niedziela, sierpnia 30, 2015

Czarnogóra- nie jedź tam, bo przepadniesz!


Mówią, że wszystko co doskonałe przychodzi do nas powoli i jest okupione cierpieniem. Przekonałam się dobitnie na własnej skórze, zmierzając w nieludzkim upale w kierunku Czarnogóry, z wyżynającymi się dolnymi zębami mądrości...z dwóch stron na raz i do tego cholernie boleśnie. Droga niemiłosiernie się dłużyła, auto zaczęło się przegrzewać, ktoś podstępnie ukradł mi kostki z nóg, zastępując je spuchniętymi baniami, a końca tej 24-godzinnej podróży nie było widać. Na granicy poproszono o paszport, wbito pieczątkę (!) i kazano czekać w kolejce... Dotarłam na miejsce późnym wieczorem i padłam jak nieżywa. Rano wstałam, otworzyłam balkon na oścież i stwierdziłam, że znalazłam się w raju. 
Czarnogóra jest taką małą, podstępną cwaniarą. Leży sobie niepozornie na małym skrawku Europy, nie zwracając na siebie uwagi. Człowiek niczego nie świadomy przyjeżdża w trudach i bojach , a ta nagle bum! Góry wynurzają się z wody, strzelając wysoko w niebo, Fiord wciska się w Morze Adriatyckie, rozsypując po drodze urocze miasteczka. Nim się spostrzeżemy, już nas ciągnie przez kaniony, piaszczyste plaże i zielone doliny.  Stawia na drodze cudownych ludzi, częstuje pysznym jedzeniem.  Sprawia, że zakochujesz się na amen i wiesz, że będziesz wracał  po więcej! Oto właśnie Czarnogóra- nieduży kraj z ogromnym arsenałem cudów. W czym tkwi jej magnetyzm?

1. Czarnogórcy- Jak rozpoznać ich bezinteresowną życzliwość, uprzejmość i serce na dłoni? Musisz się zgubić i zapytać o drogę. Wtedy pół wioski zaangażuje się w akcję ratowniczą. Jeden będzie dopytywał gdzie chcesz jechać, drugi odpali motor i poprowadzi cię do miejsca docelowego, a starsza babcia będzie nadzorowała całość działań żebyś na pewno dotarł do celu. Musisz też odpowiedzieć na pytanie skąd jesteś. Jeśli z Polski to od razu wita cię szeroki uśmiech, dostajesz w muzeum mapę i książkę o Czarnogórze..wprawdzie w języku serbskim ale koniecznie musisz mieć coś od pani kasjerki, żebyś zawsze  pamiętał o ich kraju. Idziesz też do knajpy coś zjeść, a tam panowie kelnerzy zadbają o to, żebyś nie wyszedł głodny, podpowiedzą co można fajnego zobaczyć i o dziwo są uczciwi:) 
Boka Kotorska, Czarnogóra
Perast, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra 
2. Boka Kotorska-  Jest to największa adriatycka zatoka zajmująca 87 km2 i licząca ponad 100km linii brzegowej. Usytuowana na północno-zachodnim wybrzeżu, tworzy pięć mniejszych zatok, która każda ładniejsza jest od kolejnej. Panuje tu przyjemny klimat, rosną pomarańcze, figi, palmy i magnolie, a pocztówkowe widoki sprawiają, że człowiek potrafi godzinami siedzieć na brzegu i podziwiać potęgę Matki Natury. Boka Kotorska ze względu na swoje atrakcyjne położenie była nieustająco atakowana przez Rzymian, a także księstwa Austrii, Wenecji i Turcji. Cała wewnętrzna część zatoki wraz z miastem Kotor wpisane są na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Jeśli nocleg w Czarnogórze to tylko w Boce Kotorskiej! Nic tak nie poprawia nastroju jak poranna kawa z widokiem na góry z morzem w jednym pakiecie:) Zatokę można też oglądnąć z "lotu ptaka" korzystając z widokowej -podobno przepięknej drogi górskiej. Mówię podobno, ponieważ mimo usilnych próśb i rozmów zachęcających, niestety nie udało mi się na tę drogę dotrzeć.... Warto jednak wiedzieć, że kolega odpowiedzialny za samochód podczas naszej wyprawy już nie jest moim kolegą :D

Perast, Czarnogóra  
Perast,Czarnogóra 
Kotor, Czarnogóra 
Kotor, Czarnogóra 
3. Kotor- koty i 1426 schodów do piekła- Wizyta w tym mieście zajmuje pierwsze miejsce spośród wszystkich czarnogórskich przygód i atrakcji. I nie tylko dlatego, że miasto ze swoją cudowną starówką skradło moje wrażliwe na ciasne uliczki serce, ale również dlatego, że przekonałam się tutaj, jak niewinna wycieczka może szybko zamienić się w walkę o życie :)..Ale zacznę od początku. Bo na początku było piekło. Zwiedzanie postanowiliśmy rozpocząć nie od starego miasta, ale od razu od Twierdzy św Jana, która majestatycznie góruje nad miastem i sprawia wrażenie niedostępnej- to przecież tygryski lubią najbardziej! Po krótkiej chwili okazuje się, że a i owszem Twierdza jest dostępna ale za 3 EUR i można ją zdobyć, pokonując 1426 stopni. Tylko tyle? Phi! Co to dla mnie! Idę dziarsko więc....Po jakiś 15 minutach już wiem, że 38 stopni, żar lejący się z nieba i zero wody w torebce to chyba nie najlepszy pomysł. Co ja sobie myślałam? Nagle odkrywam, że pocą mi się te części ciała, które jak pamiętam z lekcji anatomii nie powinny. Bo czy w normalnych warunkach kapie człowiekowi pot z łokcia? Albo z kolana? No nie! Mam wrażenie, że dopadł mnie zawał serca na spółkę z udarem, a twarz mam ogorzałą i szkarłatną jak rasowy żul pod sklepem. Z majaków o wodzie i pragnieniu wyrywa mnie starsza pani sprzedająca wodę za 2 euraski. Już zbieram się uradowana do kupna, ale nagle zauważam, że woda nie jest oryginalnie butelkowana, a jakaś szemrana, odkręcona....Ponieważ nie znam źródła pochodzenia owej wody, dziękuję i zrozpaczona oraz odwodniona odchodzę. Wiem, że Czarnogóra to nie Afryka, ale zawsze podchodzę sceptycznie do takich napojów. Wolę chyba paść z pragnienia, niż być trawiona przez jakieś obce ciało bakteryjne. Na szczyt docieram po dłuugiej i mozolnej wędrówce, wzmacnianej co jakiś czas polskimi, soczystymi przecinkami. Zaprawdę powiadam Wam- widok z Twierdzy są nieziemskie! Schodzę równie ciężko jak wychodzę, na starówce dopadam pierwszy wodopój i piję i piję....i tak do następnego rana :) A Kotor to miasto przepiękne! Labirynt krętych uliczek porwał mnie w swoje objęcia i mimo zmęczenia, nieświeżej koszulki i miliona bezdomnych kotów ( które są wizytówką miasta) zadurzyłam się w tym miejscu po uszy.
Kotor, Czarnogóra 
Kotor, Czarnogóra 
Kotor, Czarnogóra 
Kotor, Czarnogóra 
Wieża Zegarowa, Kotor, Czarnogóra 

Katedra św. Trifuna w Kotorze, Czarnogóra 
4.  Czarownice i ciotka Rozalia- Spacerując ciasnymi uliczkach Kotoru odkryłam niezwykłe miejsce- sklep Shop Sumka Ljiljany Grubacic. Kiedy przekroczyłam próg sklepu wiedziałam, że nie jest to ot taki zwykły sklep z pamiątkami. Wszystko, co można kupić w tym malutkim składziku jest zrobione własnoręcznie przez Ljiljanę. Każda pamiątka jest inna, niepowtarzalna i unikatowa. Sama Ljiljana to przemiła i ciepła osoba, a klimat tego sklepu jest taki niesamowity, że aż nie chce się go opuszczać:) Trafiłam tutaj przez przypadek, szukając pamiątki dla mojej rodzicielki (moja mama od lat kolekcjonuje czarownice, więc zawsze wyszukuje jej ciekawych okazów podczas moich podróży) Po krótkiej rozmowie okazało się, że Ljiljana również jest zakochana w czarownicach i szyje je na potęgę:) Moja przyjaciółka znalazła tam nawet lalkę , która wygląda jak wypisz wymaluj jej ukochana ciocia Rozalia. Polecam każdemu, kto tak jak ja uwielbia niebanalne miejsca z duszą:)

Sklep w Czarnogórze
5.  Budva i Sveti Stefan Budva to najstarsze miasto na wybrzeżu Czarnogóry. Średniowieczna starówka, którą okalają mury obronne oraz wspaniałe plaże w obrębie starego miasta to idealne miejsce na krótki wypoczynek.Ale tylko krótki, bo sama Budva jako nowe miasto nie zrobiła na mnie kompletnie wrażenia. Mnogość disco clubów, wszechobecnych fast foodów, tysiące ludzi i hałas - to wszystko jakoś mi nie pasowało do pocztówkowej starej części miasta. Starówka jest na tyle mała i zwarta, że można jej poświęcić dosłownie 2-3 h i ruszyć dalej, do najsłynniejszego miejsca w Czarnogórze- na wyspę Sveti Stefan. Niestety nie ma możliwości zobaczenia wyspy od środka...chyba, że zaprosi nas na bibkę Sylwester Stallone, który często tutaj wypoczywa:) Wyspa to zamknięty bastion, tworzący luksusowy kompleks hotelowy. Są groźni panowie ochraniacze, którzy pilnują, żeby żaden żądny przygód turysta nie przedostał się do środka wyspy. Szkoda, bo kryją się tam podobno ciekawe cerkwie i malownicze uliczki (chlip, chlip) Szaraczkom takim jak ja, pozostaje oglądanie wyspy od strony murów. Można też przejść się wzdłuż prywatnej plaży, marząc, że może kiedyś będzie nas stać na wydanie 75 EUR po to aby snobistycznie poopalać sobie zadek na stefanowym piasku w towarzystwie Sylwka.
Sveti Stefan, Czarnogóra 
Sveti Stefan, Czarnogóra  
Budva, Czarnogóra 
Budva, Czarnogóra 
6. Perast- Zdecydowanie najfajniejsze miasteczko na całym czarnogórskim wybrzeżu. Cicho tu i spokojnie, mało turystów, przyjaźni mieszkańcy. Są bardzo dobre knajpy, których ogródki wchodzą prosto do morza, jest mała, ale urokliwa siatka wąskich zaułków ulicznych. Perast to jedyna ( oprócz Kotoru) miejscowość w zatoce, która nie poddała się ani piratom ani Turkom, mimo iż ci napierali często i intensywnie. Tutaj też szkolili się żeglarze, a Maryja zsyłała znaki z niebios. Warto wybrać się na krótki rejs do kościoła Matki Boskiej Skalnej na małej wysepce, aby zwiedzić nie tylko świątynie, ale również przeżyć wspaniały zachód słońca nad zatoką.

Perast, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra 
Kościelna wyspa w okolicach Perastu, Czarnogóra  
Kościelna wyspa w okolicach Perastu, Czarnogóra 

7. Tygiel religijny- Czarnogóra skupia w sobie nie tylko różnorodność krajobrazów. Jest również tyglem kultur i religii. W kraju wielkości województwa małopolskiego żyją obok siebie Czarnogórcy, Serbowie, Bośniacy, Albańczycy i Chorwaci. Przemierzając kraj wzdłuż i wszerz raz słyszysz dzwony kościołów katolickich, innym razem nawoływania Muezinów, a także dzwony z cerkwi prawosławnych. Meczety sąsiadują z monastyrami, cerkwie z kościołami..Miałam okazję podpatrzeć Liturgię prawosławną podczas wizyty w Cetyni, a także doświadczyć niemal mistycznego przeżycia styku kultur, kiedy zwiedzając późnym wieczorem ruiny miasto Stari Bar wyszłam z cerkwi i nagle rozległ się głos Muezina nawołującego do modlitwy......Nie jestem osobą specjalnie uduchowioną, ale nie wiedzieć czemu przeszły mi ciary po plecach.

Ulcinj, Czarnogóra 
Ulcinj, Czarnogóra 
Ulcinj, Czarnogóra 
8.Stari Bar- Fascynujące i trochę niepokojące miejsce. To właśnie tutaj obcowałam z magią :) Nie tylko w kontekście religijnym ale również z nadmiaru mojej wybujałej wyobraźni. Stari Bar to niezamieszkane miasto usytuowane na skalistym wzgórzu, przyległe do masywu górskiego Rumija. Robi wrażenie miasta opuszczonego w pośpiechu, którego mieszkańcy uciekli z niewiadomych powodów zostawiając wszystko za sobą. Po zarośniętych uliczkach przebiegają co jakiś czas jaszczurki, budynki powoli zarastają roślinnością, a dźwięki i głosy odbijają się od górskich zboczy. Dotarliśmy tutaj późnym wieczorem, więc spacer po ulicach wymarłego miasta tak mi nakręcił wyobraźnię, że kiedy znalazłam się nagle sama w zaułku nieoświetlonej uliczki, mając przed sobą złowrogo wyglądającą wieżę zegarową, a za sobą góry to dosłownie sparaliżowało mnie ze strachu. Moja wyobraźnia szeptała mi do ucha scenariusze, których nie powstydziłby się sam Stephen King, a Graham Masterton krzyknąłby eureka! Obleciał mnie jakiś dziwny niepokój i mimo, że wiedziałam, że gdzieś tam na dole są ludzie, czułam niewytłumaczalny strach. Dopiero widok grupy turystów idących w moją stronę przyniósł mi ulgę....no i ta pyszna grillowana pierś z kurczaka, którą wszamałam niedługo potem w miłej knajpce z widokiem na upiorną wieżę.....:)
Stari Bar, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra 
9. Jezioro Szkoderskie- Cud natury, który cudem przeżyliśmy :) Jezioro Szkoderskie to największy zbiornik wodny w Czarnogórze, który w części należy również do Albanii. Charakterystycznym zjawiskiem jest kryptodepresja oznaczająca, że dno jeziora znajduje się poniżej poziomu morza. Akwen liczy 50km długości i osiąga szerokość 14km. Jest ostoją wielu gatunków ptaków, a także upierdliwych komarów. Aby zobaczyć jezioro w całej okazałości koniecznie trzeba udać się trasą Vladimir-Ostros-Virpazar....no właśnie :) Pozdrawiam mojego serdecznego kolegę Piotra, który chyba po dziś dzień nie wybaczył mi, że celowo pominęłam informację, iż owszem jest to niezwykle widokowa droga wzdłuż jeziora, ale również jest to droga trudna oraz niebezpieczna) Powiedziałam mu dopiero wtedy, jak już nie było możliwości zawrócenia:) A droga naprawdę stanowi wyzwanie. Jest kręta, przeraźliwie wąska, prowadzi stromymi, niezabezpieczonymi (!) zboczami, a mijanki są tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Dodatkowo wydaje się nie mieć końca i zamiast opadać, non stop pięła się w górę. W pewnym momencie czuliśmy się jak bohaterzy horrorów, którzy w samym środku pustkowia zmierzają donikąd. Dobrze, że chociaż można było oglądnąć te rozlewiska, bagna oraz mokradła, bo inaczej ciśnienie niebezpiecznie skakało w górę i w dół. Za karę nie pojechałam górską drogą z przełęczy Krstac do Kotoru, ale o tym już wiecie:)

Park Narodowy Jezioro Szkoderskie, Czarnogóra 
Park Narodowy Jezioro Szkoderskie, Czarnogóra 
Park Narodowy Jezioro Szkoderskie, Czarnogóra 
Park Narodowy Jezioro Szkoderskie, Czarnogóra 

10. Herceg Novi- Zaraz po Peraście mój ukochany miasteczkowy cud nad cudami. Mieliśmy trudne początki, bo Herceg Novi przywitało nas burzą, porywistym wiatrem oraz deszczem, ale kiedy już woda swobodnie przelała się nam przez buty, ruszyliśmy od twierdzy Kanli Kula krętymi uliczkami w dół. Centrum starego miasta stanowi plac Trg Herceg-Stjepana, gdzie wznosi się piękna cerkiew pw. św Michała Archanioła, a od placu rozchodzą się w różne strony ciasne labirynty ulic. W Herceg Novi odbywał się akurat Guitar Art World Festival i na starym mieście można było znaleźć fotografie i grafiki ukazujące święto gitar ukryte w różnych zaułkach. Kilka udało mi się znaleźć, bo jak zawsze smędziłam się między uliczkami bez planu. Potem się dowiedziałam, że można było dostać mapkę, na której zaznaczono wszystkie zdjęcia i grafiki, oraz jak do nich trafić! ...coż, znajdę następnym razem:)
Herceg Novi, Czarnogóra 
Herceg Novi, Czarnogóra  
Perast, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra  
Kotor, Czarnogóra 
Czarnogóra
Boka Kotorska, Czarnogóra
Twierdza św Jana w Kotorze, Czarnogóra 

Kotor, Czarnogóra 
Kotor, Czarnogóra 
Boka Kotorska, Czarnogóra 
















Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger