Popularne posty

poniedziałek, lutego 20, 2017

Kraków -trudne miasto precli, gołębi i smogu

Kraków -trudne miasto precli, gołębi i smogu

Kiedy rok temu, ktoś powiedziałby mi, że wkrótce Kraków stanie się moim nowym domem, z miejsca bym go obśmiała i kazała puknąć się w czoło. Tak się składa, że dzisiaj mija dokładnie pół roku odkąd przeniosłam się tutaj z Trójmiasta. Muszę przyznać, że ta przeprowadzka to idealny przykład prawdziwości powiedzenia nigdy nie mów nigdy - bo ja naprawdę nigdy nie chciałam mieszkać w Krakowie! Mój tato, rodowity krakowianin zawsze w dzieciństwie wraz z mamą i siostrą zabierał mnie na niedzielne, krakowskie eskapady, abym się odchamiła i zobaczyła jakie to szczęście, że Polska ma Kraków. Spacerując po Sukiennicach, karmiąc gołębie (wtedy mnie jeszcze tak nie wkurzały) i podpatrując kwiaciarki przed Kościołem Mariackim byłam zaintrygowana ale nie  zachwycona Krakowem, i nie planowałam, że jak dorosnę to na pewno się tutaj osiedlę. Później, w dorosłym już życiu, praktykowałam cotygodniowe przyjazdy do Krakowa i pięcioletnią wędrówkę po mieście ze względu na studia. I tak strasznie zbrzydło mi to miejsce że jeszcze do niedawna na hasło "Kraków" robiło mi się słabo. Jakoś nigdy nie wzruszał mnie widok Wawelu odbijającego się w Wiśle. Później doszedł do tego makabryczny smog, irytujące postrzeganie Krakowa jako pępka świata i te zaklęte środowiska artystyczno- naukowe, gdzie każdy jest profesorem lub panią profesorową, malarzem czy śpiewającym aktorem. I nagle bum! Pojawiła się możliwość rozwoju zawodowego i pudła z trójmiejskim dobytkiem, wylądowały w krakowskim mieszkaniu. Wciąż  mozolnie oswajam się z tym miastem. Coraz bardziej wtapiam się w jego historię, zaczynam dostrzegać jego kolory, odkrywać smaczki i gdyby nie ten przeklęty smog, mogłabym nabrać głęboko powietrza w płuca i wypuścić z przekonaniem, że jestem w swoim miejscu. Ale póki nie ma wiosny i wiatru, pozostaje mi tylko przedstawić moją krakowską dziesiątkę :) 

wtorek, lutego 14, 2017

Dolina Wachau- kraina wina i moreli

Dolina Wachau- kraina wina i moreli

Czy Austria kojarzy się komuś z dobrym winem? Większość z nas, podczas winiarskich łowów w sklepie szuka zazwyczaj francuskich, włoskich czy hiszpańskich trunków. Niewielu wie, że w takim niepozornym kraju jak Austria znajduje się malutka, zaledwie 35 kilometrowa trasa prowadząca przez Dolinę Dunaju, słynąca z najlepszych białych win w całej Austrii. 

niedziela, stycznia 29, 2017

Barcelona na jesień czyli Tapas i Gaudi w strugach deszczu

Barcelona na jesień czyli Tapas i Gaudi w strugach deszczu

Pomysł podróży do Barcelony zrodził się któregoś deszczowego, jesiennego wieczoru, suto zakrapianego antydepresyjnym winem. Znajomi rzucili luźny pomysł, że może by tak poszukać słońca w Barcelonie, skoro u nas taka pogodowa biedna z nędzą? Jako, że nie należy mnie dwa razy namawiać na podróż, już za kilka dni kupowałam bilety lotniczne i konspiracyjnie załatwiałam wolne w pracy. Stolica Katalonii to miasto, które ma wiele twarzy- z jednej strony można pogubić się w ciasnych uliczkach gotyckiej dzielnicy, aby za chwilę znaleźć się na rozkrzyczanej i hałaśliwej La Rambli. Znana jest z nieustającej fiesty, pięknej architektury, piłki nożnej i słońca. Jechałam tam z głową pełną katalońskich ochów i achów, czując, że Barcelona będzie moim kolejnym miejscem na ziemi. Niestety tak się nie stało. Miasto fajne, kolorowe i chaotyczne- czyli niby to, co lubię  najbardziej, ale jakoś nie poczułam klimatu miejsca. Chyba nie było nam po drodze tamtej  jesieni :) Wprawdzie znalazłam swoją barcelońską dziesiątkę, niemniej wyjeżdżałam przemoczona hiszpańskim deszczem, bez poczucia olśnienia i zachwytu.  Jak więc wygląda moje Top 10 Barcelony?

wtorek, stycznia 17, 2017

Wiedeń - moja największa miłość

Wiedeń - moja największa miłość

Podróż do Wiednia była moją pierwszą samodzielną podróżą poza granicę naszego kraju. Decyzja o niej zapadła tak bardzo spontanicznie, że zanim się zorientowałam co robię i chwilę przed tym jak moja mama wpadła w panikę, ja już wysiadałam z autobusu na wiedeńskim dworcu. Było to dokładnie pięć lat temu i od tamtej pory wiem, że to miasto jest moim miejscem na ziemi. Ubóstwiam Wiedeń bezgranicznie i wracam do niego z niezwykłą regularnością.  Czuję się tutaj jak w domu i gdyby nie fakt, że  nauka języka niemieckiego idzie mi jak krew z nosa - już dawno zostałabym mieszkanką Wiednia. Nigdy mi się tutaj nie nudzi. Zawsze siadam sobie z kawą w jednym z miliona kawiarnianych ogródków i obserwuję ten nieśpieszny ruch na starówce. Jem na potęgę ciasteczka Mannera, idę na kanapki do Trześniewskiego, podziwiam streetart przy Donaukanal oraz kupuję  niepotrzebne rzeczy na niedzielnych Flohmarktach. No i oczywiście raczę się kiełbasami  z przydrożnych budek w ilościach hurtowych. Wiedeń to dla mnie miasto doskonałe w każdym calu. Doceniam to nie tylko ja ale również cały świat, gdyż już czterokrotnie wyprzedził 220 metropolii naszego Globu, otrzymując tytuł najlepszego miejsca do życia. Właściwie nie ma się do czego przyczepić- klimat polityczno-ekonomiczny stabilny, opieka medyczna- jedna z najlepszych w Europie, infrastruktura oraz publiczna sieć transportu- fenomenalna. Ktokolwiek przyjeżdża do Wiednia, już od samego początku ma żal do losu, że nie przyszło mu się urodzić wiedeńczykiem 
W czym tkwi magia tego miasta?  O tym poniżej. 

niedziela, listopada 27, 2016

Jarmarki świąteczne -grzane wino i banan w czekoladzie lekarstwem na całe zło!

Jarmarki świąteczne -grzane wino i banan w czekoladzie lekarstwem na całe zło!

Boże Narodzenie ma dla mnie niemalże magiczną moc. Od dziecka z niecierpliwością czekam na pierwsze płatki śniegu, intensywny zapach obieranych mandarynek, śpiewającego karpia w sklepie rybnym na Krupówkach, wyciąganie zakurzonych ozdób świątecznych z piwnicy i dekorowanie choinki, przy której zawsze odbywają się dantejskie sceny, bo każdy ma inne zdanie w kwestii rozmieszczenia bombek. Mimo upływu lat i intensyfikacji przedświątecznej gorączki już w listopadzie, Boże Narodzenie nadal wywołuje fizyczne oznaki radości- przyjemne łaskotanie w brzuchu i ciepło w okolicach mięśnia sercowego. 

niedziela, października 23, 2016

Łódź- miasto cegły, światła, murali i znikających wstążek

Łódź- miasto cegły, światła, murali i znikających wstążek


Łódź nigdy nie miała u mnie dobrych notowań. Mimo, że tych w okolicach spędzałam w dzieciństwie niemal wszystkie wakacje, to nigdy nie darzyłam tego miasta specjalnym sentymentem. Łódź nazywano kiedyś miastem tysiąca kominów, tysiąca fabryk, brudnego przemysłu i prawdziwą ziemią obiecaną dla klasy robotniczej. Wyrastające w każdej dzielnicy fabryki włókiennicze oraz przędzalnie bawełny realizowały za pomocą ciężkiej pracy tysiąca robotników kapitalizm w tej najczystszej, ale też zarazem najbardziej wrednej postaci. Kiedy przemysł włókienniczy został wykończony przez import, miasto podupadło i takie właśnie nijakie, szare bez pomysłu je pamiętam. Wróciłam do niego po kilkunastu latach. Wszystko za sprawą pewnej wstążkowej instalacji, dla której pokonałam pociągiem 3,5 h drogi z Krakowa, tylko po to, żeby się dowiedzieć, iż dzień wcześniej wiatr zniszczył wszystkie wstążki, a  instalacja przeszła do historii. Rozdzierająca mnie od środka złość i rozpacz ustąpiła miejsca zachwytowi, gdyż zobaczyłam trochę inną Łódź, niż tę, którą zapamiętałam. Teraz widziałam ją oczami mieszkańców i oczami mnie samej jako dorosłej już kobiety. Od czasu do czasu zeszłam z utartych turystycznych ścieżek i odkryłam, że to miasto ma w sobie tę "różnorodność żywiołu, brak wszelkich szablonów i rozpatrywania instynktów, nieliczenia się z niczym i potęgę ", o której pisał kiedyś Władysław Reymont.  Czym potrafi zainspirować Łódź? 

niedziela, października 02, 2016

Lanckorona - małopolskie miasto aniołów

Lanckorona - małopolskie miasto aniołów


Pobyt w Lanckoronie przypomina trochę podróż Alicji do Krainie Czarów, która po przejściu na drugą stronie lustra odkrywa niezwykły i magiczny świat. Na nasze szczęście W Lanckoronie nie musimy pić herbaty z niepokojąco neurotycznym królikiem. Wystarczy leniwie przespacerować się po tej uroczej wiosce, aby magia sama nas dotknęła.

Copyright © 2016 W 10 inspiracji dookoła świata , Blogger