sobota, września 06, 2014

Trójmiasto I love You


Znacie to uczucie kiedy nagle z przerażeniem uświadamiacie sobie, że stoicie w miejscu, a życie ucieka wam przez palce? Ja znam aż za dobrze. Potrzeba zmiany kiełkowała we mnie już od wielu, wielu miesięcy. Czegoś mi wiecznie brakowało, coś ciągle nie dawało spokoju. Z tyłu głowy zegar tykał coraz głośniej, a ja zastanawiałam się nad swoim dotychczasowym dorobkiem na tym łez padole. Ambitnie założyłam sobie, że póki  sama sobie jestem sterem, żeglarzem i okrętem muszę zrobić coś absolutnie spektakularnego, co pchnie mnie na nowe tory w życiu. Tak intensywnie i długo nad tymi zmianami myślałam, że nim się spostrzegłam, mój okręt dopłynął aż nad morze:) Zrezygnowałam z pracy w Zakopanem, ekspresowo spakowałam  w pudła swój dobytek i ruszyłam na drugi koniec Polski. Pewną miałam tylko pracę, a reszta była dla mnie jedną wielką niewiadomą. Dzisiaj mija półtora miesiąca od mojego wyjazdu. Jeszcze nie dopadła mnie nostalgia za górami, bliskimi i starymi kątami. Jeszcze nie chlipię zrezygnowana w poduszkę, więc entuzjastycznie mogę powiedzieć, że nie żałuję. Pokonałam swoje demony uporczywie powstrzymujące mnie przed krokiem w prawdziwą dorosłość, które ilekroć myślałam o opuszczeniu bezpiecznej przystani zawsze szeptały do ucha "nie dasz rady, jeszcze nie teraz". Tym razem nie posłuchałam. I taki moi drodzy jestem w Trójmieście. I powiem Wam, że totalnie się w nim zadurzyłam. A dlaczego Trójmiasto ukradło mi serce? O tym poniżej.

1. Gdańsk- Moja baza i najfajniejsze miasto spośród całej trójki. Mówi się, że chaotyczne, rozgrzebane, rozlazłe, pełne zrujnowanych miejsc, a na dodatek nic się tutaj nie dzieje. Może nie jest takie rozwrzeszczane jak Sopot, ani nie rozwija się tak prężnie jak Gdynia, ale rozkosznie urokliwe. Gdańska starówka kryje w sobie tyle ciekawostek, że co weekend kręcę się po zaułkach i zawsze znajdę coś urzekającego. Ulica Mariacka kupiła mnie już od pierwszego spotkania. Spacerując po starówce ma się wrażenie, że za chwilę zza rogu wyskoczy koleś w koszuli z żabotem i babeczka w sukni szytej z koła w czepku na głowie. Czuć tutaj historię dawnego grodu nad Motławą- miejsca, gdzie mieszały się kultury, narodowości i wyznania.

Gdańsk
Gdańsk
2. Jarmark Dominikański- Pierwszy raz brałam udział w tym wydarzeniu mając może 7 lat. Pamiętam tylko ogromny ścisk, pana grającego Mały biały domek na skrzypcach, sprzedawczynię, która wydzierała się ze straganu obok, żeby już k..wa przestał, bo ona zaraz oszaleje, oraz moje urocze lakierki i falbaniaste skarpety (mamo, nigdy Ci tego nie wybaczę:). Dzisiaj po grajku nie ma śladu, ja noszę mniej obciachowe buty, ale ścisk jaki był taki jest. Ludzie nadal jak sroki grzebią po straganach, kupując niby okazyjnie badziewia, które później kurzą się na półkach. Można kupić również oscypki ( jakże tradycyjny kaszubski wyrób) oraz jak niektórzy tutaj obecni  mikroskopijny chleb na zakwasie za kwotę 10 PLN (nie pytajcie czemu to zrobiłam...) Ale i tak mi się podobało:)

Gdańsk
Gdańsk
3. Bar Smok- Pamiętajcie- jeśli mama mówi, żebyście nauczyli się z nią gotować bo to się może wam kiedyś przydać w życiu- nie bądźcie głusi na jej wołania. Bo skończycie jak ja- wybitna kuchara, która w kuchni potrafi rozgotować ziemniaki, spalić trzy patelnie przyrządzając kurczaka i ugotować niezjadliwą fasolkę szparagową....A człowiek jeść coś musi. W poszukiwaniu odmiany od parówek z serem (tutaj przesłanie do pewnego Najcierpliwszego - miałeś rację, można je przyrządzać na niezliczoną ilość sposobów:) trafiłam do baru Smok na gdańskiej starówce. Chyba cały Gdańsk się tu stołuje, gdyż w porze obiadowej nie ma miejsca. Polecam gorąco- ceny nie zwalają z nóg, a  jedzenie pyszne i prawdziwie domowe (mamo tęsknię..).

Gdańsk
Gdańsk

4. Gdynia- Najmłodsze i najprężniej rozwijające się miasto trójmiejskiej aglomeracji. Podobno najlepsze do życia i najtańsze. Wszyscy znajomi z pracy mówią że to ich miejsce na ziemi. Faktycznie Gdynia jest super i myślę, że za jakiś czas chciałabym tam się przeprowadzić.  Gdynia to jedyne miasto w Polsce, a także jedno z niewielu w Europie, które posiada tak długą, bo aż 12 kilometrową linię brzegową.  To również trzecie miasto w Polsce, po którym wciąż jeżdżą ubezwłasnowolnione autobusy czyli trolejbusy. Na nadbrzeżu cumują oblegane przez turystów okręty- najstarszy na świecie niszczyciel ORP Błyskawica, oraz przeszło stuletni Dar Pomorza. Warto też wstąpić do Akwarium, gdzie pooglądamy cuda i dziwy morskich głębin.

Gdynia 
5. Gdynia Orłowo- Moim zdaniem najpiękniejsze miejsce w Trójmieście.  Znajduje się tutaj Klif Orłowski- jeden z najstarszych w naszym kraju rezerwatów przyrody, jest klimatyczna przystań rybacka, molo z którego można obserwować jak ogromne statki czekają na wpłynięcie do portu. stąd widać Hel, majaczące zabudowania Gdańskiej Stoczni, a także Sopot, do którego plażą dojedziemy w 40 minut lekkim spacerem. A jak się nam znudzą okoliczności przyrody to niedaleko jest super hiper modna galeria handlowa, w której stać mnie tylko na książkę z promocji  i kawę z Coffee Heaven:) Do Swarovskiego już nie wchodziłam bo pewnie nic nie mieli na wyprzedaży interesującego....

Gdynia 
Gdańsk
6. Sopot- Cóż... nie urzekło mnie tutaj zupełnie nic. Ani najdłuższe molo drewniane w Europie, ani willowe zabudowania, ani Opera Leśna, ani też słynny Monciak. Sopot jako jedna wielka imprezownia jakoś nie przemówił do mojego poczucia estetyki. Pełno tu szukającej wrażeń młodzieży, hipsterów w fantazyjnie zawiązanych szalach, Norwegów, Niemców, samozwańczych artystów, znaczna ilość cygańskich rodzin i bezdomnych. Jak dla mnie to takie lustrzane odbicie Zakopanego, tylko w wersji mocno De Lux. Przemierzam codziennie słynny deptak i za każdym razem wydaje mi się on brzydszy... Ale jest sklep z czapkami w kształcie hot-doga i hamburgera także daję mały plus:)
Gdynia 
7. Dom Książki- Jako rasowy mól książkowy myślałam, że tylko księgarnie Matras były, są i będą moją świątynią kompulsywnych zakupów, a tu przyjeżdżam i na co trafiam? Na księgarnie Dom Książki. Kiedy znalazłam tam poszukiwany przeze mnie tytuł w cenie 9,99 PLN wiedziałam, że się polubimy z tym miejscem od razu. Sympatię okazujemy sobie każdego dnia, gdyż panie w księgarni codziennie wrzucają coś nowego w cenach zmuszających mnie do wyciągnięcia portfela z torebki..

Gdańsk
Gdańsk

8. SKM- Mój wierny towarzysz życia od poniedziałku do piątku. Świetne miejsce do kontemplacji, wymyślania nowych planów zawładnięcia światem, a także do czytania książek. Mimo, że jestem tutaj od niedawna zdążyłam już poznać kaprysy kolejki podmiejskiej. Czasem się spóźni, czasem stanie w połowie drogi nie wiedzieć czemu. Czasem wchodzi tyle ludu, że ciężko jest oddychać... A kto przeżył awarię trakcji, zamknięty w kolejce pełnej spoconych ludzi podczas 35 stopniowego upału, ten wie co to życie. Strach pomyśleć co będzie w zimie....aaa i jedna ciekawostka. W całej swojej karierze w środkach komunikacji miejskiej nie przeżyłam tylu kontroli biletów co w Trójmieście. Mam wrażenie, że oni mają jakiś procent od skontrolowanego tramwaju, bo niemal codziennie jakiś szemrany typ czai się przy kasowniku i nagle wydaje z siebie okrzyk BILETY DO KONTROLI!!! 
Gdańsk
Gdańsk

9. Ekspedientka przyjacielem klienta- Pewnie zaraz narażę się rodowitym mieszkańcom całej trójmiejskiej aglomeracji ale muszę to napisać, bo to jedna z pierwszych rzeczy, która mnie tutaj uderzyła. Trójmiasto niestety nieuprzejmością stoi. Szczególnie płeć piękna jakoś tak nieszczególnie ma podejście do drugiego człowieka. Babska w sklepach, w kasach na dworcu, w kinie, na targu warzywnym, w fintess-clubie, w restauracji są po prostu niemiłe. Wiecznie w pretensjach, wiecznie z fochem i miną cierpiętnicy. Myślałam, że to tylko domena Pań na PKP i PKS- bo przecież w całej Polsce są nadęte  i żadna to nowość, ale tutaj nawet w osiedlowym sklepie prychają nadęte na człowieka, jak się pyta, czy szynka dzisiejsza. Ogólnie ludzie są tutaj mało przyjaźni. Nie licząc mojego współlokatora:) No i kilku blogerów:)

Gdańsk

10. Zainspiruj się w Trójmieście- Pomijając nieuprzejmość ludzi, czających się kanarów oraz szwankującą SKM, Trójmiasto zdecydowanie inspiruje. Mnogość imprez, festiwali, społecznych inicjatyw czy wydarzeń kulturalnych powoduje, że człowiek wsiąka momentalnie w trójmiejski klimat i chce go nieustająco eksplorować. Codziennie coś się dzieje, coś można zobaczyć, zjeść, posłuchać, oglądnąć, przeżyć.... Niby jest to druga po Warszawie największa aglomeracja w Polsce, ale bliskość morza i mnogość terenów zielonych nadają jej przyjemny, nieco intymny klimat. Zdecydowanie to najfajniejsze miejsce w Polsce.  Warto było przejechać  przeszło 700 km żeby się o tym przekonać...
Gdańsk
Gdańsk











Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger