sobota, maja 25, 2013

Chorwacja - kawałek bałkańskiego raju



Przygotowując się do postu o Chorwacji ciężko było wybrać, co uważam za swoje top tego kraju, bo właściwie podoba mi się wszystko i jeśli kiedyś trafię szóstkę w Lotka, to z pewnością kupię sobie dom w jakiejś chorwackiej wiosce i spędzę w nim spokojną, radosną starość. Nie przepadam za miejscami, które są tłumnie oblegane przez turystów ale Chorwacja, która jest mekką entuzjastów słonecznych wakacji, rozkochała mnie w sobie od pierwszego wejrzenia. Rzadko wracam do  miejsc jednak dla Chorwacji zrobię wyjątek. Turkusowa woda, krajobrazy jak z pocztówki, pyszne jedzenie i wąskie uliczki....czego chcieć więcej? 


CO CIEKAWEGO MOŻNA ODKRYĆ W CHORWACJI? 


Figi na drzewach- To w moich kulinarnych poszukiwaniach poziom hard. W Chorwacji jadłam figi po raz pierwszy w życiu. Dość chwilę zajęło mi rozpracowanie, co tak pieczołowicie zrywa nasz gospodarz z drzewa, a że jestem wścibska i wszędzie węszę, toteż dostałam miskę tego specyfiku na spróbowanie. Oczywiście jako typ nienażarty zjadłam wszystko naraz, potem zaprzyjaźniłam się z  właścicielem naszego apartamentu i codziennie na naszym stole przed domkiem znajdowaliśmy miskę świeżych owoców figi. I jak tu nie kochać Chorwacji?



Burek to nie tylko pies- Zostając jeszcze przy kulinarnych tematach, pragnę podzielić się kolejnym chorwackim odkryciem jakim był Burek czyli odmiana śródziemnomorskiego fast-foodu. Wprawdzie w pochodzeniu Burka należy szukać tureckich korzeni, ale w krajach Półwyspu Bałkańskiego jest to topowa przekąska, która oprócz tego że jest arcypyszna równie arcypysznie odkłada się w biodrach. Cienkie ciasto nadziewane ciepłym serem bądź mięsem, serwowane w gigantycznych rozmiarach stanowi niebo w gębie, a kalorycznie potrafi skutecznie zastąpić obiad składający się z 3 dań plus deseru. Nie trudno się domyślić, że z chorwackiej eskapady wróciłam lekko zaokrąglona tu i ówdzie.




Lody- Obiecuję, że to ostania gastronomiczna ciekawostka z Chorwacji, bo zaraz ktoś pomyśli, że nic innego nie robiłam na chorwackim wybrzeżu, tylko jadłam. Ale lody chorwackie to hit nad hitami  i każdy musi ich spróbować. Można skosztować takie wymyślne smaki, których w naszym kraju nie uświadczyłam nigdzie, a fanką lodów jestem absolutną i zjadam je kilogramami. Na straganach, w ciasnych ulicach można spróbować lodów o smaku Nutelli (aaaaa), batonika Bounty, Nesquik'a, cytrynowe, pistacjowe...


Jeżowce- Jeśli ktoś wam radzi, aby na wakacje w Chorwacji zabrać ze sobą buty do pływania w wodach Morza Adriatyckiego, a nawet do zwykłego brodzenia przy brzegu, radzę posłuchać i je spakować. Bo wyciąganie kolców wbitych głęboko w nogę jest naprawdę bolesne, czasochłonne i wymaga nie lada zręczności. Niektórzy moi współtowarzysze podróży mogą się szeroko i raczej boleśnie wypowiedzieć w tym temacie.


Mężczyźni- Podczas pobytu w Chorwacji długo myślałam, kto założył, że najprzystojniejsi mężczyźni są  tylko we Włoszech, Hiszpanii no i może od biedy w Grecji? Bo jeśli o mnie chodzi, to uważam, że Chorwaci to najprzystojniejsi mężczyźni, jacy stąpają po naszym Globie. Moja głowa nieustannie obracała się to lewo, to w prawo to do tyłu, bo zewsząd można było podziwiać męskie piękno zewnętrzne. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie widziałam ani jednego nieurodziwego mężczyzny narodowości chorwackiej. Nawet nasz stary poczciwy Andelko musiał być w młodości całkiem przystojnym dżentelmenem, bo miał w sobie niesamowicie dużo uroku no i ten błysk w oczach! Nie wspominając już o jego synu....ani o panu na promie...ani o panu w sklepie...Nic już nie mówię, tylko gorąco zachęcam żeńską część do zaplanowania wczasów w Chorwacji!



Chorwacja Welcome to czyli krótka historia golasków- Chorwacja jest jednym z pierwszych krajów, które zaakceptowało fakt, iż ludzie lubią się opalać tak jak ich Pan Bóg stworzył. Pierwsza plaża dla naturystów powstała w 1934 r. na wyspie Rab. Na Istrii istnieje ok 30 oficjalnych ośrodków, gdzie każdy może "w harmonii z naturą  grupowo praktykować swą nagość" (definicja naturyzmu MFN). Oczywiście uprzedzając pytanie....Na całkowitego golaska się nie opalałam, ani nie biegałam po plaży szukając, gdzie też golasy się pochowały, ale zachęcona przez wyzwoloną panią Niemkę, leżącą koło mnie na ręczniku zrzuciłam to i owo, aby opalenizna była równomierna. Chyba więc mogę uznać, iż zharmonizowałam się z naturą?



Trogir- Teraz kilka słów o pięknie chorwackiej architektury. Trogir to istna perła dalmatyńskiego wybrzeża, gdzie oddech historii czuć w gęstej sieci brukowanych ulic i zaułków. Momentami jest tak wąsko, że nie można się minąć z drugą osobą. Spacerując bez planu można trafić na ciekawe detale architektoniczne i dziedzińce, gdzie z okien zwisa pranie, a mieszkańcy krzątają się przed domem. Trogir to również raj dla zakupoholików, bo mnogość biżuterii, dodatków, elementów wyposażenia domów przyprawia wręcz o zawrót głowy. Z ciasnych ulic warto wyjść się na Rivę, czyli przyjemną promenadę usianą palmami, gdzie można podziwiać morze i sąsiednią wyspę. Dla ciekawskich- Trogir został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO w 1997 roku.


Split- Wprawdzie mojego odkrywania Splitu nie wspominam dobrze, gdyż z gorąca prawie  mdlałam i było mi słabo, ale mimo to zachwyciłam się tym drugim co do wielkości miastem w Chorwacji. Przybywając do Splitu promem miasto od razu potrafi urzec- morze, starówka, promenada, kawiarnie, zabytki. Człowiek od razu się zakochuje w tym klimatycznym miejscu. Stare miasto to właściwie oblepione zabudowania wokół ruin pałacu cesarza Dioklecjana. ( dla tych co nie wiedzą- to ten cesarz, który prześladował chrześcijan, pomordował kilku męczenników oraz wprowadził pojęcie emerytury). Dawne komnaty i korytarze pałacu dzisiaj stanowią ulice i place miasta.  Ciekawostką jest to, że w Splicie mieszkają podobno najładniejsi ludzie w całej Chorwacji - zarówno kobiety i mężczyźni.



Szybenik- Moje ulubione miasto w Chorwacji, zdecydowanie najbardziej urokliwie i tajemnicze. Rozciągające się na wzgórzu, u ujścia rzeki Krka do Adriatyku to majstersztyk architektoniczny. Droga od Katedry św Jakuba aż po twierdzę św Anny to labirynt ciasnych, stromych i krętych uliczek, gdzie zgubienie się stanowi niesamowitą frajdę, a nagrodą jest przepiękna panorama miasta z twierdzy. Miasto ma też swoją mroczną tajemnicę- podczas wojny w latach 1991-1995 miało tutaj miejsce jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń- grupa młodych i nieuzbrojonych ludzi została rozstrzelana przez armię jugosłowiańską.




Rakija- 60% ból głowy zapewniony. Narodowy trunek krajów bałkańskich, który ciężko jest wypić i powiedzieć, że dobry. Smakiem zbliżony do bimbru, daje nieźle w czachę i wykrzywia twarz. Osobiście raczyłam się Rakiją z plastikowej butelki, którą Andelko najpierw napoił nas podczas jednego z integracyjnych wieczorów, a potem obdarował podczas wyjazdu z Chorwacji. Pochodzenie trunku było niewiadome, ale fakt, że żyję i mam się dobrze świadczy o tym, że Chorwaci nie dzielą się byle czym.















































Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger