poniedziałek, kwietnia 01, 2013

Lizbona na weekend czyli moje własne Lisbon Story



Stolica Portugalii to miasto zachwycające i wręcz porażające swoim pięknem i kolorami. Balkon, z którego widać koniec europejskiego kontynentu. Miejsce, z którego wielcy odkrywcy tego świata wyruszali na podbój nieznanych lądów. Do  Lizbony przyjechałam po długiej włóczędze po Porto i zakochałam się w niej na całe życie.

1. Alfama- Arcydzieło, które po dziś dzień zajmuje pierwsze miejsce na mojej liście najbardziej klimatycznych ulicznych labiryntów. Setki ciasnych dróg, które wspinają się mozolnie pod górę, aby później opaść w dół, albo skręcić nie wiadomo dokąd. Największą frajdą jest zabłądzenie w tym gąszczu, gdzie co rusz odkrywa się ciekawe detale, zdobienia, place i ludzi. Mimo, że spacerowanie w pojedynkę po Alfamie jest dość ryzykowne (w zaułkach czają się szemrane typy), absolutnie warto to ryzyko podjąć. W czasach, kiedy Lizbonę nawiedzały kataklizmy przyrodnicze, zdecydowano, że bogatsza część miasta przeniesie się do innych dzielnic, a Alfama przejdzie w ręce uboższej warstwy społeczeństwa. Dzielnica jednak przetrwała i to właśnie ona po największym trzęsieniu ziemi w 1755 roku została najmniej zniszczona i nadal tętniła życiem. I nic się chyba nie zmieniło od tamtej pory. Czas stoi tutaj w miejscu. Między naprawdę ciasnymi ulicami biegają dzieci, starsi ludzie przesiadują przed domem, a pranie zwisa między oknami. Wszędzie śmieci i atmosfera slamsów. I to najbardziej urzekło mnie w Alfamie.

Alfama, Lizbona 
Alfama, Lizbona 
Alfama, Lizbona 
Alfama, Lizbona 
Alfama, Lizbona 
2. Bacalhau czyli wariacje na temat dorsza- Jak nie jestem specjalną fanką ryb, tak po pobycie w Portugalii stałam się ich smakoszem:) a zwłaszcza dorsza, który podobno może być przyrządzany przez Portugalczyków na 365 sposobów. Osobiście spróbowałam na jeden sposób i to wystarczyło, abym nie miała już obiekcji przed krojeniem żywego stworzenia na talerzu. Zapiekanka z dorsza popijana mrożoną herbatą i koktajlem z kiwi sprawiła, że zobaczyłam bramy kulinarnego raju. Szkoda tylko, że te niebiańskie przeżycia zostały brutalnie przerywane przez ulicznego grajka, który akurat przy naszym stoliku postanowił rozwinąć w sobie talent muzyczny, ucząc się grać na nie -wiadomo-czym. Jego wielka pasja tworzenia w przepitych oczach nie pozwalała mi na przerwanie tej kakofonii dźwięków, dlatego też bramy nie otwarły się do końca:)

Wrota do Praça do Comércio, Lisboa 
Uliczki Lizbony 
3. Pasteis de Nata – Moje największe rozczarowanie cukiernicze ever. Jadąc do Portugalii każdy mi mówił, „o jej koniecznie spróbuj Pasteis de Nata są wspaniałe! „ No to pierwsze co zrobiłam poszłam do cukierni i spróbowałam... I jakoś się nie zachwyciłam. Ciasto francuskie, budyń, posypane czasem cynamonem....nie trafiło w mój gust, a nawet powiem, że lekko mnie zemdliło:) Ale dla poszukiwaczy kulinarnych dodam,że najlepsze Pasteis de Nata koniecznie trzeba zjeść w dzielnicy Belem zaraz przy klasztorze Hieronimów.
Pasteis de Nata, słodki przysmak Portugalii
4. Uliczni artyści- Skoro mowa o „sztuce” , to czas przyjrzeć się bardziej wnikliwie artystom na ulicach Lizbony ( pan muzyk niech nadal gra, nie przeszkadzajmy mu) . Miasto ma w sobie jakiś specyficzny urok, który działa jak lep na niespełnionych artystów. Co rusz można spotkać kogoś kto oferuje Ci etniczne korale, obrazy, pamiątki ( Hello brothers and sisters how are You I love Poland) , haszysz ( very cheap my sister, very cheap good stuff ) oraz wszelkiego rodzaju grajków ( patrz Pan wyżej). Ale wśród nich był jeden człowiek, który tak mi zapadł w pamięć, że jak tylko sobie go przypominam od razu na mej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Swoim graniem i energią życia wprawia mnie po dziś dzień w pogodny nastrój:)

W drodze do zamku Św Jerzego, Lizbona 
Okolice zamku św Jerzego, Lizbona  
Widok z zamku św Jerzego na Lisbonę i Elevador de Santa Justa, Lizbona 
Miradouro das Portas do Sol, Lizbona 
5. Żółte tramwaje. Zazwyczaj pierwsze skojarzenie ze stolica Portugali to obraz żółtego tramwaju mknącego wśród zabytkowych budynków. I tak właśnie jest rzeczywiście. To prawdziwy symbol Lizbony. Polecam wszystkim kobietom walczącym z cellulitem, ale zdecydowanie odradzam ludziom z padaczką. Tak, jak tam wami wytrzęsie, sponiewiera, porzuca na wszystkie strony....... Pomijając szczegół że ciasno i gorąco i nisko to jeszcze szybko. Ale i tak będziecie zachwyceni oglądając świat zza szyb żółtego tramwaju. O ile zdążycie coś zobaczyć,bo podczas takich wibracji można dostać pląsawki ocznej. Również nie dla turystów o słabym sercu, bo kiedy tramwaj niebezpiecznie zbliża się do ścian budynków, albo Pan maszynista sprawdza czy uda mu się wcisnąć w daną ulicę bez szwanku..albo pisk hamulca..... może nam lekko skoczyć ciśnienie ze strachu.

Żółte tramwaje, Lizbona  
Zamek św Jerzego i żółte tramwaje, Lizbona 

6. Fado – Być w Portugalii i nie usłyszeć Fado? To jest niewykonalne. Muzyka ta zaciekawi chyba największych muzycznych malkontentów. Fado w dosłownym tłumaczeniu znaczy los. Jest muzyką o tęsknocie, smutku i melancholii. Tradycyjne fado słuchane w dużej ilości może nastroić depresyjnie i wywołać wręcz myśli samobójcze, ale współczesne fado sięga już po inne rytmy jak latynosko-afrykańskie żywiołowe nuty i nie jest takie dołujące. Ciekawe jest to że inaczej śpiewa się fado w Lizbonie, inaczej w Coimbrze, a jeszcze inaczej w Porto. Guru portugalskiego fado jest Amalia Rodrigues. Piękny głos i naprawdę piękna muzyka. Polecam.

Miradouro das Portas do Sol, Lizbona 
Alfama, Lizbona 
7. Hard Rock Cafe- Wiem, że to zupełnie od czapy punkt jeśli chodzi o zabytki i "acho-ochy" lizbońskie, ale obowiązkowo, jako miłośniczka cięższego brzemienia, zawsze wchodzę do każdego Hard Rock Cafe:)  Tylko w tych knajpach zwisa ze ściany szlafrok pana Bonzo z Led Zeppelin i kurtka Jimmiego Hendrixa. Ciężko mnie było stamtąd wyciągnąć, mimo, że Lizbona czekała z kolejnymi niespodziankami:)

Okiennice w Lizbonie 
Uliczki w Lizbonie 
8. Most Vasco da Gama- Najdłuższy most w Europie, otwarty na międzynarodowych targach Expo w 1998 roku w 500.rocznicę odkrycia drogi morskiej do Indii. Posiada sześć pasów ruchu i można po nich śmigać z prędkością 120km/h przez prawie 20 km. Jeśli ruch w ciągu doby zwiększy się do 52 tysięcy pojazdów, wówczas most może rozszerzyć się o kolejne dwa pasy ruchu. Konstrukcja ma 120-letnią gwarancję trwałości, a dzięki najnowocześniejszym technice, może przetrwać największe trzęsienia ziemi (trzeba dodać, że Lizbona znajduje się w strefie sejsmicznej). Wprawdzie nie było mi dane jechać samochodem po nim, ale z brzegów dzielnicy Belem i z zamku Św. Jerzego prezentuje się imponująco.
Pomnik Odkrywców oraz Most Vasco da Gama 
9. Katedra Se- Kiedy byłam w szkole podstawowej i zbierałam pocztówki z całego świata, bardzo chciałam dostać widokówkę z Portugalii z żółtym tramwajem na tle starego kościoła. Kiedy odwiedziłam w zeszłym roku Lizbonę i stanęłam przed katedrą Se ( skrót od Sedes Episcopalis) i kiedy nagle zatrzęsły się tory,a zza rogu wyłonił się tramwaj, naprawdę mocno się wzruszyłam, bo tę właśnie wymarzoną widokówkę kupiłam sobie sama. Wybudowana w 1150 roku, w miejscu starego meczetu katedra jest mieszanką baroku, gotyku i stylu romańskiego. Warto zobaczyć relikwiarz ze szczątkami św Jerzego, który jest patronem Lizbony. Według legendy łódź z jego ciałem sama przypłynęła do Portugalii z Hiszpanii, a nad bezpieczeństwem podróży czuwały kruki. Na pamiątkę tego wydarzenia kruki zostały umieszczone w herbie Lizbony.
Katedra Najświętszej Maryi Panny w Lizbonie (Sé de Lisboa)
10. Dzielnica Belém- Rozciągająca się w okolicy dawnego portu Restelo podmiejska dzielnica Lizbony to prawdziwy powrót do przeszłości. Stąd właśnie w roku 1497 do Indii wyruszył Vasco da Gama i odpływały statki konkwistadorów. Należy przespacerować się do Wieży Belém, zobaczyć pomnik odkryć geograficznych a także udać do klasztorów Hieronimów ( należy się uzbroić się w cierpliwość i ustawić w kolejce, jak chcecie wejść do środka). Obydwa zabytki wpisane są na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.

Wieża Belém, Lizbona 
Okiennice w Lizbonie
Uliczki Lizbony
Uliczki Lizbony 




















Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger