piątek, kwietnia 04, 2014

Zamość - miasto, w którym narodził się stół szwedzki, pachną cebularze i słychać jazz



Moja wiedza na temat wschodnich terenów Polski ograniczała się dotychczas do mglistych wspomnień z dzieciństwa, kiedy to rodzice zabierali nas do Zwierzyńca na wakacje. Pamiętam grzyby wielkości ludzkiej głowy (zapewne wynik oddziaływań Czarnobyla), świeże rogaliki, cebularze, przystojnego kolegę z namiotu obok oraz moją rozradowaną matkę, która jak szalona fotografowała nasze kąpiele w stawach Echo (dodam, że byłyśmy wyzwolonymi dziećmi, tak więc owe kąpiele odbywały się w wersji mocno roznegliżowanej). Pamiętam też, jak potem wyskakiwała z tymi zdjęciami przy każdej możliwej imprezie rodzinnej, uznając to za świetną zabawę:) Nie muszę dodawać, że ja bawiłam się przy tym najmniej:) W każdym razie, kiedy już dorosłam i porzuciłam beztroski ekshibicjonizm uznałam, że czas odwiedzić stare śmieci. Spakowałam więc plecak i wyruszyłam. W niesamowicie długą podróż....

Bo prawda jest taka, że Zamość leży na końcu świata. A żeby dostać się tam z jeszcze dalszego końca  czyli Zakopanego, trzeba przebyć lądy i morza podczas 8 godzinnej podróży (chyba, że ktoś dysponuje samochodem, to może czuć się prawdziwym szczęściarzem i jak się skupi to i 5 godzin wystarczy). Niestety niespecjalnie posiadłam wiedzę w zakresie kierowania pojazdami, tak więc zostałam wtłoczona niczym sardynka do minibusa i całą drogę spędziłam w towarzystwie kobiety o śmiechu konia, mężczyzny, który był entuzjastą wody brzozowej, jak i również szalonego kierowcy- wielbiciela rytmów ymc ymc ymc w jakimś disko-radiu.  Ale absolutnie nie narzekam! Bo nasz polski Wschód jest piękny! Niesamowicie urokliwy, swojsko-sielankowy, przesycony ciekawą historią, wypełniony życzliwymi ludźmi, pełen spokoju i magii.

A co mnie najbardziej urzekło? O tym poniżej

1. Jan Zamoyski- To był dopiero przedsiębiorczy i pomysłowy chłopak! Wymyślił sobie, że oto w szczerym polu wybuduje miasto- ot,taki kaprys.Według jego planów Zamość miał być jednocześnie siedzibą rodu i ośrodkiem kulturalnym. W realizacji pomysłu pomagał mu włoski architekt Bernardo Morando, który stworzył miasto siedmiu bastionów, rozrysowane na planie wieloboku. Miasto,które nigdy w całej swojej 400-letniej  historii nie zostało podbite. Plan Zamościa nawiązywał do budowy człowieka. Pałac odzwierciedlał głowę, główna ulica schodząca do bastionu -kręgosłup, kolegiata i akademia-płuca, ratusz-serce, a pozostałe bastiony- ręce i nogi. Zapytacie skąd Zamoyski miał na to fundusze? A no stąd, że w dawnych czasach zjawisko sponsoringu również nie było nikomu obce :) Zamoyski miał aż 4 żony, i każda kolejna była bogatsza od tej poprzedniej. Umiał się ustawić w życiu, nie ma co. Ale drogie dziewczęta! Doszły mnie słuchy, że obecny prezydent Zamościa- Pan Marcin Zamoyski ma syna, który (uwaga, uwaga!) rzekomo jest jeszcze do wzięcia:) Mnie wprawdzie nie udało się nic wskórać ( mimo, że koczowałam pod ratuszem prawie cały dzień:), ale Wam życzę jak najlepiej:)
Rynek Wielki w Zamościu 


Ratusz i Rynek Wielki w Zamościu 
Ratusz i Rynek Wielki w Zamościu 
2. Cebularze- Smak mojego dzieciństwa. Ogromnych rozmiarów placki chlebowe, które posypane są cebulą wymieszaną z makiem. Pochodzenie placka przypisuje się Żydom z Lublina, którzy stworzyli jego oryginalną recepturę i przekazywali sobie od pokoleń z ust do ust. Najlepiej smakują świeże i jeszcze ciepłe. Mnie wprawdzie przyszło dojadać wieczorem lekko czerstwy, ale również był pyszny:)
Cebularze 
3. Kuchnia Wschodu- Nasze wschodnie tereny stanowiły dawniej mieszankę narodowości- mieszkali tu Żydzi, Ormianie, Grecy i Ukraińcy. Ich wpływy widać również w kuchni. W Zamościu i na całym Roztoczu rządzą kasza gryczana, mąka i miody. Te ostatnie są ponoć najlepsze w kraju. Najbardziej popularnym daniem jest tzw piróg biłgorajski- zapieczona niczym pasztet kasza gryczana z tłuczonymi ziemniakami. Pieróg może być wzbogacony kwaśnym mlekiem i skwarkami. Oczywiście jak to ja, musiałam spróbować:) Ale szczerze mówiąc-zupełnie nie rzucił mnie na kolana.


Zamość 

4. Legenda o szwedzkim stole-  Wstyd przyznać, ale nie znałam wcześniej tej legendy. Jednak teraz za każdym razem, jeśli przyjdzie mi uczestniczyć w takiej formie konsumpcji, będę ciepło wspominała Zamość. Bo to właśnie tutaj, Karolus Gustawus wraz ze swoim wojskiem pojawił się pod murami miasta w celu jego zdobycia, wymyślając iście szatański podstęp. Pamiętajmy jednak, że Jan Zamoyski był sprytniejszy niż jakiś tam śmieszny Szwed. Dlatego też, kiedy rzeczony Gustawus zaproponował wspólny "przyjazny" posiłek, Zamoyski pomyślał sobie Ja ci dam ku..przyjazny posiłek i owszem ugościł Szwedów, ale nie dość, że wyniósł stoły poza mury miasta, to jeszcze nie dał  gościom żadnych krzeseł. I tak biedni Szwedzi zjedli i odjechali...A my do dzisiaj stołujemy się w ten sposób w hotelach. I pomyśleć, że niektórzy uważają to za szczyt luksusu:)

Zamość

5. Zamość Jazzem stoi- Aż trudno uwierzyć, że to małe miasto od ponad 30 lat gra jazz. Odbywają się tutaj festiwale Jazz na Kresach, Międzynarodowe Spotkania Wokalistów Jazzowych i Jazz na Kresach.New Cooperation. Zjeżdża się wtedy największa śmietanka światowego jazzu, a jam session rozbrzmiewa we wszystkich knajpach. Udało mi się usłyszeć takie zamojskie jazzowanie podczas piątkowego koncertu, w jednym z lokalnych klubów jazzowych i mimo, że zmęczenie podróżą przytępiło moją wrażliwość na sztukę- byłam urzeczona klimatem.

Rynek Wielki w Zamościu 
6. Browar Zamość- Zdecydowanie najlepsza atrakcja piątkowego zwiedzania:) Lokal, w którym powstają trzy gatunki naturalnego piwa- bez pasteryzacji i bez filtracji (i kto powiedział, że piwo szkodzi?) Browar funkcjonuje w budynku starej elektrowni miejskiej z 1925 roku. Po drugim kuflu stwierdziłam, że rzeczywiście czuć w tym piwie te wszystkie sole mineralne, mikroelementy i witaminy z grupy B,C,K3,PP :) Samo zdrowie!

Browar Zamość
Browar Zamość 
7. Zamość imprezowo- Zamość jest doskonałą propozycją dla amatorów imprez kulturalnych. Odbywają się tutaj nie tylko imprezy jazzowe, ale także Zamojskie Lato Teatralne, Jarmark Hetmański, bractwa rycerskie szturmują twierdzę Zamość, odbywa się Zamojski Festiwal Kultur, są przeglądy filmów kina niezależnego, a nawet moi drodzy ma tu miejsce niejaki Sacrofilm- festiwal filmów sakralnych. Od maja do późnej jesieni, Zamość zamienia się w tętniące życiem i kulturą miasto.
Ratusz i Rynek Wielki w Zamościu  
Uliczki Zamościa 
Kamienica w Zamościu
8. Marek Grechuta- Dość skomplikowana ta historia z Grechutą i Zamościem. Jeden z najwybitniejszych twórców poezji śpiewanej urodził się i żył do skończenia liceum w Zamościu, a następnie wyruszył do Krakowa, gdzie już został do końca swoich dni. Był czas, kiedy zapomniał o Zamościu, mówiono nawet, że Grechuta opowiada iż jego miejscem urodzenia był Kraków, Zamość wymazał z pamięci, nie chciał tam przyjeżdżać. Mieszkańcy po jego śmierci zdecydowali uczcić  pamięć artysty, organizując festiwal imienia Marka Grechuty. Niestety musiał on szybko zmienić formę i nazwę, gdyż o swój pieniężny udział upomniała się żona pana Marka i zdecydowano, że festiwal nie będzie już nosił jego imienia.

Zamość nocą
Zamość nocą
9. Roztocze- Moim zdaniem najbardziej zielona, najbardziej tajemnicza i najbardziej magiczna kraina Polski. Miejsce, gdzie można znaleźć opuszczone cmentarze, zrujnowane cerkwie, wymarłe wioski, poobserwować dzikie konie huculskie, popływać kajakiem, pojeździć rowerem (bo płasko!) przekroczyć nielegalnie granice z Ukrainą, zatrwożyć się nad okrucieństwem czasów hitlerowskich, a także....spotkać wróżkę. To ostatnie przytrafiło mi się podczas akcji zmieniania koła w samochodzie, ale co się dowiedziałam, zostawię już dla siebie:)

Roztocze
Roztocze
Roztocze 
Roztocze
10.  Idealnie w idealnym mieście- Zamość zwany jest Miastem arkad lub też bardziej kiczowato-Padwą Północy. Serce miasta-twierdzy bije na Rynku Wielkim- jednym z urokliwszych jakie widziałam w swoim życiu. Tutaj stoi majestatyczny ratusz, gdzie pracuje mój niedoszły teściu:), wokół ciągną się bogato zdobione kamienice, które mieszczą przytulne kawiarenki, bistra, restauracje, ciekawe Muzeum Zamojskie, a także Hotel Mercure Zamość Stare Miasto, gdzie dowiedziałam od kolegi, że w kamienicy, którą zaadaptowano na hotel, regularnie....straszy. I bynajmniej nie są to duchy rodem z Ghostbusters, ale jakaś zbłąkana dusza, która od czasu do czasu "umila" czas zarówno gościom jak i pracownikom. Jest również najstarsza apteka w Polsce Rektorska, działająca nieprzerwanie od 400 lat...matko tam, to dopiero musi straszyć:) Są też pyszne gofry, jeszcze lepsza kawa, ukryte w murach malownicze podwórka  i przystojny pan ze straży miejskiej. A wszystko to na powierzchni 100x100. Powiedzcie, czy jest jakieś inne miasto mogące zapewnić tyle atrakcji na tak małej przestrzeni?:)
Rynek Wielki w Zamościu 
Rynek Wielki w Zamościu 
Uliczki w Zamościu 
Ratusz i Rynek Wielki w Zamościu


Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger