sobota, lutego 13, 2016

Dlaczego w górach jest fajnie?


Miłość do gór jest miłością na całe życie. Można na nią narzekać, wkurzać się, próbować ją zagłuszyć ale jak już raz wkradnie się do twojego serca, pozostaje w nim do końca. I można marudzić, że powiedzenie "w górach jest wszystko co kocham" jest totalnie grafomańskie i banalne, ale czy miłość nie jest właśnie takim życiowym banałem? Góry uwielbiam odkąd pamiętam. Już w dzieciństwie dzielnie pokonywałam tatrzańskie szlaki, taszcząc w małym plecaku kanapki z jajkiem i termos z herbatą. Mieszkając dwa lata nad morzem fizycznie odczuwałam brak możliwości górskiej szwendaczki. Po przeprowadzce do Krakowa spędzam w górach niemal każdą wolną chwilę. Ktoś kiedyś powiedział, że szczęście w górach składa się z dziesiątków małych szczęść przeżywanych wiele razy w ciągu dnia. Co więc przynosi to szczęście i czemu w górach jest tak fajnie? O tym poniżej

Dlaczego w górach jest fajnie? 


Wolność kocham i rozumiem- Zaiste jest coś niezwykłego w tym, że idziesz pod górę z ciężkim plecakiem, pot zalewa ci czoło, mokre włosy oblepiają twarz, a płuca zdają się przy każdym oddechu wychodzić nosem. Idziesz i myślisz, że chyba naprawdę cie poj..., że mogłeś przecież zostać na dole i sączyć browca w zaciszu domowym. Ale z każdym mozolnie stawianym krokiem wszystkie problemy, lęki i niepokoje które niesiesz w sobie nagle przestają być tak bardzo straszne. Z góry zawsze wszystko widać z oddali i wszystko cudownie nabiera zdrowego dystansu. Zawsze kiedy pojawia się u mnie problem, pakuję plecak i idę to wszystko przemyśleć, a właściwie "rozchodzić" w górach. Wracam zazwyczaj z zakwasami większymi niż cała galaktyka, z bolącymi odciskami ale zawsze problem przestaje być tak beznadziejnie nierozwiązywalny jak na dole. Poza tym nie bez powodu mówi się, że im bardziej w życiu ma się pod górkę, tym piękniejsze będą później widoki.



Błogosławieni cierpliwi- Góry niesamowicie uczą cierpliwości. Zwłaszcza Tatry Zachodnie są w tej materii mistrzem. Kiedy idziesz pod górę i sapiesz zrezygnowany jak lokomotywa z nadzieją spoglądasz na prześwit w drzewostanie i wydaje ci się, że właśnie ten zakręt jest tym ostatnim. Idziesz dalej i nagle okazuje się, że to nieprawda, a prześwit tylko zwiastuje kolejne podejście. Czasem w ogóle musisz zrezygnować ze szczytu, bo pogoda się łamie, bo coś nie do końca ci pasuje. Ale podobno wszystko przychodzi do nas w odpowiednim czasie. Trzeba tylko być cierpliwym. Osobiście nie mam nigdy szczęścia aby zmierzyć się z Kościelcem w Tatrach. Zawsze coś mnie zatrzymywało pod szczytem- a to burza, a to śnieg, a to mgła. Stwierdziłam więc, że może to nie mój czas, poczekam.



Ludzie w górach- W górach zawsze ale to zawsze spotkasz fajnych ludzi. Oczywiście najpierw musisz wyselekcjonować ich spośród tatrzańskich foczek w szpilkach, panów z siatkami z Biedronki, Januszy w sandałach i kurtkach z cielęcej skórki, rozwrzeszczanych wycieczek szkolnych, pijanych wycieczek zakładowych i koksów ze złotymi łańcuchami. Ale jak już ich wybierzesz, może się nagle okazać, że będą to znajomości zawarte na całe życie. Nic tak nie jednoczy ludzi jak ciężko stawiane kroki wiodące na ten sam szczyt- Z tego miejsca serdeczne Pozdro dla Stachurskiej i Bochenka :D 



Jedzenie w górach- W górach wszystko smakuje inaczej. Intensywniej i wszystkimi zmysłami. Nieważne co spakujesz do plecaka, na szczycie zawsze smakuje to wyjątkowo. Kiedyś siedząc na Przełęczy Świnickiej doszłam do wniosku, że taki niewinny kabanos drobiowy popity ciepłą,  herbatą z cytryną i malinami jest najwspanialszym posiłkiem w moim życiu. Wtedy zobaczyłam to jedno z dziesiątków małych szczęść. Dodatkowym plusem jest to, że w górach spalasz tyle kalorii, że możesz bez KOMPLETNIE ŻADNYCH WYRZUTÓW SUMIENIA pochłonąć dwie tabliczki czekolady, buły z kiełbasą, a jeszcze zostanie miejsce na schroniskową szarlotkę.



We wszystkim jest piękno- W górach piękno ukryte jest w najmniejszych drobnostkach- w promieniu słońca odbijającym się o półkę skalną, w dźwięku wiejącego wiatru, w szumie traw, w widoku kozic pasących się gdzieś na szlaku...Trzeba tylko umieć je dostrzec, a świat od razu przestaje być taki ciężki w odbiorze. Osobiście mogę siedzieć godzinami na szlaku i tępo patrzeć w przestrzeń. Uspokaja mnie to lepiej, niż herbata z melisy!


Schroniska w górach- Gwar panujący w środku każdego schroniska można porównać do ulicznego targu- jedni wychodzą, drudzy przychodzą, rozmowy przeplatają się wybuchami śmiechu i głośnymi mlaskaniami przy posiłkach. Taka mała przestrzeń a tyle różnych życiorysów zgromadzonych przy drewnianych stołach.  W jednej części budynku widać gigantyczne kolejki do toalety, a w drugiej ktoś na szybko robi zakupy po horrendalnie wysokich cenach, ustala trasę, pakuje pospiesznie plecak. Ale czas mimo wszystko płynie tutaj leniwie. Pozwala na delektowanie się widokami strzelistych szczytów górskich ukrytych za oknem z białymi bawełnianymi firankami. Tutaj szczęście pachnie herbatą malinową i smakuje domowym ciastem.








Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger