niedziela, września 18, 2016

10 rzeczy, które warto zrobić w Trójmieście!



Ostatnie dwa miesiące mojego życia upłynęły pod znakiem pakowania, streczowania, przenoszenia, owijania w bąbelkową folię i klejenia. Na hasło: "pudła/paczki" dostaję drgawek i mam ochotę mordować. Nic nigdy nie zmęczyło mnie tak bardzo, jak przeprowadzka z Trójmiasta do Krakowa. Mój nowy rozdział życia pisał się w bojach i trudach. Upchany w ciężkie kartonowe pudła mozolnie wrzucane kolejno do starej windy, a następnie do jeszcze starszej przyczepy samochodowej. Droga z Trójmiasta do Krakowa była dla mnie drogą przez mękę i połączeniem dramatu z czarną komedią. Dzisiaj rano nastąpił przełom. Po raz pierwszy obudziłam się z myślą, że ta niedziela jest wolna od wszelkich przeprowadzkowych czynności! Nie będzie wycieczek do IKEA po meble, sprzątania, układania i prania. Zaparzyłam ogromny kubek aromatycznej herbaty i piszę Wam o tym, co koniecznie trzeba zrobić w Trójmieście, a za czym będę tęsknić. 

Te rzeczy warto zrobić w Trójmieście!


Zjeść pierogi w Mandu- Pierogarnia Mandu to obowiązkowy punkt na gastronomicznej mapie Gdańska. Pyszne i grube ciasto, różnorodność farszu oraz proces lepienia pierogów przez urocze panie na oczach konsumentów, to najmocniejszy argument, żeby pierogi zjeść właśnie tam. W porze obiadowo-kolacyjnej trzeba czekać w kolejce na stolik równie długo, jak na naleśniki w słynnym Manekinie, ale zaprawdę powiadam- warto! Uwielbiałam się tam stołować i uważam, że każdy, kto odwiedza Gdańsk po prostu musi się wybrać do Mandu- idealnie siądzie po wizycie w położonym nieopodal ZOO:) Zamówcie koniecznie lemoniadę malinową!



Jeździć SKM- Wśród wspaniale rozwiniętej komunikacji miejskiej, między tramwajami, trolejbusami i autobusami ONA jest najważniejsza! Słynne trójmiejskie mini metro dostarcza tak wielu niezapomnianych wrażeń, że właściwie na trasie Gdańsk, Sopot i Gdynię przez 24h /7 dni dzieje się więcej niż w amerykańskich filmach. Tutaj rodzą się miłości, awantury, tutaj śpiewają kibice, ludzie czytają książki, śpią, dumają, rzucają się na tory- słowem tutaj toczy się codzienne życie trójmiejskich ludków. Ten dreszczyk emocji w postaci wiecznie opóźnionych składów, przyczajonych w kącie kanarów i przeróżnych bukietów zapachowych.....Będę tęsknić jeszcze przez dłuuuuugi czas!

Wypić podróżniczą kawę w Południku 18- Ulica Garncarska 7/8/9 to adres, który muszą zapamiętać wszyscy zapaleńcy podróży. Ta herbaciarnio-kawiarnia, to miejsce, w którym nie tylko poczujesz się jak w domu, napijesz kawy przyrządzanej na miliony sposobów, ale przede wszystkim poznasz innych pasjonatów tułaczki po świecie. Południk 18 pełen jest podróżniczych bibelotów, książek, pocztówek i map, a do tego niemal cały czas odbywają się tutaj podróżnicze prezentacje. Na mocno ograniczonej przestrzeni ludzie opowiadają sobie o wyprawach, przekazując dalej w eter podróżniczego wirusa. Uwielbiałam tam przychodzić i Wam też polecam! Usiądźcie przy stoliku z wyrytą w cegłach mapą świata, a przekonacie się, że myśli same zaprowadzą was do pakowania plecaka:)



Odwiedzić Muzeum Emigracji w Gdyni- To jedyne takie muzeum w Polsce. W budynku Dworca Morskiego, który dawniej był świadkiem masowych wyjazdów rodaków za granicę w poszukiwaniu lepszego życia, powstała niezwykła ekspozycja, której po prostu nie można nie zobaczyć. Świetne historie polskich emigrantów od czasów rewolucji przemysłowej aż do współczesności powodują, że w Muzeum spędza się prawie cały dzień. Na uwagę zasługują największa na świecie makieta statku pasażerskiego oraz historie chicagowskich mafiozów i nowojorskich wieżowców. Obowiązkowa miejscówka w Trójmieście!



Zobaczyć Trójmiasto na rowerze- Nigdy nie byłam specjalną fanką jazdy na rowerze, ale mieszkając w Trójmieście szybko zmieniłam zdanie. Ścieżek rowerowych jest tu tyle, że spokojnie można jeździć nimi przez 365 dni w roku, nie przerywając snu. O tym, że poznawanie miasta z perspektywy rowerowego siodełka jest najlepsze na świecie przekonałam się na dobre, gdy podczas jednej wycieczki natrafiłam na cudowną retro knajpkę, w której zjadłam najlepszy barszcz z kluskami lanymi. Nigdy nie zwróciłabym na nią uwagi jadąc samochodem lub tramwajem.  Rower wyostrza zmysł obserwacji. Dzięki temu człowiek zaczyna uważnie postrzegać świat. Wypożyczcie więc rower i szukajcie ukrytych perełek w zakamarkach ulic i plaż.




Poznać gdański streetart- Entuzjastów sztuki ulicznej nie może zabraknąć w gdańskiej dzielnicy Zaspa. Oprócz tego, że dzielnica jest jednym z największych w Polsce skupisk blokowisk, to słynie również z fantastycznej galerii murali. Streetart nie ma sobie tutaj równych. Widać je już z okien SKM-ki. Ponad pięćdziesiąt murali rozlokowano między blokami, a odkrywanie ich stanowi niesamowitą frajdę. Można zwiedzać samemu lub dołączyć do uczestników alternatywnych spacerów po Gdańsku, podczas których lokalni przewodnicy prowadzą chętnych przez historię dzielnicy. Na drugim zdjęciu widać mural o nazwie Fontanna Szczęścia- w tym bloku mieszkałam przez dwa lata i faktycznie przyniósł mi sporo szczęścia:)



Pójść na spacer trasą Gdańsk Brzeźno-Sopot- Gdynia Orłowo- Zdecydowanie najczęściej pokonywana przeze mnie trasa spacerowa w czasie wolnym od pracy. Zaczynając na molo w Gdańsku- Brzeźno można dotrzeć w linii prostej plażą bądź deptakiem do molo w Gdyni-Orłowo, mijając po drodze to najsłynniejsze- sopockie. Największy urok trasy jest wtedy, gdy plaże pustoszeją, pojawia się ptactwo, słońce chowa się za drzewami, a woda jest spokojna. Słychać tylko świdrującą w uszach ciszę i własne myśli. Cudowny to stan dla duszy i ciała- spróbujcie!




Spróbować lodów w Bacio di Caffe- Jak dla mnie to najlepsze lody w Trójmieście! Nie znajdziemy tutaj miliona płaskich smaków, ale wyselekcjonowane i aż tłuste od naturalnych składników. Lodziarnia ukryta jest w bocznej uliczce odchodzącej od słynnego, sopockiego Monciaka. Zawsze pełno tu ludzi, trzeba odczekać swoje w kolejce ale nie ma co się dziwić! Produkowane na zapleczu lody to połączenie smaków z dzieciństwa z najwyższą jakością. Hitem dla mnie był, jest i pozostanie słony karmel ich produkcji -omnomnom!



Poimprezować w Sopocie- Skoro jesteśmy przy Sopocie, to obowiązkowo co trzeba tutaj zrobić to po prostu poimprezować. Najgłośniejsze miasto w Polsce co weekend zamienia się w dziką dżunglę pełną żądnych przygód kobiet i panów oraz szukających wrażeń bananowych dzieci. Już od piątku wieczorem słychać głośne beki,  śpiewy i piski. W bramie ktoś wymiotuje, na środku ulicy nagrywa się materiał na Snaptchata, a w bocznej uliczce jakaś para  pospiesznie się rozbiera. Nie jest przesadą powiedzenie, że to miasto nigdy nie śpi. Nad ranem służby sprzątające nierzadko zbierają z ulic niedobitków ostrego melanżu, albo awanturują się z niedopitym jeszcze entuzjastą trunków wyskokowych. Tak jak Kraków ma nagich Anglików biegających po ulicach, tak Trójmiasto ma Norwegów. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego klubu w mieście żeby zobaczyć, jak skandynawskie nacje potrafią się bawić:) Zapewniam Was- potrafią z wieeelką pompą i fantazją. Mimo, że nie należę do zbyt imprezowych ludzi to zdarzyło mi się kilka razy zaliczyć sopocki melanż. Jeden zakończył się zgubionym telefonem i wizytą na posterunku Policji. Od tamtej pory przerzuciłam się na teatr i wino w domu:)




Zakochać się Starym Mieście - Gdańskie Stare Miasto jest po prostu magiczne, a eksploracja jego zakątków to nieprawdopodobna przyjemność. Najpiękniejsza spośród wszystkich ulica Mariacka, po zmroku wygląda jak żywcem wyjęta z tajemniczych baśni Andersena. Z wieży widokowej Muzeum Archeologicznego miasto prezentuje się pocztówkowo. Na Targu Węglowym przez cały rok coś się dzieje, jest gwarno i tłoczno. Stary budynek LOT-u jest świadkiem wielu rodzących się miłości, a w Motławie dostojnie przeglądają się kamienice wraz z legendarnym Żurawiem. Ulicą Długą niepodzielnie rządzi Neptun, a na Grabary można zjeść najlepsze placki ziemniaczane. Gdańsk jest cudowny, a całe Trójmiasto najlepsze do życia. Głęboko wierzę, że jeszcze kiedyś tam wrócę. Bo zwyczajnie tęsknię:)








Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger