niedziela, października 02, 2016

Lanckorona - małopolskie miasto aniołów



Pobyt w Lanckoronie przypomina trochę podróż Alicji do Krainy Czarów, która po przejściu na drugą stronie lustra odkrywa niezwykły i magiczny świat. Pobyt w Lanckoronie różni się tylko tym, że nie musimy pić herbaty z neurotycznym, trochę przerażającym królikiem. Wystarczy leniwie przespacerować się po tej uroczej wiosce, a magia sama nas znajdzie.



Pierwsze co mnie uderzyło, to cudownie drażniący nozdrza zapach chleba z pobliskiej piekarni. Jego intensywność zuchwale zapraszała do natychmiastowego wgryzienia się w twardą i chrupiącą skórkę równo ułożonych na półkach bochenków. Odurzona, odwróciłam głowę i nagle do głosu doszły kolory. Feeria barw atakowała dosłownie z każdego zakątka. Przewijała się przez elewacje domów i przez misternie dekorowane okiennice. Patrzyła  na mnie z kwiatowych ogródków, z galerii sztuki, z rosnących bujnie drzew i krzaków. Nie ma przesady w stwierdzeniu, że Lanckorona oczarowuje. Jestem wielką fanką sielsko-wiejskich klimatów. Lubię stare okiennice, kwiaty na balkonach, haftowane firanki, anioły z gliny i drewniane meble. Wszystko to znalazłam w tej malutkiej mieścinie oddalonej od Krakowa zaledwie o 30 km. Kiedy usiadłam na kawę w pobliskiej kawiarni do głosu doszedł kolejny magiczny element tego miejsca- ludzie. Ludzie, dla których w ten niedzielny poranek czas się na chwilę zatrzymał. Jakaś para siedząca naprzeciwko mnie czytała sobie gazetę na głos, pod ich nogami leżał i ciężko dyszał stary pies. Obok mnie jakaś para co chwila wybuchała głośnym śmiechem, a kilka stolików dalej starsze małżeństwo w milczeniu piło kawę, od czasu do czasu głaskając się z czułością po dłoniach. Nad głowami wiły się pnącza winogron, a na stoły wyjeżdżały z pieca jeszcze ciepłe ciasta domowe, których zapach mieszał się z aromatem świeżo mielonej kawy. Po długim i ciężkim tygodniu ten kilkugodzinny wypad za miasto podziałał na mnie jak balsam.  Lanckorona zagina czasoprzestrzeń- nikt się tu nie spieszy, nikt nie naciska i nikt nie popędza. Jest idealnie. Zacisznie i małomiasteczkowo. Sercem Lanckorony jest niewielki rynek, który otoczony jest niskimi zabytkowymi chatami, nad którymi góruje kościół wraz z ruinami zamku piastowskiego. Mimo niewielkiej przestrzeni,  można się tu kręcić i spacerować bez końca. Bo gdzie najlepiej się odpoczywa jak nie w mieście, gdzie nad głowami latają anioły?

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 

Lanckorona, miasto aniołów 
















Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger