sobota, października 17, 2015

Dubrownik -jeden dzień w biblijnym raju


Na początku mojej podróży do Dubrownika Bóg stworzył chaos. Chyba zobaczył, że coś za dobrze się bawię na Bałkanach i postanowił lekko utrzeć mi nosa. Jak postanowił, tak uczynił i w dniu wyjazdu na krótki trip do Dubrownika, zesłał na Ziemię deszcz. Ale nie jakąś tam śmieszną mżawkę.. Był to wielki, ulewny, zimny i przenikający każdy por skóry na ciele deszcz. Kilkugodzinna ulewa swobodnie przelewała się przez miasto, przez moje buty, ubranie i zmarznięte na kość ciało. (przecież kto zabiera na wycieczkę sweter czy kurtkę jak tyle radości dają sandały, krótkie spodenki i koszulka?:) Kiedy tak spoglądałam z nadzieją w oczach w niebo, z niemym pytaniem na ustach  DLACZEGO KU...A??!? Ten, jakby uradowany zsyłał go więcej i więcej.  Byłam pewna, że ze zwiedzania Dubrownika będzie wielkie, okrągłe zero, a widok ludzi wykupujących na potęgę parasole oraz peleryny tylko utwierdzał mnie w tym smutnym przekonaniu. Wraz z moimi towarzyszami usiedliśmy w pobliskiej knajpce na obiad i długo czekaliśmy na cud......oraz tyle samo na obsługę, gdyż na identyczny pomysł wpadło 70 innych osób w lokalu :)  Ale kiedy nagle w drzwiach knajpy objawił się człowiek, który nie miał ani parasolki, ani przemoczonej peleryny i uwaga! Suchy włos zdobił jego głowę  już wiedziałam- Alleluja! Lecim na Dubrownik! 

Dubrownik to taki biblijny raj, tyle, że otoczony murami zamiast roślinnością:). Miasto, które ma chyba najbardziej przyjazny klimat na świecie, jest uroczą perełką architektoniczną, a z oddali prezentuje się jak niezdobyty bastion- wieże, fortyfikacje i baszty obronne nadają temu miasto nieprawdopodobny klimat. Zakochałam się w nim z miejsca i  jestem przekonana, że jeszcze na pewno tam wrócę. I mimo, że szwendałam się po nim przemoczona, w towarzystwie miliarda turystów, którzy co chwilę trącali mnie a to łokciem, a to tabletem, Dubrownik kupił mnie w stu procentach!  A poniżej, co złożyło się na te moje sto pro miłości do najpiękniejszego miasta w Chorwacji.


1. Dubrownik filmowo- Dubrownik jest bardzo wdzięcznym tematem filmowym. Jego surowy i mroczny klimat wielce przypadł do gustu królowi Westerosowi ...If ju noł łot aj min :)  ...Tak tak, to właśnie w Dubrowniku osadzono Królewską Przystań w kultowym serialu "Gra o Tron". Miasto nie daje o tym zapomnieć, w każdym sklepie z pamiątkami można kupić jakiś gustowny, filmowy suwenir. A jak nam będzie mało "Gry o Tron" w samym Dubrowniku, należy udać się też na wyspę Lokrum, gdzie również przypomną się Wam serialowe widoki.

Mury obronne i wyspa Lokrum, Dubrownik 

Mury obronne i wyspa Lokrum, Dubrownik 
2. Wojna- Dubrownik to nie tylko piękne stare miasto i idylliczne zaułki. Dubrownik to także smutna   i trudna historia. W latach  70-tych miasto został zdemilitaryzowane aby uniknąć  wszelkich działań wojennych. Niestety 6 grudnia 1991 roku wczesnym rankiem, Dubrownik została zaatakowany przez serbską oraz czarnogórską armię. Na miasto spadło przeszło 500 pocisków, a niektóre zabytki zostały całkowicie zrujnowane.  Spacerując po mieście, można zauważyć, że na  budynkach są  jeszcze ślady po kulach, a liczne tablice pokazują, że Chorwaci nie zapominają tego tragicznego poranka. Wśród kolorowych wystaw restauracji, sklepów tworzy to raczej przygnębiający obraz.

Widok z murów obronnych, Dubrownik 


3. Lody- Lody chorwackie pojawiły się już u mnie we wcześniejszym wpisie chorwackim ale kurczę nie mogę się powstrzymać i tutaj też muszę o nich wspomnieć:) Chorwackie wyroby to chyba najlepsze i najsmaczniejsze lody na świecie ever! Mnogość kolorów i smaków spośród których można wybierać jest wprost oszałamiająca ! Ich tłusta i sycąca konsystencja sprawia, że człowiek nie musi jeść już nic innego...Także dbając o blians kaloryczny w Dubrowniku jadłam tylko lody. Dbając o zasadę spożywania pięciu posiłków dziennie, cztery z nich stanowiły lody w wafelku:) Jednym słowem-omnomnom!

Stari Grad, Dubrownik 

Stari Grad, Dubrownik 
4. Lady Pipi- Muszę o tym napisać, bo to miejsce tak mnie urzekło swoją absurdalnością, że nie mogę o tym nie wspomnieć:) Smędząc się między ciasnymi uliczkami Dubrownika, natrafiliśmy na przedziwną knajpę o wdzięcznej nazwie Lady Pipi... Nazwa jak każda inna, knajpa jak każda inna...Ale! W tym lokalu istotnym  elementem wystroju jest rzeźba!  I to nie byle jaka! Rzeźba kobiety rozwalonej w pozycji horyzontalnej, z idealnie ukształtowaną kobiecą anatomią,  która w ciągu dnia jest, że tak się wyrażę "sucha", podczas gdy po otwarciu knajpy z owych miejsc zaczyna wyciekać bliżej nieokreślona ciecz do miski, którą Lady Pipi ma pod nogami. Dość długo zastanawialiśmy się co to w ogóle symbolizuje, bo nie mogliśmy określić specyfiki rodzaju ów płynów...I nikt nie potrafił nam odpowiedzieć na to pytanie. Internety też milczą w tym temacie. Polecam poszukać, może wam się uda odkryć tajemnicę Lady P.

Lady Pipi 
Uliczki Dubrownika
5. Spacer murami obronnymi - Dubrownik to jedna wielka, zwarta fortyfikacja, którą można obejść dookoła wzdłuż murów obronnych, a gdzie się nie zatrzymamy, tam widoki zapierają dech w piersiach. Z jednej strony mamy morze, które z hukiem roztrzaskuje się o skały, z drugiej wzgórza, a na wprost zieloną wyspę Lokrum. Spacerujemy to w górę, to w dół, przeciskamy się wąskimi przesmykami, mijamy platformy widokowe, młodzież skaczącą ze skał na wzburzone fale no i dziesiątki kijków do selfie. Niestety nie tylko my wypatrywaliśmy okna pogodowego i jak już przestało naparzać deszczem, wszyscy  na raz rzucili się na mury obronne. Mimo, że tłok trochę przeszkadzał, poruszaliśmy się gęsiego niczym kolonia we Władysławowie, a kijki do selfie biły nas głowie to i tak wrażenia są super hiper cenne.

Mury obronne, Dubrownik 

Mury obronne, Dubrownik 

Mury obronne, Dubrownik 
Mury obronne, Dubrownik 
6. Stare miasto i schody- Kiedy już zejdzie się z murów i wejdzie w głąb miasta należy dać się porwać labiryntom uliczek. A uliczek jest tam co nie miara, wszystkie strome i do wszystkich prowadzą jeszcze bardziej strome schody. Ale są tak strasznie urokliwe, że nawet ból łydki nie jest w stanie przerwać nam ochów i achów. Jest po prostu pięknie! Czułam się tutaj jak w raju i z bólem serca opuszczałam wieczorem Dubrownik.

Uliczki w Dubrowniku 

Uliczki w Dubrowniku 

Uliczki w Dubrowniku 
Uliczki w Dubrowniku 

Uliczki w Dubrowniku 

Uliczki w Dubrowniku 
7.  Studnia życzeń- Studnia Onufrego to pierwsze architektoniczne WOW jakie pojawia się nam na drodze, tuż po przekroczeniu bram miasta. Co prawda, pierwsze słowa, jakie ja  wypowiedziałam brzmiały " Ja pierd....ile tu jest ludzi" to i tak zwróciłam uwagę na tę budowlę. A trzeba Wam wiedzieć, że może studnia jest oblepiona tysiącem turystów, ale za to spełnia marzenia! Warunkiem jest wypowiedzenie życzenia podczas picia wody ze wszystkich 16 kranów. Dobierajcie jednak rozważnie marzenia, bo spełnia się podobno tylko jedno:)

Studnia Onufrego

8. Stradun- Licząca 300 metrów główna ulica miasta, której wapienny bruk jest tak śliski i wypolerowany przez niezliczone ilości ludzkich stóp, że nie trudno o mały poślizg, co też oczywiście zaliczyłam:) Jest to również główna ulica handlowa, ulubione miejsce kieszonkowców i ulicznych artystów. Jedni i drudzy mają tu niezłe pole do popisu, bo chyba nigdy ta ulica nie pustoszeje. Moim zdaniem lepiej zboczyć w którąś z bocznych stromych uliczek, gdzie błądzenia nie ma końca!

Stradun- główna ulica Dubrownika 

Dubrownik 
9. Fort Świętego Jana- Pocztówkowy obraz  Dubrownika:) Miejsce, które zawsze uwieczniane jest na zdjęciach i filmach przy okazji wizyty w tym mieście. Ale nie ma się co dziwić, bo prezentuje się  naprawdę imponująco, a zwłaszcza od strony morza. Ten fort- basztę można znaleźć we wschodnim narożniku murów, zaraz obok małego portu. Wybudowana na  planie półkola połączonego z basztą. Broni wejścia od południowej zatoki starego portu (Stara luka). Fajne miejsce na odpoczynek

Stary port w Dubrowniku 

Dubrownik, mury obronne 

10. Morze czerwieni- Dubrownik kojarzyć mi się będzie z jednym- z morzem czerwonych, lśniących dachówek. Kiedy wracam myślami do spaceru murami obronnymi, widzę te kilkadziesiąt budynków,  wież i kopuł, których jednolite dachy odbijają się w słońcu, a pozostałości deszczu sprawiają, że wszystko lśni jak posypane brokatem.  Siedziałam i podziwiałam , czując, że jeszcze tutaj wrócę. 


Dubrownik, mury obronne 

Dubrownik, mury obronne 

Dubrownik nocą
























Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger