poniedziałek, maja 26, 2014

Malta- wyspa suszonych pomidorów i przystojnych mężczyzn



Gdybym miała wybrać, która z moich dotychczasowych podróży dostarczyła mi najbardziej emocjonujących wrażeń, to zdecydowanie na pierwszym miejscu znalazłaby się Malta. Dość nerwowo zaczęła się już na lotnisku. Moja przyjaciółka zgubiła podczas odprawy zegarek, w którego poszukiwania zaangażowali się bohaterscy funkcjonariusze Straży Granicznej. Po sprawnie przeprowadzonej akcji, zguba się odnalazła i zapanowała ogólna wesołość. Niestety nie trwała ona zbyt długo gdyż dzięki wrodzonej inteligencji oraz zaawansowanej nieznajomości nowinek technicznych zablokowałam sobie telefon i tym samym pozbawiłam się kontaktu ze światem (czytaj: z panikującą mamą czekającą w Polsce na codzienne sprawozdania, że żyję i mam się dobrze). Myśląc, że już nic gorszego nie może nas spotkać zostałyśmy wtłoczone w ścisku do samolotu pomiędzy grupę wrzeszcząco-płaczących dzieci i pijanych Czechów. Ci drudzy nieustająco wydawali z siebie pijackie okrzyki, doprawiając to chóralnymi śpiewami i głośnymi piwnymi bekami. Kiedy więc wysiadłyśmy z samolotu wyglądając niczym zmięte stówki w portfelu okazało się, że czeka nas jeszcze godzinne i bezowocne poszukiwanie miejsca noclegu, gdyż nikt z mieszkańców maltańskiego miasta Buggiba nie znał nazwy ulicy przy której znajdował się nasz hotel. Taszcząc ciężkie plecaki,  słaniając się z głodu i pragnienia błądziłyśmy bez celu. W końcu dotarłyśmy na miejsce, gdzie powitał nas absolutnie niewydarzony recepcjonista i wielki jak krater wulkanu grzyb w łazience. Ale gdy emocje opadły, a grzyb został oswojony ruszyłyśmy na podbój Malty...

I przyznam szczerze....Poczułam nieznaczne ukłucie rozczarowania w okolicy mięśnia sercowego. Przed podróżą przeczytałam masę blogów i artykułów zachwalających ten archipelag, to małe cudo wciśnięte między Sycylię, a Afrykę. Oglądnęłam też Makłowicza rozprawiającego nad pięknem wyspy. Naprawdę nie mogłam się doczekać, kiedy ją zobaczę. Jednak kiedy już ją zobaczyłam, poczułam spory niedosyt. Owszem Malta jest urokliwa, ale nie ma co ukrywać- strasznie zaniedbana, rozkopana, zaśmiecona, tonąca w tłumie szukających wrażeń nastolatków, ogłuszona dyskotekowymi bitami i wypełniona nierzadko kiepskim jedzeniem serwowanym pod Brytyjczyków. Mogę śmiało powiedzieć, że ze wszystkich miejsc, w których byłam, Malta plasuje się na szarym końcu.  Niemniej jednak znalazłam kilka uroczych ciekawostek, które sprawiły, że wyjazd i tak uznaję za bardzo udany.

1. Maltańczycy- Tutaj mogę śmiało powiedzieć, że to jeden z najsympatyczniejszych narodów z jakim miałam do czynienia. Przemili i pomocni ludzie są tutaj na każdym kroku. Zawsze doradzą, zawsze się uśmiechną, ni stąd ni zowąd życzą ci miłego dnia, w sklepie podpowiedzą co kupić, w autobusie pokażą gdzie wysiąść, wskażą drogę. Byłam urzeczona ich gościnnością i uprzejmością.

Buggiba, Malta 
Valletta, Malta
Valletta, Malta 
2. Gdzie Ci mężczyźni?- Podśpiewujecie sobie czasem drogie koleżanki pod nosem taką nutę?:) Jeśli odpowiedź brzmi: tak to koniecznie pakujcie walizki i wio na Maltę! Bo tutaj mężczyźni to chodzące, powiększone do setnej potęgi hormony testosteronu. Są po prostu p-r-z-e-p-i-ę-k-n-i. Począwszy od panów w autobusie, sprzedawców w sklepie, taksówkarzy, a kończąc na kelnerach. Z ręką na sercu powiem, że nie widziałam tam żadnego nieurodziwego faceta. Radzę natomiast unikać kontaktu wzrokowego z maltańskimi mężczyznami, gdyż skutkuje to zaproszeniem na kawę, kolację, ewentualnie niezobowiązujące wakacyjne macanko, albo od biedy wspólne zwiedzanie wyspy- kończące się wiadomo czym i jak na klifie, w pięknych okolicznościach przyrody. Oni turystki wyczuwają na kilometr, serwując teksty rodem z kiepskich Harlequinów. Można się serdecznie ubawić, ale co by nie powiedzieć- wrażenia estetyczne zapewnione.

Valletta, Malta  
Valletta, Malta  
Valletta, Malta 
3. Autobusy- Myślałam, że jak w szkole średniej odbywałam podróże w wiejskich autobusach relacji Zakopane- Dzianisz, gdzie starszym paniom nierzadko towarzyszył żywy inwentarz w postaci kury, nic mnie już nie zdziwi. A tu proszę- niespodzianka! Na Malcie autobusy mają tylko jedną parę drzwi, a do tego są tak załadowane ludźmi, że podróż często odbywa się w pozycji na glonojada- z przyklejoną twarzą do szyby, bądź do czyjejś pachy. Rozkład jazdy owszem jest, ale kierowca zdaje się być takim autobusowym nonkonformistą i jeździ jak mu pasuje. Nasz rekord to ponad półtorej godziny czekania na autobus do Vallety. Osobliwa jest również sama podróż. Ludzie najpierw wtłaczają się  do tegoż autobusu, a następnie wylewają niczym fala meksykańska, bo przecież ktoś z samego tyłu musi wysiąść, a drzwiami dysponuje tylko kierowca...Plusem jest to, że jazda nie jest droga, a autobusy docierają do każdego miejsca na wyspie. No i panowie kierowcy są ładni:)

Valletta, Malta  
Valletta, Malta 
Malta 
Malta
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta 

4. Oświetlenie uliczne-Świetny patent, który bezczelnie podkradnę i w najbliższej przyszłości wykorzystam w swojej ogrodowej altanie:) Na ulicach mniejszych miasteczek nie zauważyłam klasycznego oświetlenia ulicznego, a stare, wielokolorowe żarówki, które przyczepione były między budynkami, okalały kościoły, okna, drzwi i restauracje. W nocy wygląda to zjawiskowo, nadając niesamowity swojski i nieco romantyczny klimat. Bardzo mi się to spodobało i mam nadzieję, że uda mi się ten patent przenieść na polską ziemię, jednocześnie nie idąc z torbami podczas płacenia rachunków za prąd :) 
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta 
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta 
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta  
 Marsaxlokk, Malta 
Mdina, Malta 
Mdina, Malta 
5. Łodzie - Tradycyjne łodzie rybackie na Malcie to prawdziwe dzieła sztuki. Wydają się obskurne, ale w tym zaniedbaniu jest prawdziwy urok. Obdrapane luzzu to klasyczny, pocztówkowy widok z Malty. Czasem wyposażone są w wyszukane elementy dekoracyjne w postaci dywanu bądź zdezelowanego misia pluszowego na maszcie. Łodzie te używane były na Malcie jeszcze w czasach fenickich. Każda łódka malowana jest w jaskrawe kolory, a po obu stronach dziobu patrzą na nas oczy Ozyrysa- mające odpędzić pecha od rybaków, czuwać nad nimi i chronić od złego. 

Mdina, Malta 
Mdina, Malta  
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta 
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta 
6. Święty, święty- Jeśli ktoś jest entuzjastą Jerzego Urbana i wiernym czytelnikiem "Nie" oraz "Faktów i mitów" zdecydowanie odradzam wizytę na Malcie. Bo nie dość, że jest tutaj przeszło 360 obiektów sakralnych, to niemal na każdej fasadzie budynku znajdziemy postać świętego. Widziałam nawet ogromną Matkę Boską w ogródku, pomiędzy grillem, a leżakami. Zgłębiając historię wyspy dowiedziałam się, że Maltańczycy są po równo religijni jak i przesądni. Biją na głowę nasze polskie babcie, które twierdzą, że liść kapusty jest dobry na wszystko,a  złe oko sprawia, że krowa nie daje mleka.
Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta 
Marsaxlokk, Malta
Marsaxlokk, Malta
Marsaxlokk, Malta
Zabytkowe autobusy na Malcie 
7. Suszone pomidory- O kuchni maltańskiej napiszę w osobnym poście, ale koniecznie muszę poświęcić jeden punkt mojego top10 suszonym pomidorom, od których jestem uzależniona, a które na Malcie były po prostu doskonałe. Zajadałam się nimi na śniadanie i na obiad. Właściwie to na kolację też. I jako przekąskę między posiłkami:) Pyszne, aromatyczne i  rozpływające się w ustach. Ponieważ podróżowałam tylko z bagażem podręcznym, zastanawiałam się przez chwilę czy nie kupić torby i nadać bagażu rejestrowanego pełnego słoików z pomidorami. Jak dla mnie-obowiązkowo do spróbowania podczas pobytu na Malcie.

Trzy miasta- Birgu, Isla, Bormla, Malta
Oczy Ozyrysa, Malta 
8. Kinnie- jadąc na Maltę straszliwie zajawiłam się na ten napój, którym podobno rozkoszują się wszyscy mieszkańcy wyspy. Maltańska odmiana coca-coli, której receptura jest pilnie strzeżona od wieków. Kupiłam podczas zwiedzania Vallety i pełna nadziei pociągnęłam z butelki pierwszy łyk. Kiedy napój dotarł do moich kubków smakowych doznałam prawdziwego szoku. Myślałam, że jak szybko wlałam w siebie Kinnie tak równie szybko go zwrócę. Nie bójmy się tego powiedzieć- Kinnie jest prostu obrzydliwe- gorzkie, niesmaczne, a z colą ma tyle wspólnego co ja z konkursem Miss Polonia.
Blue Lagoon na wyspie Comino, Malta 
Blue Lagoon na wyspie Comino, Malta 
Klify Dingli na Malcie
9. Miasta Malty- Ze wszystkich odwiedzonych miast i miasteczek maltańskich najbardziej urzekły mnie Trzy Miasta ( Birgu, Isla, Bormla)  oraz Mdina. Trzy pierwsze to istny raj dla fanów trochę slumsowych klimatów-cudowne kręte uliczki, obdrapane budynki, pełno doniczek z kwiatami przed domami,wspomniane wyżej kolorowe żarówki, a także migocące w słońcu dachy budynków naprawdę robią wrażenie. Mdina czyli miasto ciszy to z kolei wspaniała okazja do podróży w czasie. Średniowieczne zabudowania i wąskie zaułki kryją architektoniczne cudeńka. Oczywiście rażą w oczy np wybite okna zabezpieczone prowizorycznie gazetą lub walające się śmieci pod schodami domów, ale jak przestanie się to zauważać- można się zakochać.

Marsaxlokk, Malta
Valletta, Malta 
Mdina, Malta 
10. Dwejra- Najdalej wysunięty punkt usytuowany na krańcu wyspy Gozo to przykład, jakie wspaniałości funduje nam Matka Natura. Skalny łuk wyrzeźbiony przez wodę Azure Window zapiera dech w piersiach. Pobliski krater Inland Sea i  święta skała Fungus Rock wywarły na mnie piorunujące wrażenie. Ponieważ jestem entuzjastką cudów przyrody, spędziłam tam większość swojego czasu na Gozo. Potem zjadłam kozi ser, przegryzłam suszonym pomidorem, poznałam sobowtór Richarda Gere'a i do Polski wróciłam może i lekko rozczarowana, ale szczęśliwa:)

Azure Window (Lazurowe Okno) na wyspie Gozo, Malta 
Azure Window (Lazurowe Okno) na wyspie Gozo, Malta  
Azure Window (Lazurowe Okno) na wyspie Gozo, Malta 
Azure Window (Lazurowe Okno) na wyspie Gozo, Malta 
Wyspa Gozo, Malta 











Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger