czwartek, maja 30, 2013

Pewnego razu w Wenecji


Kiedy w mojej głowie zakiełkowała myśl o wizycie w Wenecji ruszyłam na fora internetowe z nieśmiałym pytaniem  No i jak tam jest?" Zasypałam mnie fala odpowiedzi  z cyklu "Jaka piękna!", "O jaka romantyczna!", "Jedź tam koniecznie, bo to cud nad cudami", "Jedź póki możesz, bo niedługo przyjdzie naprawdę wielka woda i wszystko szlag jasny trafi." Nakręcona więc jak króliczek Duracella, wierciłam nieustająco dziurę w brzuchu ówczesnemu towarzyszowi życia, abyśmy koniecznie wybrali się do tego jakże czarującego miasta. Postanowiliśmy, że wdepniemy tam na chwilkę w drodze z Monako do domu. Jak ustaliliśmy, tak też uczyniliśmy.....no i cóż....

Chyba nie mam duszy romantyka, który wzdycha na widok weneckich wód, a następnie natchniony pisze o tym poemat, gdyż Wenecja nie wywarła na mnie aż tak wielkiego wrażenia jak sobie myślałam. Czytając przewodniki i oglądając o niej filmy miałam  nakreślony w głowie obraz miasta idealnego. Wiecie- ciasne uliczki, aromatyczny zapach włoskiej kawy, delikatny erotyzm unoszący się w powietrzu....A po przyjeździe nie mogłam pozbyć się przykrego wrażenia, że nabito mnie w butelkę. Owszem miasto ma swój niepowtarzalny urok, i można znaleźć kilka urokliwych miejsc  ale w drodze powrotnej do domu jakoś nie odczuwałam ucisku w piersi z nadmiaru wrażeń. Być może miałam za mało czasu na to aby poznać miasto dogłębnie, gdyż dane mi było spędzić w nim jeden dzień? Czasem myślę, żeby wrócić i dać mu jeszcze jedną szansę:) Tymczasem co mnie uderzyło w Wenecji?

1. Romantycznie ponad wszystko- Na pewno każdy z Was wielokrotnie słyszał, że Wenecja to miasto miłości oraz najbardziej romantyczne miejsce na świecie. Coś w tym jest, bo na 1m2 przypada tysiące zakochanych par, które co rusz się całują, ściskają, tulą, migdalą i słodko do siebie gruchają. Dla singli, którzy szukają swojej połówki jabłka samotna podróż do Wenecji może być naprawdę wkurzająca. Miłość wisi tu dosłownie i w przenośni w powietrzu, a na każdym rogu ulicy jakaś parka robi sobie słitaśną fotkę.  Mówi się też, że Wenecja jest pewniakiem jak się chce zrobić na partnerze/partnerce wrażenie i zaciągnąć go do łóżka, ołtarza, sali porodowej lub do banku po pieniądze ( kolejność w interpretacji dowolna). Chyba jestem jakaś inna, bo z Wenecji wróciłam bez pieniędzy, męża, dziecka, a nawet już bez chłopaka:)

Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  

2. Zapach niekoniecznie perfum- Co tu dużo mówić. Wenecja śmierdzi. I bynajmniej nie jest to romantyczny zapach włoskiej perfumy. Nie oszukujemy się-z każdego kanału nieludzko woni stęchlizną albo zdechłą rybą. Pamiętam, że po zaparkowaniu naszego kampera w dokach weneckich, nie dało się wyjść z samochodu, bo odór był NIE-DO-ZNIESIENIA. Trzeba Wam wiedzieć, że jestem arcywrażliwa na zapachy dlatego też przemieszczanie się po mieście było dla mnie katorgą. Nawet męscy towarzysze podróży wyrazili dosadnie swoje zdanie na temat zapachów weneckich, ale nie nadaje się ono do publikacji, więc zostawiam to dla siebie.

Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy   
Wenecja, Włochy  
3. Acqua altaCzyli po naszemu Wysoka woda. Akurat miałam okazję zobaczyć to na własne oczy, gdyż Wenecję zwiedzałam późną jesienią. Zjawisko to spowodowane jest różnicą ciśnienia atmosferycznego na Adriatyku oraz silnym oddziaływaniem południowego wiatru, który pcha w stronę lądu masy wody, blokując im możliwość cofania się podczas odpływów. Miasto zalane jest wtedy wodą, a w wielu sklepach można się zaopatrzyć w kalosze, żeby móc suchą stopą przejść po trasie turystycznej. Ja wprawdzie nie trafiłam na bardzo wysoką wodę, ale na placu św. Marka już rozłożono wysokie podesty dla przechodniów, bo woda powoli wpływała do miasta. Niezwykle niepokojące zjawisko.
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  

4. Plac św. Marka- Serce Wenecji, po którym corocznie przepływa 15 mln turystów i chyba tyle samo gołębi. Ale naprawdę robi na człowieku wrażenie. Gdziekolwiek nie popatrzy, tam wyrasta jakieś artystyczno-architektoniczne cudeńko. Liczący ponad tysiąc lat plac skupia w sobie najważniejsze zabytki miasta- Bazylikę św. Marka, która niegdyś uznawana była za najpiękniejszy kościół świata, Pałac Dożów, czy też przyklejony do Pałacu Most Westchnień ( gdzie wcale nie wzdychali zakochani, a skazańcy,których zamykano w więzieniu. Wśród tych więziennych westchnień można znaleźć też oddech samego Casanovy, który uciekł z celi tegoż właśnie więzienia)

Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
5. Pizza- W Wenecji jadłam najlepszą pizzę, jaka kiedykolwiek trafiła do mojego przewodu pokarmowego. No nie jestem w stanie opisać Wam tego smaku. Pomidory, bazylia, rukola, oliwa i cienkie jak papier ciasto- to klucz do pizzowego orgazmu:) Wiadomo,że matką pizzy jest południe Włoch, ale jak tutaj pizza była taka nieziemska to ja się boję jechać do Neapolu...

Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  

6. Statkiem po mieście- Wenecja rozłożona jest na 118 wysepkach,które łącznie spina przeszło 400 mostów. Nie można się poruszać tutaj samochodami, tylko własnymi nogami albo wodnym transportem.  Ja oczywiście chciałam być sprytniejsza i szybko przebiec niezauważona mostem, który był przygotowany pod jakiś biegowy mini maraton, ale uprzejmy inaczej pan Włoch szybko mnie z tego mostu zgonił. Wsiadłam więc ( pod jego czujnym okiem) do wodnej taksówki lekko urażona i bezczelnie zapłaciłam za bilet mega drobnymi moniakami, żeby taksówkarz miał więcej roboty (trochę mam złośliwą naturę). Jednak jak odbiliśmy od brzegu od razu pożałowałam, że byłam taka okrutna, bo podróż była przewspaniała-cudne widoki po jednej i drugiej stronie statku i tysiące mijających się wodnych taksówek, niesamowicie mnie urzekły. Nawet w duchu podziękowałam panu Włochowi, że prawie siłą wepchał mnie do wodnej taxy.

Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  

7. Gondolierzy- Zostając jeszcze przy temacie wodnego transportu słów kilka o gondolierach. Oczywiście nie muszę dodawać, że przepłynięcie gondolą z ukochanym bądź ukochaną to hit turystyczny Wenecji, za który trzeba naprawdę sporo zapłacić. Ale gondolierzy niczym romscy sprzedawcy handlu ulicznego potrafią Cię zagadać na śmierć i sprawić, że i tak wsiądziesz i popłyniesz, a Twoje Euro nie wiadomo nawet kiedy upłynnią się z portfela, no bo przecież nie można sępić miłości prawda? Nawet Michał Wiśniewski o tym śpiewał- on też nie sępił miłości i prawie wygrał tym hasłem Eurowizję:). Mnie oczywiście podróż gondolą ominęła, bo ani nie miałam wystarczającej ilości gotówki, a i partner jakoś nie wydawał się już tym jedynym. 

Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy  

8. Weneckie świecidełka- Szkło weneckie to jedno z najpiękniejszych dzieł artystyczno-rzemieślniczych jakie wytwarza się w Europie. Początkowo szkło produkowano tylko na weneckiej wyspie Murano,gdzie tajemnica tego ręcznego wydmuchiwania szkła jest pilnie strzeżona od średniowiecza po dziś dzień.  W wyniku popularności tego produktu, wytwórstwo z większym bądź mniejszym skutkiem rozpowszechniło się w innych częściach miasta, a potem jak wiadomo w całych Włoszech i dalej- w większości Europy. Prawdziwe szkło weneckie jest tylko w Wenecji i naprawdę sporo kosztuje, więc jeśli kupujecie jakieś świecidełka na straganach z radością, że oto macie w rękach oryginalne dzieła, bądźcie pewni, że na 99% jest to podróbka. 

Wenecja, Włochy  

Wenecja, Włochy  

9. Najstarsza biba europejska czyli Karnawał w Wenecji- O tej znanej na całym świecie imprezie karnawałowej głośno słychać już było ponoć w roku 1268 roku. Karnawał wzorowany był na rzymskich Saturnalianach, a elementem charakterystycznym dla weneckiego karnawału są lekko demoniczne maski. Ideą całego festiwalu jest zacieranie granic między warstwami społecznymi- tutaj bawią się i biedni i bogaci, ateiści i wierzący- każdy może się schować za maską, nie ma podziałów. Mnie osobiście maski weneckie naprawdę przerażają i wiem na pewno, że na karnawał do tego miasta  nigdy się nie wybiorę.

Wenecja, Włochy  

10. Międzynarodowy Festiwal filmowy w Wenecji- O ile karnawał w Wenecji zupełnie mnie nie pociąga, tak na festiwal filmowy chętnie bym się wybrała. Mostra Internazionale d'Arte Cinematografica di Venezia to najstarsza impreza filmowa na świecie. Inauguracja festiwalu odbyła się w 1932 roku, a cała impreza początkowo nosiła nazwę Esposizione Internazionale d'Arte Cinematografica. Nagrodą festiwalu jest Złoty Lew, którego zdobyli także polscy reżyserzy- Krzysztof Kieślowski za swoje "Trzy kolory. Niebieski", oraz Krzysztof Zanussi za "Rok spokojnego słońca".
Wenecja, Włochy  
Wenecja, Włochy 











































Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger