na Sacromonte. Nad miastem góruje najbardziej rozpoznawalna twierdza na świecie i pocztówkowa atrakcja Granady- Alhambra. Ten potężny zespół pałacowy to wizytówka kultury i sztuki arabskiej. Alhambra, jest jedynym średniowiecznym pałacem muzułmańskim, który zachował się praktycznie w całości do naszych czasów. Jest zbudowana na zasadzie cytadeli czyli stanowiła „miasto w mieście” Usytuowana na wzgórzu, otoczona murami obronnymi, których strzeże dwadzieścia siedem wież  i cztery bramy.  Kiedyś stanowiła miejsce nie do zdobycia. Jej doskonały stan budzi zdumienie po dziś dzień, gdyż sztuka i architektura arabska charakteryzuje się tym, że jest bogato zdobiona ale nie jest trwała. Miała być piękna i z przytupem, ale już niekoniecznie pamiątką dla potomków. Nietrwałość surowców, z których zbudowano twierdzę, i które po dziś dzień się ostały stanowi istną zagadkę budowlaną. Aby oglądnąć ten warowny pałac z z kilkoma dziedzińcami, obronną Alkazabę, rezydencję Generalife, a także ogrody rozrzucone po całym wzgórzu należy sobie zarezerwować cały dzień.
Katedra w Granadzie 
Katedra w Granadzie

Albaicín, Granada 
Albaicín, Granada
Albaicín, Granada
Albaicín, Granada
Albaicín, Granada

Albaicín, Granada
Albaicín, Granada

Albaicín, Granada
Albaicín, Granada
Albaicín, Granada 
W drodze na Albaicín, Granada
Centrum Granady 

W drodze na Albaicín, Granada

Wzgórze Sacromonte, Granada 
Wzgórze Sacromonte, Granada 
Wzgórze Sacromonte, Granada 
Wzgórze Sacromonte, Granada 
Albaicín, Granada
Albaicín, Granad

Albaicín, Granada
Alhambra, Granada 
Alhambra, Granada

Alhambra, Granada  
Alhambra, Granada
Alhambra, Granada  
Alhambra, Granada
8. Siesta i Fiesta- O tym jak się bawić i jak odpoczywać najlepiej wiedzą Hiszpanie. Przy okazji tegorocznej wizyty w Granadzie, wspominałam wraz z moją kuzynką Anią,  pierwszą wizytę i istny szok kulturowy, jaki przeżyłam podczas sjesty, która połączona była ze wspólnym spaniem na kanapie wraz z przyjaciółmi męża Ani :) Jakoś nie mogłam sobie wyobrazić moich przyjaciół przychodzących tak po prostu, w środku dnia na krótką drzemkę i odpoczynek kanapowy:).....w Hiszpanii raczej nikt nie ma z tym problemu. Sama, po odbyciu serii takich kanapowych sjest  również przestałam się dziwić:) A jak Hiszpanie bawią się po sieście? Ano do białego rana i do utraty tchu, a swoją radością życia zarażają innych. Przetestowane na mnie, kiedy wracając nad ranem z szalonej Sjesty z okazji dni miasteczka Cenes de la Vega, bolały mnie nogi od tańczenia, ręce od szaleńczych wymachów i głowa od rumu z colą. Podobno po dziś dzień, niektórzy wspominają dwie szalone Polki, które rozhulały całą imprezę :) 

Uliczki Granady 
Uliczka w Kordobie 
Wzgórza Sacromonte , Granada 
Wzgórze Sacromonte, Granada
Uliczki w Kordobie
9. Byk jak jest każdy widzi- Byk w kulturze Hiszpanii zajmuje ważne miejsce ze względu na Korridę. Nie każdy rozumie to okrutne widowisko i z mieszanymi uczuciami patrzy na kult, jaki m otacza się na matadorów jednak nie zmienia to faktu, że hiszpańska korrida i zwyczaj walki z bykami istnieje przeszło 600 lat i nic nie zapowiada aby miały się skończyć. Jednak ja dzisiaj chciałam wam powiedzieć o byku, który przez przypadek stał się wizytówką całego kraju i stanowi istotę symboliki hiszpańskiej kultury- można go spotkać przy autostradach, na pocztówkach, na naklejkach samochodów, a nawet w armii hiszpańskiej :) Czarna figura byka była początkowo akcją promocyjną firmy Osborne, która w ten sposób chciała reklamować swoją brandy. Kilka figur stanęło jako wielkogabarytowe reklamy przy autostradach. Nic nie zapowiadało, że kiedy rząd hiszpański nakaże usunąć wszystkie bilboardy w okolicach szos, cała Hiszpania ruszy do protestów! Efekt był tego taki, że czarne byki wpisano na listę dóbr kultury, i dzisiaj nikt nie wyobraża sobie już Hiszpanii bez tego symbolu. 
Byk, symbol Hiszpanii 
10. Arabska Andaluzja- Jestem ogromną entuzjstką arabskiej architektury i zdobień. Niesamowite wrażenie robią na mnie wszystkie te geometryczne zdobienia, misternie wyrzeźbione litery arabskiego alfabetu, czy fragmenty Koranu na ścianach. Przed Hiszpańską Inkwizycją, Andaluzja rozkwitała pod panowaniem arabskim. Kiedy chrześcijańska Europa troszkę raczkowała w nauce i architekturze, imperium islamskie z rozmachem rozwijało zdobyte tereny. Kordoba za czasów panowania arabskiego była najzamożniejszym i najbardziej rozwiniętym kulturowo miastem na świecie. Do przodu ruszył rozwój matematyki, powstawały wielkie ale harmonijne budynki i wille . Dużą wagę przykładano do roli wody i codziennych ablucji, więc publiczne łaźnie budowano na potęgę (w samej Kordobie było ich ponad 700). Rozwijała się sztuka, nauka, architektura i medycyna. Po upadku imperium arabskiego, wiele wspaniałych pałaców i meczetów wyburzono ale echa islamskiej architektury ostały się w Andaluzji po dziś dzień i przez to zwiedzanie Sewilli, Kordoby czy Granady, pozostawia takich szaraczków jak ja w nieustającym zachwycie :) 

La Mezquita, Kordoba  
La Mezquita, Kordoba  
Alhambra, Granada 

Mauretański Alkazar, Sewilla 
Mauretański Alkazar, Sewilla 



Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger