wtorek, stycznia 17, 2017

Wiedeń - moja największa miłość


Podróż do Wiednia była moją pierwszą samodzielną podróżą poza granicę naszego kraju. Decyzja o niej zapadła tak bardzo spontanicznie, że zanim się zorientowałam co robię i chwilę przed tym jak moja mama wpadła w panikę, ja już wysiadałam z autobusu na wiedeńskim dworcu. Było to dokładnie pięć lat temu i od tamtej pory wiem, że to miasto jest moim miejscem na ziemi. Ubóstwiam Wiedeń bezgranicznie i wracam do niego z niezwykłą regularnością.  Czuję się tutaj jak w domu i gdyby nie fakt, że  nauka języka niemieckiego idzie mi jak krew z nosa - już dawno zostałabym mieszkanką Wiednia. Nigdy mi się tutaj nie nudzi. Zawsze siadam sobie z kawą w jednym z miliona kawiarnianych ogródków i obserwuję ten nieśpieszny ruch na starówce. Jem na potęgę ciasteczka Mannera, idę na kanapki do Trześniewskiego, podziwiam streetart przy Donaukanal oraz kupuję  niepotrzebne rzeczy na niedzielnych Flohmarktach. No i oczywiście raczę się kiełbasami  z przydrożnych budek w ilościach hurtowych. Wiedeń to dla mnie miasto doskonałe w każdym calu. Doceniam to nie tylko ja ale również cały świat, gdyż już czterokrotnie wyprzedził 220 metropolii naszego Globu, otrzymując tytuł najlepszego miejsca do życia. Właściwie nie ma się do czego przyczepić- klimat polityczno-ekonomiczny stabilny, opieka medyczna- jedna z najlepszych w Europie, infrastruktura oraz publiczna sieć transportu- fenomenalna. Ktokolwiek przyjeżdża do Wiednia, już od samego początku ma żal do losu, że nie przyszło mu się urodzić wiedeńczykiem 
W czym tkwi magia tego miasta?  O tym poniżej. 

1. Kawiarnie - Miłość wiedeńczyków do kawy została zapoczątkowana przez......naszego rodaka (nie od dziś wiadomo-Polak potrafi). W roku 1683, niejaki Kulczycki, tak się zbratał z oddziałem wojsk tureckich, że nie dość, iż zaczął mówić ich językiem to jeszcze odkrył magiczny czarny napój, który dodawał sił i przyjemnie smakował. Popijając więc w obozie kawę i beztrosko gaworząc z żołnierzami, bacznie obserwował ,nie tylko jak się parzy owy napój, ale także jak Turcy szykują się do walki. Kiedy Jan III Sobieski otrzymuje od niego rozmieszczenie tureckich oddziałów - Wiedeń zostaje uratowany, a Kulczyki cichaczem zabiera z rozgromionego obozu worki pełne ziaren kawy. Za pomoc w ratowaniu miasta otrzymuje pierwszą licencję na otwarcie swojej Kaffe Schrank , dając tym samym początek kawiarnianej historii miasta. Dzisiaj Wiedeń usiany jest tysiącem kawiarniami, w których mieszkańcy spędzają pół swojego życia. Kawy parzone na miliony sposobów idealnie uzupełniają się z przepysznymi wypiekami. Nigdzie tak jak w Wiedniu, nie smakuje mi biszkopt
z truskawkami! Bije na głowę nawet słynny tort Sachera (moim zdaniem mocno przereklamowany). Popijanie kawy z widokiem na eleganckie fasady budynków przyprawia o kulinarno-kulturalny błogostan.

Cafe Landtmann, Wiedeń 

                                                                                           Cafe Landtmann, Wiedeń 
Julius Meinl, kultowy dom towarowy w Wiedniu 

2. Komunikacja miejska- Zachwyt nad komunikacją miejską? Wiem, wiem dziwne hobby:) Jazda metrem tudzież tramwajem i autobusem, to moje ulubione zajęcie podczas każdego City Break'a. Wiedeń w tej materii ma się czym pochwalić! Wiedeńska sieć komunikacji miejskiej liczy 937 km. Ma 5 linii metra, 28 linii tramwajowych i 90 linii autobusowych działających jak w szwajcarskim zegarku. Czysto, schludnie i bezpiecznie- tak w skrócie można opisać podróżowanie publicznymi środkami transportu. I co najdziwniejsze- mało tutaj bezdomnych, złodziei, okazjonalnych zboczeńców i niespełnionych artystów. Miło się jedzie ze świadomością, że nikt się nie będzie lubieżnie ocierał o Ciebie (że niby tłoczno) , wymuszał nachalnie pieniędzy (na rzekomy przeszczep mózgu dziecka) czy też grał i śpiewał nad głową.

                                                                          Opera wiedeńska, Wiedeń 
3. Wino- Jestem wielką fanką wina i Wiedeń i w tej kwestii nie zawodzi! Warto wiedzieć, że Wiedeń jest jedyną metropolią na świecie, gdzie w granicach miasta uprawia się winorośl. Wiedeńskie winnice liczą ponad 700 hektarów. Wprawdzie do Francji, Włoch czy Portugalii jeszcze Austrii daleko, ale warto spróbować aromatycznych wyrobów winiarskich. Wisienką na torcie są przecudownie klimatyczne winiarnie na wzgórzach Kahlenberg, gdzie można podziwiać miasto  w całej okazałości i raczyć się pysznym jedzeniem oraz domowym winem.

Le Loft, Skybar w hotelu Sofitel
4. Wiedeńskie ZOO- To skupisko niezliczonej ilości "NAJ". Mało kto wie, że ogród zoologiczny Schoonbrunn to najstarsze zoo na świecie, którego data założenia przypada na rok 1752. Tutaj miały miejsce niezwykłe wydarzenia przyrodnicze- w roku 1906 po raz pierwszy na świecie urodził się w niewoli słoń afrykański, a w roku 2007 miała miejsce kolejna światowa sensacja. Po raz pierwszy w zoo urodziła się panda wielka o imieniu Fu Long, która jest maskotką wszystkich wiedeńczyków, a jej rocznice urodzin są zawsze hucznie obchodzone. Moje serce skradł jednak miś Koala, który odurzony eukaliptusem kiwał się na boki w rytm chilloutowej muzyki:) Koniecznie odwiedźcie wiedeńskie ZOO I zarezerwujcie sobie conajmniej pół dnia na spokojny spacer. 

                                                                                           Kościół św Piotra, Wiedeń 
5. Friedensreich Hundertwasser- Najbardziej jaskrawy austriacki artysta. Wariat, malarz, grafik, rzeźbiarz i aktywista ochrony środowiska w jednej osobie. Indywidualista w każdym calu, niespokojny duch, wszechstronny i utalentowany. Jego życie jest tak fascynujące, tak surrealistyczne i pociągające, że polecam każdemu z Was zgłębić postać tego faceta. W Wiedniu działalności jego można szukać w..... spalarni śmieci w Spittelau, Hunddertwasser przekształcił tę przemysłową i ciężką budowlę w iście baśniową budowlę przypominającą meczet, która dzisiaj jest jedną z głównych atrakcji turystycznych Wiednia. Jeśli jadąc przez miasto zobaczycie niebieską minaretową wieżę - to znaczy, że dobrze trafiliście:) Jeśli z kolei natraficie na dom o nierównych podłogach i ścianach, z porośniętym trawą i drzewami dach- znaczy się jesteście przed Hundertwasser-Haus , najbardziej ekscentrycznym budynkiem komunalnym Wiednia.

Hundertwasserhaus, Wiedeń

Hundertwasserhaus, Wiedeń
6. Księżniczka Bawarska Sissi- Moja miłość do Wiednia zaczęła się właściwie od tej postaci. Jak byłam mała, z wypiekami na twarzy oglądałam telewizyjny serial z Romy Schneider w roli głównej. Wtedy myślałam, że taka księżniczka to ma wspaniałe życie i płakałam rzewnie w rękaw mojej mamie, że też tak chcę. Potem jak dorosłam, i zaczęłam się zgłębiać w jej historię, szybko zmieniłam zdanie. Mówi się, że była pierwszą anorektyczką w historii, nieszczęśliwą młodą kobietą przytłoczoną rolą matki, żony i damy dworu. Jest ucieleśnieniem zwyczajów panujących na austriackim dworze cesarskim, w niej odbijają się jasne i ciemne strony codzienności dworskiej. 
Jej słodko-gorzką historię można poznać dzięki wizycie w Muzeum Sissi w Hofburgu, gdzie zgromadzono wiele autentycznych eksponatów z czasów jej panowania. Polecam gorąco zobaczyć to muzeum. 

Wiedeń, 

Wiedeń, Hofburg 
7. Zielone płuca miasta czyli rzecz o parkach miejskich- Parki miejskie zazwyczaj nie wzbudzają w nas emocji ( chyba, że kogoś tam zamordują albo napadną). Jeśli wybierzecie się do Wiednia zmienicie zdanie. Wiedeń może poszczycić się zawrotną liczbą 280 parków i ogrodów . Wiosną w parku Volksgarten kwitnie 400 rodzajów róż (!!) i co najważniejsze- nikt ich nie wyrywa, kradnie czy  dewastuje. W tym przeszło milionowym mieście znajduje się ponad 2000 obszarów zieleni. Parki 
i skwery uczęszczane są przez tysiące biegających ludzi (wydaje mi się,że tu biegają wszyscy) oraz kolejny tysiąc ludzi z psami. Pies w Wiedniu to rzecz święta:)  Moim ukochanym miejscem jest tzw Wienerberg. Tam czas się zatrzymał. Ścieżka prowadząca pomiędzy blokami mieszkalnymi prowadzi nas nad same jezioro, gdzie siedząc nad brzegiem wody możemy podziwiać panoramę miasta i patrzeć na lądujące i startujące samoloty na niebie. Moja wizyta tam zbiegła się akurat z tzw rush hours na lotnisku i miałam możliwość podziwiania, jak jeden za drugim wylatują w niebo na tle zachodzącego słońca, odbijającego się w wodzie. Bajka!

                                                                                         Panorama Wiednia z LE LOFT
8. Woda w kranie- Niby taka błaha rzecz a jaka ważna. Bo kto zaryzykuje odkręcenie kurka w dużym przemysłowym mieście i napije się wody prosto z kranu? No kto?...a w Wiedniu tak można:) Bez strachu, że wyplujemy sobie żołądek, wypadną nam włosy, tudzież umrzemy śmiercią bolesną i tragiczną przez zatrucie. Wiedeńska woda płynie do miasta aż z Alp Styryjsko-Dolnoaustriackich i po surowej kontroli trafia do wiedeńskich kranów. Stary jak świat wodociąg dostarcza prawie 400 000 m3 świeżej wody zdatnej to picia bez uprzedniego gotowania. 

                                                                                                Donaukanal, Wiedeń
                                                                                            Donaukanal, Wiedeń
9. Hotele- Zaglądanie do najfajniejszych hoteli w miejscu, które odwiedzam to takie moje małe zboczenie zawodowe. Jako pasjonatka hotelarstwa zawsze wejdę do hotelu, który przyciągnie moją uwagę aby zaczerpnąć trochę inspiracji do pracy (hotelarz nigdy nie traci czujności i zawsze szuka nowych rozwiązań oraz pomysłów:).... Czasem zdarza mi się usiąść na kawę, która bywa najdroższą kawą świata:) Wszystkie najbardziej luksusowe marki hoteli można znaleźć w Wiedniu i o pracy we wszystkich troszku bardzo marzę:) Sacher Hotel, Grand Hotel Wien, Ritz-Cartlon, Imperial Vienna, Bristol......to tylko kilka z nich, które dosłownie powalają elegancją, dostojnością i szykiem. 

Fiakier Wiedniu
10. Flohmarkt czyli krótka historia pchlich targów- Zjawisko iście socjologiczne i fenomenalne w swej istocie. Kupić tu można prawie wszystko- od lalek Barbie z obgryzionymi nogami, poprzez nocnik a la Ludwik XVI, aż po (przysięgam) ludzkie organy. Weekendy to czas, kiedy wiedeńczycy pozbywają się z domu rzeczy nieprzydatnych, brzydkich, absurdalnych i zepsutych. I sprzedają to innym:) Ale nie jest to jakiś tam pchli targ- to filozofia życia. Absolutny Must See w Wiedniu. Pewnego razu sama stałam się szczęśliwą posiadaczką półki drewnianej, którą nabyłam drogą pół legalną za zawrotną sumę 3 EUR. Potem, już na polskiej ziemi, okazało się, że chyba została obsikana uprzednio przez wiedeńskiego kota, bo śmierdziała nieludzko (czego nie czułam na Flohmarktcie- pewnie przez to niezdrowe podniecenie zakupami) i nadawała się tylko do wyrzucenia.  Nawet moja najlepsza przyjaciółka, zazwyczaj odporna na bezmyślne zakupy, opuszczała Flohmarkt, dzierżąc pod pachą obraz z kotem..Do tej pory wisi w jej mieszkaniu, nadając eleganckiego wyrazu ścianie...

                                                                                                Wiedeńskie stoiska z Wurstem

Sklep Manner w Wiedniu- prawdziwy raj dla łasuchów



















Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger