Popularne posty

piątek, kwietnia 14, 2017

Co zjeść w Andaluzji?

Co zjeść w Andaluzji?


Dobra wiadomość jest taka, że nie przytyłam podczas spacerów andaluzyjskimi, kulinarnymi ścieżkami:) Pojechałam do tego mięsożernego regionu Hiszpanii nastawiona głównie na intensywną konsumpcję szynki oraz kiełbasy i oczywiście się nie zawiodłam. Andaluzyjska kuchnia to mieszanka warzyw, mięsa, doskonałych szynek, ryb, owoców morza i pysznej oliwy z oliwek. Wszystko sute podlewane orzeźwiającą Sangrią, dobrym winem i niezawodnym Aquariusem. Opuszczałam Andaluzję pełna nowych smaków i wyrazistych aromatów, czując, że tutejsza kuchni stała się jedną z moich ulubionych.

niedziela, marca 26, 2017

Hola Andaluzja!

Hola Andaluzja!

Andaluzja -złocona słońcem południowa kraina Hiszpanii potrafi zauroczyć każdego, nawet najbardziej odpornego na uroki świata marudę. Jest tutaj wszystko, czego potrzeba człowiekowi aby poczuł się szczęśliwy- ciepłe słońce, strzeliste góry, spokojne morze, bezkresny ocean, pyszne jedzenie i życzliwi ludzie. Andaluzja rozbrzmiewa dźwiękami flamenco, pachnie pomarańczami, kusi perłami architektury i sprawia, że już zawsze będzie się chciało tam wracać. Jestem tego najlepszym przykładem- wróciłam  na południe Hiszpanii po dziewięciu latach i wyjechałam jeszcze bardziej zakochana niż poprzednio! Co najbardziej urzeka w tej słonecznej krainie? 

poniedziałek, lutego 20, 2017

Kraków -trudne miasto precli, gołębi i smogu

Kraków -trudne miasto precli, gołębi i smogu

Kiedy rok temu, ktoś powiedziałby mi, że wkrótce Kraków stanie się moim nowym domem, z miejsca bym go obśmiała i kazała puknąć się w czoło. Tak się składa, że dzisiaj mija dokładnie pół roku odkąd przeniosłam się tutaj z Trójmiasta. Muszę przyznać, że ta przeprowadzka to idealny przykład prawdziwości powiedzenia nigdy nie mów nigdy - bo ja naprawdę nigdy nie chciałam mieszkać w Krakowie! Mój tato, rodowity krakowianin zawsze w dzieciństwie wraz z mamą i siostrą zabierał mnie na niedzielne, krakowskie eskapady, abym się odchamiła i zobaczyła jakie to szczęście, że Polska ma Kraków. Spacerując po Sukiennicach, karmiąc gołębie (wtedy mnie jeszcze tak nie wkurzały) i podpatrując kwiaciarki przed Kościołem Mariackim byłam zaintrygowana ale nie  zachwycona Krakowem, i nie planowałam, że jak dorosnę to na pewno się tutaj osiedlę. Później, w dorosłym już życiu, praktykowałam cotygodniowe przyjazdy do Krakowa i pięcioletnią wędrówkę po mieście ze względu na studia. I tak strasznie zbrzydło mi to miejsce że jeszcze do niedawna na hasło "Kraków" robiło mi się słabo. Jakoś nigdy nie wzruszał mnie widok Wawelu odbijającego się w Wiśle. Później doszedł do tego makabryczny smog, irytujące postrzeganie Krakowa jako pępka świata i te zaklęte środowiska artystyczno- naukowe, gdzie każdy jest profesorem lub panią profesorową, malarzem czy śpiewającym aktorem. I nagle bum! Pojawiła się możliwość rozwoju zawodowego i pudła z trójmiejskim dobytkiem, wylądowały w krakowskim mieszkaniu. Wciąż  mozolnie oswajam się z tym miastem. Coraz bardziej wtapiam się w jego historię, zaczynam dostrzegać jego kolory, odkrywać smaczki i gdyby nie ten przeklęty smog, mogłabym nabrać głęboko powietrza w płuca i wypuścić z przekonaniem, że jestem w swoim miejscu. Ale póki nie ma wiosny i wiatru, pozostaje mi tylko przedstawić moją krakowską dziesiątkę :) 

wtorek, lutego 14, 2017

Dolina Wachau- kraina wina i moreli

Dolina Wachau- kraina wina i moreli

Czy Austria kojarzy się komuś z dobrym winem? Większość z nas, podczas winiarskich łowów w sklepie szuka zazwyczaj francuskich, włoskich czy hiszpańskich trunków. Niewielu wie, że w takim niepozornym kraju jak Austria znajduje się malutka, zaledwie 35 kilometrowa trasa prowadząca przez Dolinę Dunaju, słynąca z najlepszych białych win w całej Austrii. 

niedziela, stycznia 29, 2017

Barcelona na jesień czyli Tapas i Gaudi w strugach deszczu

Barcelona na jesień czyli Tapas i Gaudi w strugach deszczu

Pomysł podróży do Barcelony zrodził się któregoś deszczowego, jesiennego wieczoru, suto zakrapianego antydepresyjnym winem. Znajomi rzucili luźny pomysł, że może by tak poszukać słońca w Barcelonie, skoro u nas taka pogodowa bieda z nędzą? Jako, że nie należy mnie dwa razy namawiać na podróż, już za kilka dni kupowałam bilety lotniczne i konspiracyjnie załatwiałam wolne w pracy. Stolica Katalonii to miasto, które ma wiele twarzy- z jednej strony można pogubić się w ciasnych uliczkach gotyckiej dzielnicy, aby za chwilę znaleźć się na rozkrzyczanej i hałaśliwej La Rambli. Znana jest z nieustającej fiesty, pięknej architektury, piłki nożnej i słońca. Jechałam tam z głową pełną katalońskich ochów i achów, czując, że Barcelona będzie moim kolejnym miejscem na ziemi. Niestety tak się nie stało. Miasto fajne, kolorowe i chaotyczne- czyli niby to, co lubię  najbardziej, ale jakoś nie poczułam klimatu miejsca. Chyba nie było nam po drodze tamtej  jesieni :) Wprawdzie znalazłam swoją barcelońską dziesiątkę, niemniej wyjeżdżałam przemoczona hiszpańskim deszczem, bez poczucia olśnienia i zachwytu.  Jak więc wygląda moje Top 10 Barcelony?

wtorek, stycznia 17, 2017

Wiedeń - moja największa miłość

Wiedeń - moja największa miłość

Podróż do Wiednia była moją pierwszą samodzielną podróżą poza granicę naszego kraju. Decyzja o niej zapadła tak bardzo spontanicznie, że zanim się zorientowałam co robię i chwilę przed tym jak moja mama wpadła w panikę, ja już wysiadałam z autobusu na wiedeńskim dworcu. Było to dokładnie pięć lat temu i od tamtej pory wiem, że to miasto jest moim miejscem na ziemi. Ubóstwiam Wiedeń bezgranicznie i wracam do niego z niezwykłą regularnością.  Czuję się tutaj jak w domu i gdyby nie fakt, że  nauka języka niemieckiego idzie mi jak krew z nosa - już dawno zostałabym mieszkanką Wiednia. Nigdy mi się tutaj nie nudzi. Zawsze siadam sobie z kawą w jednym z miliona kawiarnianych ogródków i obserwuję ten nieśpieszny ruch na starówce. Jem na potęgę ciasteczka Mannera, idę na kanapki do Trześniewskiego, podziwiam streetart przy Donaukanal oraz kupuję  niepotrzebne rzeczy na niedzielnych Flohmarktach. No i oczywiście raczę się kiełbasami  z przydrożnych budek w ilościach hurtowych. Wiedeń to dla mnie miasto doskonałe w każdym calu. Doceniam to nie tylko ja ale również cały świat, gdyż już czterokrotnie wyprzedził 220 metropolii naszego Globu, otrzymując tytuł najlepszego miejsca do życia. Właściwie nie ma się do czego przyczepić- klimat polityczno-ekonomiczny stabilny, opieka medyczna- jedna z najlepszych w Europie, infrastruktura oraz publiczna sieć transportu- fenomenalna. Ktokolwiek przyjeżdża do Wiednia, już od samego początku ma żal do losu, że nie przyszło mu się urodzić wiedeńczykiem 
W czym tkwi magia tego miasta?  O tym poniżej. 

niedziela, listopada 27, 2016

Jarmarki świąteczne -grzane wino i banan w czekoladzie lekarstwem na całe zło!

Jarmarki świąteczne -grzane wino i banan w czekoladzie lekarstwem na całe zło!

Boże Narodzenie ma dla mnie niemalże magiczną moc. Od dziecka z niecierpliwością czekam na pierwsze płatki śniegu, intensywny zapach obieranych mandarynek, śpiewającego karpia w sklepie rybnym na Krupówkach, wyciąganie zakurzonych ozdób świątecznych z piwnicy i dekorowanie choinki, przy której zawsze odbywają się dantejskie sceny, bo każdy ma inne zdanie w kwestii rozmieszczenia bombek. Mimo upływu lat i intensyfikacji przedświątecznej gorączki już w listopadzie, Boże Narodzenie nadal wywołuje fizyczne oznaki radości- przyjemne łaskotanie w brzuchu i ciepło w okolicach mięśnia sercowego. 

Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger