poniedziałek, czerwca 16, 2014

Warszawa da się lubić!


Warszawa, stolica naszego kraju to nie zwykłe miasto. Warszawa to stan umysłu. Mieszkańcy i przyjeżdżający prowadzą nieustające wojny na słoiki, a polscy kierowcy z innych miejscowości na  widok warszawskiej rejestracji plują przez lewe ramię. Do betonowej Warszawy jeździ się głównie po "biznesy". Kto marzy aby stanąć do walki w wyścigu szczurów, której zwieńczeniem są pieniądze i oszałamiająca kariera wybiera Warszawę jako swoją przystań. Ciężko zachwycić się tym nieustająco zabieganym miastem, A co się stanie jak zwolnimy trochę, przystaniemy na chwilę?  Warszawa pokaże nam swoje bardziej ludzkie oblicze. Do Warszawy przyjeżdżam regularnie ze względu na pracę. Zmęczenie tym miastem odczuwam zazwyczaj już na Dworcu Centralnym, a potem jest już tylko gorzej. Przeraża mnie szaleńczy rytm miasta, który ani na chwile nie zwalnia. Ludzkie masy przelewają się przez ulice, wszędzie gwar, tłok i klaustrofobiczne klimaty. Do wszystkiego jednak idzie się przyzwyczaić i nawet w takim wrzącym garnku można znaleźć odrobinę piękna. Podczas mojej ostatniej wizyty porwałam się na długi spacer po dzielnicach, muzeach oraz knajpach i muszę przyznać, że zaczęłam patrzeć na to miasto bardziej przyjaźnie.


Nie ma cwaniaka na Warszawiaka!



Komunikacja miejska- Powtarzam to za każdym razem i powtarzać będę- Warszawa to miasto z najbardziej niezrozumiałą komunikacją miejską na świecie. Wchodzi sobie człowiek do przejścia podziemnego, a tam tylko lakoniczne info Kierunek Praga, Kierunek Żoliborz. I bądź tu człowieku mądry! Zaczynamy się więc zastanawiać gdzie jest ten Żoliborz? czy to północ, czy południe, wschód, zachód? Które wyjście mam wybrać aby dostać się na ulicę X? Jak żyję i podróżuję nigdzie nie jeździ mi się tak parszywie jak po Warszawie. Kiedyś spędziłam chyba z 15 minut w tym przejściu aby trafić na przystanek, który miał mnie poprowadzić do celu. Kiedy zrezygnowana po raz setny wyszłam spod ziemi nie tam, gdzie trzeba- złapałam taksówkę. Niestety i ta komunikacja zawiodła, gdyż utknęłam w gigantycznym korku i spóźniłam się na spotkanie. Komunikacji miejskiej w Warszawie mówię stanowcze nie!



Pałac Kultury i Nauki-Wciąż jeszcze najwyższy budynek w Polsce (23068 m, zakończony 43-metrową iglicą). Niezwykle gustowny prezent od  wujka Stalina. Budowano go przez 3 lata, a podczas budowy zginęło 16 robotników rosyjskich. Wymiary budynku są naprawdę imponujące- 42 kondygnacje, kubatura 817 tys. m³, 3288 pomieszczeń, a łączna powierzchnia wynosi 123 tys. m³.  Swojego czasu cieszył się ogromną popularnością wśród samobójców. Dzisiaj płatna winda zawiezie nas na taras widokowy, skąd można podziwiać panoramę miasta. Polecam również Teatr 6 piętro, gdzie zobaczyć można dwie fenomenalne sztuki Woody Allena. A z zaskakujących ciekawostek- PKiN ma zegar który nie dość, że jest  drugi co do wielkości w Europie to jeszcze zajmuje drugie miejsce na świecie jeśli chodzi o najwyższe położenie (wyprzedza nas tylko Tokio).



Centrum Nauki Kopernik- Jeśli ktoś za młodu nie pojął zasad dynamiki Newtona, ani nie rozumie po dziś dzień, skąd się bierze prąd w gniazdku to Centrum Nauki Kopernik jest idealnym miejscem aby uzupełnić tę wiedzę! Interaktywne muzeum, które uczy, bawi i zadziwia to doskonała propozycja dla każdego! Kto chociaż trochę próbuje zrozumieć jak działa nasz świat powinien czym prędzej odwiedzić Centrum! Spędziłam tam prawie cały dzień odkrywając jaką niepojętą planetą jest nasza Ziemia. I jeszcze było mało! Obowiązkowo must see w Warszawie!


Saska Kępa- Podobno tutaj przebiega geometryczny środek miasta. Dzielnica położona na prawym brzegu Wisły ma najfajniejsze nazwy ulic w całej Polsce. Jest też dzielnicą ambasad, klimatycznych knajpek i przytulnych kawiarenek. Od czasu kiedy byłam to pierwszy raz bardzo się zmieniła ale mimo wszystko warto zapuścić  się na spacer w te rejony. Tylko tutaj Estonia leży w sąsiedztwie Kuby, a Gruzja niedaleko Egiptu.



Warszawskie ZOO- Miałam kiedyś okazję spędzić noc w tym miejscu. Przyznam, że sen nie przychodzi łatwo kiedy wiesz, że za ścianą śpią lwy, gepardy i niedźwiedzie. Dzięki uprzejmości moich przyjaciół poznałam pracę ZOO od środka. Widziałam zaintubowanego szopa, pogłaskałam hipcia, brałam udział w karmieniu słoni oraz pomiąchałam za uchem żyrafę. Stwierdziłam również, że jak znudzi mi się praca w hotelarstwie to się przyjmę do ZOO. A gdyby przypadkiem czytał to ktoś z kierownictwa warszawskiej placówki to zgłaszam, że chciałabym być pomocnicą tego ładnego opiekuna słoni :D 



Syrenka- Warszawska syrenka to podobno siostra tej duńskiej, którą znaleźć można w Kopenhadze. Legenda głosi, że jak tak przemierzały sobie wody Bałtyku to jedna zakochała się w Danii i tam została, a druga popłynęła do Gdańska, a potem Wisłą w górę. A kiedy dopłynęła mniej więcej na wysokość warszawskiego Starego Miasta to usiadła na skale i już została -tak się jej spodobało. A czemu nasza syrenka jest uzbrojona po zęby? Ponieważ broni miasto- wyraz wdzięczności za uratowanie jej z rąk chłopa. 


Sempre Invicta- Nie ma w Europie i na świecie drugiej takiej stolicy, która byłaby tak zniszczona podczas II wojny światowej jak Warszawa. Miasto zostało zrównane z ziemią. Zniszczone niemal w 100%. Spacerując po Warszawie po prostu nie sposób nie myśleć o śmierci miliona poległych ludzi, o spalonych domach, zbombardowanych zabytkach, prześladowaniach. O głodzie, strachu, odwadze i cierpieniu mieszkańców. Tam, gdzie dziś ludzie piją kawę i spacerują z rodzinami, rozgrywały się krwawe walki o wolność. Również żadne inne miasto nie może się pochwalić taką bohaterską walką jak Warszawa, gdzie żołnierze i cywile przez przeszło 60 dni zaciekle bronili swoich domów, ulic, swojego miasta. Warszawa była też sercem Podziemnego Państwa Polskiego i największym ośrodkiem ruchu oporu w Europie.


Żółw błotny i inne przyrodnicze dziwy w betonowej stolicy- Warszawa jest jedyną stolicą w Unii Europejskiej, gdzie w sąsiedztwie centrum znajduje się rezerwat przyrody. Jezioro Czerniakowskie położone w dzielnicy Mokotów to ostoja zwierząt wszelakich. Żeby popatrzeć na ptaki, gady i płazy wystarczy ruszyć z centrum miasta i już po 6km dotrzeć do jeziora. A jak komuś mało ekosystemu na Czerniakowskim to należy udać się do Wilanowa, gdzie swoją ostoję ma niezwykle rzadko występujący żółw błotny.


Stadion Narodowy- Któż z nas nie pamięta czasów, gdzie maturę, prawo jazdy, paszport i majtki z czystej bawełny można było kupić na Stadionie Narodowym? Na stadionie-bazarze było absolutnie wszystko. Towar, reglamentowany, szemrane typy, Wietnamczycy, romskie dzieci i ogólna kiła z mogiłą. Był bohaterem miejskich legend i opowieści. Dzisiaj Stadion to duma, chluba i chwała miasta. Utopiono tutaj nie tylko dwa miliardy złotych, ale również piłkarzy na pewnym pamiętnym meczu. Jest to chyba jedyny stadion na świecie, gdzie dach zasłania się podczas słonecznej pogody, a rozsuwa kiedy pada deszcz... No ale nasz kraj zawsze idzie pod prąd.


Łazienki Królewskie- Letnia rezydencja króla Stanisława Augusta to 76 hektarów powierzchni zielonej, gdzie można się włóczyć i włóczyć bez końca. Pomiędzy drzewami spacerują pawie, w wodzie można poobserwować ryby, a jak się wstrzelimy w odpowiedni moment to i na strajk trafimy. Ja akurat miałam okazję zobaczyć wojujące pielęgniarki. Zaintrygowały mnie bardziej niż paw puszący się przy pomniku Chopina.















Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger