Popularne posty

poniedziałek, października 09, 2017

Szwajcarskie Alpy w 50 zdjęciach

Szwajcarskie Alpy w 50 zdjęciach

Alpy w jesiennych barwach i bryła Matterhorn-u zatopiona we mgle, były moim sennym, górskim marzeniem odkąd pamiętam. Nie sposób zliczyć ilości scrollowanych do kawy stron internetowych, z obrazkiem szwajcarskiej "góry gór". Matterhorn zdobił wszystkie moje tapety- zarówno w kompie jak i telefonie. Marzyłam o zobaczeniu tej ogromnej czekoladki Toblerone na żywo i proszę bardzo- spełniło się!! Prawie jak w książkach Coelho:) O ile na co dzień nie potrafię zamilknąć nawet na sekundę, tak uwierzcie mi- widoki, które towarzyszyły nam przez dwa dni górskich wędrówek, wbijały mnie w niemą zadumę. Nie potrafię opisać uczucia, które towarzyszy człowiekowi, kiedy spełnia swoje marzenia. Chyba nawet uroniłam malusieńką łzę wzruszenia i niedowierzania, konsumując przy tym kanapkę ze śmierdzącym, szwajcarskim serem. Więcej o Szwajcarii i samym Matterhornie napiszę Wam już wkrótce, a dziś zabieram Was na wycieczkę śladami 50-ciu kadrów z Alp Szwajcarskich! 

niedziela, września 03, 2017

Co warto zobaczyć, zjeść i czego doświadczyć w Holandii?

Co warto zobaczyć, zjeść i czego doświadczyć w Holandii?


W dzieciństwie zawsze myślałam, że w kraju chodaka i kolorowych tulipanów jest po prostu nudno. Płasko, depresyjnie i zwyczajnie nieciekawie. No ale jak się wtedy czytało książki o Australii i Himalajach, to co się dziwić?:) Holandię miałam okazję odwiedzić dwukrotnie. Każda z tych wizyt była kompletnie nieplanowana ale każda pokazała mi, jak fajne mogą być Niderlandy. Zaiste, jest coś intrygującego w tym niepozornym kraju, wciśniętym między Niemcy, a Belgię. Za każdym razem odkrywałam coraz to interesujące miejsca i ciekawostki, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie taki Latający Holender nudny, jak go malują! Co warto zobaczyć, co warto zjeść i czego doświadczyć w Holandii? Moja subiektywna lista holenderskich hitów poniżej. 

niedziela, sierpnia 06, 2017

Co warto zobaczyć w Bolonii?

Co warto zobaczyć w Bolonii?



 Bolonia potrafi zaskoczyć. Na pierwszy rzut oka wydaje się mało interesująca i nie daje się tak z marszu polubić na dzień dobry. Coś w niej uwiera, ale nie do końca wiadomo co. Wystarczy jednak  trochę pobuszować po jej zakamarkach, przysiąść w jednej z licznych kawiarni pod arkadami, zjeść mortadelę, a od razu pokazuje swoje swojskie oblicze.

niedziela, lipca 16, 2017

Smaki Toskanii

Smaki Toskanii


Jedzenie dla Włochów to prawdziwa sztuka celebracji życia. Przy suto zastawionym stole zawiązują się dzikie namiętności, romantyczne miłości, przyjaźnie, wybuchają burzliwe kłótnie, latają talerze i brzęczą kieliszki wina. W tym fascynującym kraju o kształcie buta, możemy spróbować przeszło 23 kuchni regionalnych, ale chyba jedną z najbardziej aromatycznych i smacznych to właśnie kuchnia Toskanii. 

czwartek, czerwca 29, 2017

Pod słońcem Toskanii

Pod słońcem Toskanii


Jest taka scena w filmie "Pod słońcem Toskanii" gdzie główna bohaterka siedzi na murku i obserwuje życie toskańskiego miasteczka. Je winogrona i spisuje swoje spostrzeżenia na pocztówce. To był właśnie ten moment, kiedy po raz pierwszy zapragnęłam jechać do Toskanii. Kupiłam masę książek o tym regionie, z których jak gąbka chłonęłam opisy miejsc, smak kuchni i cierpki zapach wina. Ekscytowałam się tą włoską, niczym nie zmąconą radością przeżywania każdego dnia, jakby był ostatnim w życiu. Mimo to, dość długo zbierałam się żeby spakować plecak i ruszyć do Włoch. W maju tego roku moje toskańskie marzenie w końcu się spełniło! I wszystko było dokładnie takie, jak sobie wyobrażałam- morze cyprysów rosnące przy krętych dróżkach, wzgórza z winoroślami, gaje oliwne, zapach kurzu pomieszany z trawą, a wszystko to ubrane w  kolory intensywnej zieleni pól uprawnych, ciągnących się aż po horyzont. Toskania oczaruje każdego. Najpierw odurzy pejzażem, potem nakarmi swoimi smakami i opije winem. Zapraszam na krótką  podróż po włoskiej krainie, gdzie czas płynie inaczej.

niedziela, czerwca 04, 2017

Florencja - magiczne serce Toskanii

Florencja - magiczne serce Toskanii

Są takie miejsca na świecie, do których przyjeżdżasz tylko na chwilę, ale od razu wpadasz w ich rytm. Czujesz tę specyficzną atmosferę, chłoniesz wszystkie kolory, zapachy i masz wrażenie, że jesteś w domu. Tak właśnie było u mnie z Florencją. Miasto wielkich artystów, cudownej architektury, fascynującej historii i urzekających zakamarków. Mocno zatłoczone, pełne turystów, ulicznych sprzedawców i rozwrzeszczanych kelnerów. Spędziłam tu trzy dni i dokładnie tyle wystarczyło, żebym bez reszty się zatraciła. I mimo, że wprost nie cierpię miast, w których panuje  turystycznych chaos, Florencji wyjątkowo wybaczyłam ten wzmożony ruch, na każdym metrze kwadratowym miejskiej przestrzeni.  Czym mnie zaczarowała stolica Toskanii?  

środa, maja 17, 2017

Amsterdam- pomarańczowe miasto rowerów, kanałów i rozpusty

Amsterdam- pomarańczowe miasto  rowerów, kanałów i rozpusty

Amsterdam zaskakuje, zachwyca i momentami szokuje. To tutaj John Lennon i Yoko Ono nawoływali do pokoju na świecie, to tutaj jest więcej rowerów niż ludzi, prostytucja w pełni akceptowalna, a zapach marihuany nieustająco unosi się w powietrzu. Chyba nie ma w Europie bardziej wyluzowanego miasta niż Amsterdam. Dla konserwatystów wizyta tutaj będzie dość sporym szokiem kulturowym. Między uroczymi kanałami pełnymi tramwajów wodnych, przytulnymi barami i cudownymi antykwariatami zobaczą zadymione coffee shopy i miejsca, gdzie seks przybiera najbardziej udziwnione, żeby nie rzec hardcorowe formy wyrazu. Kiedy powiedziałam rodzicom, że jadę do Amsterdamu, mój tata z miejsca uraczył mnie opowieściami o tym, jak wycinają tam nerki na żywca, porywają do burdeli i ogólnie to siedlisko samego szatana. Nie muszę dodawać, że kazał mi się meldować codziennie wieczorem, czy jestem już w mieszkaniu cała i zdrowa:) 

Mimo tych drastycznych wizji, Amsterdam urzekł mnie tą swoją atmosferą sielskości, tolerancji i łamania społecznych tematów tabu. Skłamałabym jednak, mówiąc, że momentami wcale nie czułam się nieswojo. Niektóre miejsca i obrazki społeczne, wymykały się z ram mojej dość szeroko rozwiniętej wewnętrznej tolerancji. Wywoływały czasem bardzo skrajne emocje, zmuszając do zastanowienia się, gdzie kończy się granica tolerancji i akceptacji, a zaczyna prawdziwa, dość  niesmaczna sodoma i gomora:) 

Poniżej moja subiektywna "dziesiątka" tego europejskiego gniazda rozpusty :) 

1. Amsterdam -pomarańczowe miasto króla- Moja wizyta w Amsterdamie zbiegła się z obchodami Dni Króla czyli Koningsdag. Cała Holandia zmienia się wtedy w jedną wielką pomarańczową paradę, a najlepsze imprezy są właśnie w Amsterdamie. W tym roku 27 kwietnia był dniem szczególnym nie tylko ze względu na coroczne świętowanie i kultywowanie tradycji, ale również dlatego, że w tym roku Król obchodził swoje okrągłe, 50-te urodziny. Miałam okazję obserwować już od samego rana , jak ludzie przygotowują się do tej wielkiej imprezy. Pijąc kawę, z zaciekawieniem podglądałam rozkładające się stoiska z mydłem i powidłem (w tym dniu każdy mieszkaniec miasta może wystawić się w dowolnym miejscu z rzeczami na sprzedaż, a dochód jest wolny od podatku), wyciskające się  na potęgę soki pomarańczowe, budowane na szybko stragany z pomarańczowymi gadżetami i  montowane dosłownie na każdym rogu ulicy sceny DJ-ów. Później było jeszcze fajniej: Piwo, wino, śpiewy, rejsy kanałami wypełnione "roztańczonymi" łódkami, ścisk, tłok i szaleństwo. Polecam każdemu przeżyć Dni Króla w Amsterdamie!

Koningsdag 2017, Amsterdam
Koningsdag 2017, Amsterdam
Koningsdag 2017, Amsterdam
Koningsdag 2017, Amsterdam
2. Holendrzy- jacy są? - Ciężka sprawa z tymi Holendrami:) Z jednej strony to bardzo powściągliwy i zamknięty naród, z drugiej to jedni z najbardziej imprezowych mieszkańców w Europie, w pełni tolerujący prostytucję, miękkie narkotyki i eutanazję- czyli wszystkie aspekty mocno dyskutowane w innych częściach Europy. Podczas mojego pobytu raz spotykałam się z otwartością i serdecznością, a później z totalnym zamknięciem i momentami wręcz z niechęcią. Co mnie zaskoczyło, to fakt, że każdy ale to każdy mieszkaniec Amsterdamu (również wiekowe dziadki) potrafią płynnie mówić po angielsku, co nie jest wcale takie oczywiste w innych krajach naszego kontynentu. Są też pełni sprzeczności- cechuje ich zamiłowanie do czystości i porządku, a Amsterdam momentami  tonął w śmieciach. Niby są zamknięci na innych, ale konsekwentnie nie zakładają firanek w oknach, bo jak twierdzą, "nie mają nic do ukrycia". Na plus wspominam kierowców komunikacji miejskiej- Tak przemiłych i pomocnych panów nie spotkałam w żadnym innym mieście. Z babskich ploteczek dowiedziałam się, że holenderscy mężczyźni to najbardziej przystojni faceci w tej części Globu. Tych prawdziwych poznasz po wysokim wzroście, lekko blond-ryżej aparycji, a po bliższym poznaniu- znacznie rozbujałej fantazji erotycznej. Tego ostatniego nie sprawdzałam, ale wierzę na słowo:)

Koningsdag 2017, Amsterdam
3. De Wallen czyli Dzielnica Czerwonych Latarni- Dystrykt Czerwonych Latarni to niewątpliwie najbardziej przygnębiająca atrakcja turystyczna w Amsterdamie. Szczerze powiedziawszy, bardziej mnie zniesmaczyła całą swoją otoczką niż zaciekawiła. Nie wynika to z faktu, że jestem szczególnie pruderyjna, ale bardziej z zadumy nad losem tych "panienek z okienka". Sex biznes zawsze lawiruje na granicy prawa i jak się dowiedziałam- niektóre dziewczyny pracują w tych oknach bo chcą, niektóre dlatego, że muszą. De Wallen to miejsce, gdzie jest przeszło 400 takich okien, w których wdzięczą się prostytutki. Ale wiecie co jest w tym najgorsze? Nie te sztuczne penisy, którymi wymachują niektóre dziewczyny, nie te pozy kopulacyjne, które przybierają. Najbardziej obleśni są mężczyźni z tymi rozbieganymi oczami i lepkimi łapami, którzy się tam przechadzają. Jestem pewna, że gdyby ich własny wzwód mógłby uderzyć ich w czoło, zapewne tak by się stało. Na drugim miejscu są niezdrowo pobudzeni nastolatkowie, których wprawdzie nie stać na takie atrakcje, ale chociaż chcą zapukać i zapytać o cenę, rechocząc przy tym jak dzieci. Potem specjalistyczne sex-shopy sado-maso dla hetero- i homoseksualnych klientów, które oferują najbardziej udziwnione akcesoria, przy których Dorian Gray to pryszczaty, nieśmiały gimnazjalista. Przyznam się bez bicia- przerosło mnie to maksymalnie. 

De Wallen, Amsterdam 
De Wallen, Amsterdam 
De Wallen, Amsterdam 
De Wallen, Amsterdam 
W drodze na De Wallen, Amsterdam 
4. Amsterdam miasto kanałów- Amsterdam to miasto leżące na bagnistym terenie, a jego znaczna  powierzchnia jest pod poziomem morza. Miasto ma przeszło 160 kanałów, które dzielą go na mniejsze wysepki, stąd też nazywany jest Wenecją Północy. Spacer między kanałami po niezliczonych mostach i kładkach dostarcza niesamowitej frajdy, gdyż każda uliczka kryje w sobie jakieś perełki- a to fajny antykwariat, a to sklep z vintage ciuchami, a to klimatyczną kawiarnię. Fajnie jest poobserwować pływające statki po kanałach, krzywe kamienice odbijające się w wodzie, a także poprzyglądać się życiu na barkach mieszkalnych, których jest w Amsterdamie ponad 2500.  Cudowny to sposób na odkrywanie Amsterdamu! 

Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
Kanały w Amsterdamie 
5. Amsterdam-miasto rowerów- W tym mieście rower jest ważniejszy od człowieka. I najprawdziwszą prawdą jest to, że rowerów więcej tu niż ludzi (oficjalnie zarejestrowano ponad milion rowerów, przy niecałym milionie mieszkańców). W Amsterdamie wytyczono 500 kilometrów tras rowerowych, a rowerzyści mają więcej praw aniżeli kierowcy samochodów oraz piesi. Wszędzie słychać dzwonki rowerów, a sklepy rowerowe są bardziej popularne niż sklepy z ciuchami. Rower to swoisty symbol miasta i znak równości społecznej. Nie jest przesadą mówiąc, że każdy tutaj jeździ na rowerze- studenci, pracownicy banków, sklepów, kawiarni, turyści, a nawet sam Król. Nie ma miejsca w mieście, w którym nie znajdziemy rowerów- są po prostu wszędzie! Przed sklepami, kawiarniami, kamienicami.... I przy tym wszystkim są tak bardzo fotogeniczne :) 

Amsterdam-miasto rowerów 
Amsterdam-miasto rowerów 
Amsterdam-miasto rowerów 

Amsterdam-miasto rowerów 
Amsterdam-miasto rowerów 
Amsterdam-miasto rowerów 
Amsterdam-miasto rowerów 
6. Amsterdam- miastem muzeów- Wiecie, że Amsterdam jest miastem, o największej ilości muzeów wśród wszystkich miast świata? Można wybierać spośród 44 muzeów, a niektóre są tak arcyciekawe, że aż szkoda nie wejść! Najważniejsze to oczywiście Rijksmuseum, oraz Muzeum Van Gogha. Jak wiecie, nie jestem wielką fanką muzeów, ale niektóre szczególnie mnie zaciekawiły. Niestety miałam czas zobaczyć tylko jedno, o którym za chwilę, ale moja kolejna wizyta w Amsterdamie, nie obejdzie się bez odwiedzenia Muzeum Prostytucji, Muzeum Tulipanów, Muzeum Haszu czy też Muzeum Erotycznego. Warto sprawdzić jakie muzea wchodzą w skład karty Iamsterdam City Card, gdyż ukulturalnianie się w Amsterdamie nie należy niestety do najtańszych. 

Amsterdam-miasto rowerów 
Amsterdam-miasto rowerów 
Rembrandtplein (Rembrandt Square), Amsterdam 

Kanały w Amsterdamie 
Widok na Flower Market, Amsterdam 
Uliczki Amsterdamu 
Kanały Amsterdamu 
7. Komunikacja miejska- Jeśli zdecydujecie się na korzystanie z komunikacji miejskiej to czeka na was dobrze rozwinięta sieć metra, tramwajów i autobusów, a także taksówek wodnych. Za komunikację również słono się płaci i znacznie może obciążyć nasz budżet, ale to co mnie urzekło w miejskiej komunikacji w Amsterdamie, to budki z biletami w tramwajach. W pierwszy dzień po przylocie trochę nieświadomie "przykuźniarowałam", bo nie mogłam znaleźć budki z biletami więc pojechałam na gapę przez pół miasta. Później, jakież było moje zdziwienie, gdy wchodząc do tramwaju znalazłam nie maszynkę do biletów, a...osobę w małym boksie, który sprzedaje owe bilety :D. Dziwnym zwyczajem jest kasowanie, a właściwie "odklikanie" biletu przed i po wyjściu z tramwaju lub metra. Niestety nie mogłam zrobić zdjęcia, więc nie pokażę wam jak ta budka fajnie  wygląda, ale liczę, że sami kiedyś sprawdzicie :)
Amsterdam Centraal, Amsterdam 
Uliczki Amsterdamu 
Uliczki Amsterdamu 
Kwintesencja Amsterdamu- Krzywe kamienice, kanał i rowery 
8. Muzeum Heinkena czyli Amsterdam Heineken Experience- To właściwie jedyne muzeum, na które się zdecydowałam podczas wizyty w Amsterdamie. Szczerze mówiąc, historia warzenia piwa jest bliższa memu sercu, niż Van Gogh więc przeszło dwie godziny zgłębiałam wiedzę w tym zakresie, jednocześnie racząc się tym wybitnym trunkiem. Uwielbiam Heinekena nie tylko za smak, ale również za najlepsze, komercyjne reklamy na świecie:) Muzeum znajduje się w starym, zabytkowym już browarze i jest właściwie interaktywną wystawą, która przybliża nam historię tego działającego od 1864 roku browaru. Jest dużo fajnych interaktywnych sal, a w jednej nawet sami możemy się poczuć jak butelka Heinekena:) Zwiedzanie kończy się na dachu browaru, gdzie przy wliczonych w cenę biletu dwóch piwach, można podziwiać panoramę Amsterdamu.

Amsterdam Heineken Experience, Amsterdam 
Amsterdam Heineken Experience, Amsterdam 
Amsterdam Heineken Experience, Amsterdam
9. Amsterdam miastem Anne Frank- Dzienniki Anne Frank to książka, którą z zapartym tchem przeczytałam w szkole średniej kilka razy. Smutna historia rodziny Franków, którzy przez dwa lata ukrywali się w amsterdamskiej kamienicy przed niemieckimi żołnierzami, chwyta za serce i zmusza do refleksji. Anne Frank w swym dzienniku opisywała, jak wygląda życie codzienne w ukryciu. Zapiski prowadzone były formie listów, które Anna adresowała do nieistniejącej przyjaciółki Kitty. Pomimo skrajnie ciężkich warunków, przekaz w listach był optymistyczny, pełen dziecięcej nadziei na lepsze jutro. Dzisiaj kamienica, w której ukrywała się Anne z rodziną jest przerobione na muzeum. Z uwagi na sentyment do książki, bardzo chciałam odwiedzić to miejsce, natomiast codzienne tłumy ludzi przed wejściem, skutecznie mnie zniechęciły. Mam nadzieję nadrobić to następnym razem. 

Pomnik Anne Frank, Amsterdam 
10. Plac Dam- Spacerując ulicą Damrak od dworca centralnego w Amsterdamie, po krótkiej chwili trafiamy na główny plac miasta- De Dam. Trafiamy i zdecydowanie czujemy się zrobieni w balona, gdyż najważniejsze miejsce w mieście przypomina trochę dzieło szalonego artysty. Mamy tu zlepek przypadkowych kamienic, które nie są w żaden sposób ze sobą spójne, Kościół, który nie jest kościołem, Muzeum Figur Woskowych, Pałac Królewski oraz luksusowy, historyczny Hotel Krasnopolski i właściwie tyle:) Aaaa! Naprzeciwko Pałacu, stoi pomnik upamiętniający ofiary II Wojny Światowej. Podobno przez niektórych mieszkańców pomnik nazywany jest gigantycznym dildo i ma być hołdem dla gejów, a nie dla ofiar wojny. Oprócz tego pełno tu ulicznych artystów i sprzedawców wszystkiego. Plusem jest to, że właśnie z Dam rozchodzą się pajęczyny kanałów, z których warto ruszyć na spacer po klimatycznych, amsterdamskich zaułkach. 


De Dam, Amsterdam
De Dam, Amsterdam


Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger