wtorek, kwietnia 23, 2013

Bruksela- miasto piwa, czekolady i frytek


Gdyby zapytać statystycznego Kowalskiego co wie o stolicy Belgii to co właściwie mógłby  powiedzieć? Że jest tam dobra czekolada, tysiące odmian piwa ,brzydkie kobiety i frytki. No i mają Parlament Europejski. I na tym wiedza zazwyczaj się kończy. Bruksela na tle innych stolic naszego kontynentu wypada całkiem pospolicie. Jest swoistym paradoksem. Z jednej strony ważą się tutaj losy wszystkich krajów europejskich, swoje siedziby mają największe światowe korporacje, ludność na ulicach daje obraz kosmopolitycznego miasta, a z drugiej strony jest tutaj tak dziwnie swojsko i spokojnie. Całość tworzy mieszankę, która sprawia, że Bruksela jest drugim po Wiedniu miastem, gdzie chciałabym zamieszkać.
Jaki dekalog musi znać turysta podróżujący do Brukseli?

1. Czekolada- A jakże! Musi być na pierwszym miejscu, bo przecież uchodzi za najlepszą na świecie. Od kiedy w Europie pewien mały sprytny Holender (ale nie ten latający) odkrył, jak oddziela się masło kakaowe od pozostałych części ziarna kakaowca nastąpiła istna rewolucja w Belgii. Zaczęto produkować czekoladę na skalę przemysłową. I żadna szwajcarska fioletowa krowa, ani gadająca kostka czekolady polskiego producenta nie jest w stanie dorównać belgijskiej czekoladzie. Ogromne bloki w tysiącach różnych odmian patrzą na nas z wystaw sklepowych, a my z nosem przyklejonym do szyby myślimy, że oto właśnie umarliśmy, a Bóg zesłał nas do raju. Dobrze, że w raju podobno się nie tyje:)
Grand Place, Bruksela 
Park w Brukseli 
2. Piwo- Jest takie powiedzenie w Brukseli, że „Belgowie to konsekwentny naród- na okrągło się upijają i na okrągło trzeźwieją”. I nigdy nie wskazują na to że są na lekkim „gazie”. Piją z kulturą. A mają co pić. Jest tutaj ponad 500 gatunków piwa, a wśród nich mój hit odkryty podczas wycieczki do Brukseli -białe piwo podane z plasterkiem cytryny. I co najciekawsze-ważone jest podobno tylko w tym mieście. Dla kochających styl eko dodam, że Belgia jest jedynym krajem na świecie, gdzie piwny trunek fermentuje bez żadnych sztucznych i chemicznych dodatków. I kto powiedział, że picie jest niezdrowe?

Sklep z piwami w Brukseli 
3. Frytki- Zostańmy jeszcze przy temacie gastronomicznym. Jako frytkoholiczka byłam przeszczęśliwa zwiedzając Brukselę. Na każdym rogu jakaś frytka diabelsko zachęca nas do popełnienia okrutnej zbrodni na naszej talii i brzuchu. Ale jak się oprzeć porcji grubych słonych posiekanych ziemniaków polanych obficie majonezem? Nie da się:) W Brukseli zjadłam chyba jeden z lepszych posiłków w moim życiu- frytki z jakiejś podejrzanej budki gastronomicznej (były obłędnie pyszne) a na deser zafundowałam sobie ..naleśniki z prawdziwą czekoladą belgijską. O tym jakie to było pyszne przypomniałam sobie tuż po powrocie do domu, kiedy nie mogłam zapiąć się w swoje ulubione spodnie...cóż..podróże wymagają poświęceń.

Bruksela 
4. Manneken Pis- Niezrozumiały dla mnie obiekt turystyczny. Nie wiem co jest ciekawego w oglądaniu sikającego chłopca, ale żeby nie było że jestem ignorantem, poszłam i oko w oko stanęłam najpierw z tłumem rozszalałych japońskich turystów, a następnie z najbardziej rozpoznawalnym pomnikiem na świecie. Dziwne są legendy związane z tą rzeźbą. I wszystkie dotyczą oczywiście sikania:) A to że niby ten mały chłopiec nasikał na palący się lont z materiałów wybuchowych i swoją potrzebą fizjologiczną uratował Brukselę, a to że czarownica zamieniła sikającego chłopca w kamień, albo że chłopiec wyszedł z kołyski i (nietrudno zgadnąć) nasikał na drzewo. Nie wiem, jakoś nie przemawia do mnie ta niezdrowa fascynacja Belgów uryną. Ale za to warto odwiedzić muzeum sikającego chłopca , gdyż jak wiemy, figurka jest co jakiś czas przebierana tematyczne stroje, z okazji różnych świąt narodowych i wydarzeń społeczno-kulturalnych. Kolekcja muzeum liczy ponad 700 strojów.  Ciekawostką jest to,że ponad 20 lat temu brukselskie feministki zażądały od władz damskiej wersji sikającego dziecka, dlatego jakby komuś było mało moczowych atrakcji, to może poszukać jeszscze sikającej dziewczynki- Jeanneke Pis.

Manneken Pis, Bruksela
5. Grand -Place -Pamiętam jak byłam małą dziewczynką, mieszkał u nas pewien miły starszy Belg, który przywoził nam kartki z widokiem Grand-Place udekorowanego dywanem kwiatów. Zawsze chciałam zobaczyć to miejsce na własne oczy. No i w końcu po tylu latach zobaczyłam! Jednak bez kwiatów. Grand-Place wprawdzie nie jest taki grand jak sobie wyobrażałam, ale i tak poraża swoim pięknem. Rzędy domów w stylu flamandzkim, gotycki ratusz, renesansowe i barokowe zdobienia to uczta dla pasjonatów architektury. Słychać tutaj wszystkie języki świata, turyści przeciskają się między sztalugami ulicznych artystów i targiem kwiatowym, a ogródki kawiarniane i piwiarnie zapraszają do środka. Grand- Place to jedno z najlepszych „serc miasta” jakie widziałam.

Grande Place, Bruksela 
Grande Place, Bruksela
Grande Place, Bruksela

Grande Place, Bruksela
6. Parlament Europejski- Serce Unii Europejskiej. To właśnie stąd nasz Rząd sięga po fundusze i paragrafy do realizowania swoich mniej lub bardziej absurdalnych pomysłów. Tutaj możemy się poskarżyć na naszą ciężką niedolę i dochodzić swoich praw, a co bardziej aktywni i ambitni mogą sobie zafundować pracę marzeń. Teraz kilka faktów historycznych, bo jakby nie patrzeć- Parlament Europejski to ważna sprawa. Każdy z was na pewno pamięta z nudnych lekcji historii, że w roku 1952 powstało Zgromadzenie Ogólne Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali (EWWiS), które po sześciu latach zmieniło nazwę na Europejskie Zgromadzenie Parlamentarne. Następnie w roku 1962 przekształciło się w Parlament Europejski , a pierwsze wybory bezpośrednie odbyły się w 1979 roku. Jakkolwiek ta wiedza jest usypiająca dla tych co nie przepadają za historią-koniecznie należy się udać pod szklany budynek z powiewającymi flagami krajów europejskich.

Parlament Europejski, Bruksela 
Parlament Europejski, Bruksela 
7. Metro- pomimo nieprzyjemnej przygody z podejrzanym typem, który chciał chyba mnie zaatakować i zjeść mój mózg, brukselskie metro jest urokliwe. Każda stacja ma ciekawie zaprojektowany design, a ze ścian zerkają na Ciebie jakieś postacie bądź kusi ciekawa grafika. Gdyby nie strach przed ponownym spotkaniem mojego osobistego, marokańskiego psychofana na pewno zwiedziłabym wszystkie stacje:)

Ulice Brukseli 
8. Atomium - Kiedy Andre Waterkeyn wdrożył w życie swój szalony plan powiększenia cząstki materii o 165mld razy, nie spodziewał się chyba, że budowla stanie się zaraz po Manneken Pis symbolem Brukseli. Gigantyczna molekuła postawiona w 1958 roku z okazji Wystawy Światowej miała symbolizować potencjał przemysłu Belgii po okresie wojny.  Wprawdzie nie zwiedzałam jej od środka, gdyż tłum turystów skutecznie mnie zniechęcił, ale krótkie spojrzenie w niebo dało mi obraz ogromu pracy ludzkiej którą włożono w budowę tego dzieła.

Atomium, Bruksela 
9. Komiks- Kultowa pozycja masowej kultury. Któż z nas nie zachwycał się historyjkami obrazkowymi drukowanymi w gazetach lub jako osobne książki? W Brukseli komiks to rzecz święta. Są muzea poświęcone komiksom, stare obdrapane fasady budynków wyznaczają szlak komiksowy, specjalistyczne sklepy oferują nie tylko obrazkowe historie, ale też mapy turystyczne, gdzie każdy może poszukać w mieście ukrytych postaci komiksów. Najsławniejsze postacie belgijskiej kultury obrazkowej to Tintin z wiecznie zdziwioną miną oraz jego wierny pies Miluś. A kto pamięta zblazowanego Lucky Luke'a? Mało kto wie, że jego postać „narysowana” została w Belgii.

Komiks, Bruksela 
Tintin, Bruksela 
10. Mieszkańcy Brukseli- Przyznam się bez bicia, że zanim odwiedziłam Brukselę myślałam, że Belgowie to stare, ekscentryczne i komicznie ubrane gbury, które piją piwo i mówią w niezrozumiałym dla świata języku (ach te stereotypy). Kiedy przyjechałam do stolicy Belgii przeżyłam szok kulturowy i od razu zawstydziłam się swoją prostacką charakterystyką tego przesympatycznego ludu. Nie dość, że wszyscy tutaj mówią w ogólnie znanym języku angielskim, to jeszcze są nieprawdopodobnie pomocni. Wystarczyła lekka konsternacja na dworcu kolejowym i mapa w ręku aby miły i elegancki pan w garniaku (pewnie jakiś z Parlamentu) zapytał czy mi pomóc. Oczywiście pomógł i jeszcze powiedział gdzie iść i co zobaczyć. Starsza pani kwiaciarka pokierowała do katedry, a pan konduktor w pociągu zapytał jak mi się podobała stolica. I jak tu nie kochać Brukseli? (nie licząc pana w metrze)

Bruksela 

Uliczki Brukseli 

Bruksela 

Bruksela 

Bruksela  
Bruksela 
























Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger